Agnieszka Suchora wspomina ukochanego Krzysztofa Kowalewskiego. Co pozwoliło jej przetrwać żałobę?
Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.
Agnieszka Suchora wspomina Krzysztofa Kowalewskiego
Krzysztof Kowalewski odszedł w 2021 roku. Był popularnym aktorem, którego widzowie do dziś pamiętają z ról m.in. w "Ogniem i mieczem", "Misiu" czy "Nigdy w życiu". Do końca swych dni związany był z teatrem, który uwielbiał. Artysta przez całe życie pracował - czy to na scenie, czy przed kamerą. Mimo zaawansowanego wieku dopiero epidemia koronawirusa sprawiła, że musiał się zatrzymać. Żona aktora, Agnieszka Suchora, z perspektywy czasu bardzo dobrze wspomina ten etap w ich życiu.
- Należę do tej wąskiej grupy osób, które błogosławią ten czas. Tylko dlatego, że nikt z moich bliskich nie umarł z powodu COVID-a, a był to ostatni rok życia mojego męża i przez to, że nie było chodzenia do pracy, miało to dwa pozytywy. Pierwszy taki, że mogliśmy sobie ten czas spędzić razem w domu [...] a drugi taki, że on, który tak niezwykle kochał tę swoją pracę i rzeczywiście był od niej, ja uważam, uzależniony, nie miał poczucia, że musiał się usunąć - wspominała w cyklu "interAKCJA. Starcie pokoleń" w tvn.pl Agniesza Suchora.
Agnieszka Suchora o przeżywaniu żałoby w teatrze
Krzysztof Kowalewski i Agnieszka Suchora poznali się w Teatrze Współczesnym, w którym razem pracowali przez ponad dwadzieścia lat. Gdy aktor zmarł w marcu 2021, dla jego żony powrót do pracy na początku był wyjątkowo trudny.
- Miałam nawet taki moment, że się zastanawiałam - myśmy się w tym teatrze poznali, myśmy w tym teatrze razem pracowali dwadzieścia parę lat - więc zastanawiałam się, czy ja dam radę tam wrócić i grać. [...] Ale ja się tam jednak bardzo dobrze czuję. Oswoiłam to sobie na nowo - relacjonowała.
Zawód aktora wymaga od niego wiecznej gotowości - nawet jeśli przeżywa trudne chwile, a nawet żałobę. Paradoksalnie Agnieszka Suchora w tych najsmutniejszych chwilach właśnie w teatrze odnalazła ukojenie. Praca pozwoliła jej choć na chwilę myśleć o czymś innym niż ukochany mąż.
- Są te dwie godziny ulgi, kiedy nie myślę o tym. Opowiadam jakąś historię. [...] Można uciec w inny świat, więc to też ma swoje dobre strony. Ja mam wyłączony telefon w garderobie zawsze. Ponieważ mam teraz spektakl i jestem niedostępna, nie ma mnie - dodała aktorka.
Zobacz także:
- Wnuczka pożegnała Krzysztofa Kowalewskiego: "Nie mówiliśmy tym samym językiem, ale…"
- Gwiazdy żegnają Krzysztofa Kowalewskiego. "Nie ogrzejemy się więcej w Twojej dobroci i Twoim cieple"
- Nie żyje Krzysztof Kowalewski. Wybitny aktor miał 83 lata