- Lwy urodziły się w objazdowym cyrku i były przetrzymywane w klatce niewiele większej od materaca.
- Po zakazie wykorzystywania zwierząt w gwatemalskich cyrkach trafiły do azylu w RPA.
- Po 27-godzinnej podróży znów mogły być razem i po raz pierwszy stanęły na trawie.
Lwy z cyrku w Gwatemali. Lata życia w ciasnej klatce
Tarzan i Tanya przyszły na świat w objazdowym cyrku i od początku skazano je na życie w zamknięciu. Były przetrzymywane w klatce niewiele większej niż materac typu queen size i nigdy wcześniej nie dotknęły trawy. W tych trudnych warunkach miały jednak siebie. Każdego dnia Tarzan uspokajał i czyścił Tanyę, a ona chroniła go przed zagrożeniami. Były od siebie całkowicie zależne i mimo skrajnie ciężkich warunków potrafiły znajdować radość w swojej bliskości.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Sytuacja zmieniła się, gdy w Gwatemali zakazano wykorzystywania dzikich zwierząt w cyrkach. Organizacja Animal Defenders International przekonała właścicieli cyrku do oddania lwów do sanktuarium w Republice Południowej Afryki. Zwierzęta przeszły niezbędną opiekę medyczną i rozpoczęły 27-godzinną podróż do nowego domu.
Nowe życie w RPA. Pierwszy raz na trawie
Podczas transportu lwy musiały przebywać w oddzielnych klatkach, ale widziały się przez cały czas i nie spuszczały z siebie wzroku. Po dotarciu do RPA ratownicy najpierw otworzyli klatkę Tarzana. Samiec jednak nie chciał wyjść, widząc, że Tanya wciąż jest zamknięta. Dopiero gdy została wypuszczona na wybieg, dołączył do niej.
Chwilę później zaczęły się przytulać i wspólnie biegać po nowym terenie. Po raz pierwszy w życiu mogły postawić łapy na trawie i zrobiły to razem. Dziś Tarzan i Tanya rozwijają się w swoim nowym domu. Przeszły przez lata cierpienia, ale w końcu mogą żyć spokojnie, obok siebie i bez krat.
Zobacz także:
- Niechciane zwierzę pokarmem dla tygrysów. Nietypowe ogłoszenie zoo
- Pingwinie selfie podbija Internet
- "Pijane jemiołuszki" sensacją sieci. Co tak naprawdę im się stało?
Autorka/Autor: Oskar Netkowski
Reporter: The Dodo
Źródło zdjęcia głównego: Mark Newman/Getty Images