Pan Andrzej uratował porzuconego przez matkę mrównika. "Noce wycięte z życiorysu"

ZOO we Wrocławiu, mrównik Bubu
Wzruszająca historia mrównika Bubu we wrocławskim ZOO
Źródło: Getty Images, ZOO Wrocław
Porzucony przez matkę tuż po narodzinach, skrajnie wychłodzony i z minimalnymi szansami na przeżycie mrównik Bubu trafił pod opiekę człowieka, który postanowił zawalczyć o jego przetrwanie. Dzięki determinacji Andrzeja Miozgi z wrocławskiego zoo maluch jest dziś zdrowym, silnym zwierzęciem. Poznaj szczegóły tej wzruszającej historii.

Dalsza część tekstu poniżej.

Klatka kluczowa-199805
Sekrety opiekunów zoo
Źródło: Dzień Dobry TVN

Zoo we Wrocławiu. Matka porzuciła małego mrównika

Historia Bubu rozpoczęła się 17 października 2025 roku. Jak opisuje wrocławskie zoo, narodziny mrównika nie przypominały bajkowego początku. Matka zwierzęcia, Tatsu, odrzuciła potomka. Następnego dnia pracownicy ogrodu znaleźli maleństwo w tunelu, skrajnie wychłodzone i praktycznie bez szans.

- Miał 1600 gramów, był prawie łysy i potrzebował kogoś, kto nie śpi w nocy. Pan Andrzej nie spał - czytamy w poście na oficjalnym profilu wrocławskiego zoo na Instagramie.

To właśnie Andrzej Miozga, kierownik Sekcji Małych Ssaków, zdecydował się podjąć walkę o życie mrównika. Jego zaangażowanie wymagało ogromnego poświęcenia - zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego.

- Ma serce na dłoni i determinację, aby poświęcić swoje noce dla ratowania małego mrównika. Przez ostatnie miesiące jego życie to był sport ekstremalny: karmienie z butelki co dwie godziny, noce wycięte z życiorysu i walka o każdy wypity miligram mleka - doceniają mężczyznę inni pracownicy zoo.

Pracownik zoo uratował mrównika Bubu

Dziś historia malucha ma szczęśliwy ciąg dalszy. Jak informuje zoo, Bubu waży już 29 kilogramów i rozpoczął nowy etap życia - trafił na ekspozycję w Afrykarium. Na razie przebywa w wydzielonej części, aby stopniowo oswajać się z nowym otoczeniem, ale jego kondycja i zachowanie nie pozostawiają wątpliwości: to zdrowy, dobrze rozwijający się mrównik.

- Bubu rośnie, je stały pokarm, śpi na plecach i świetnie się czuje. Jest niezależny, chodzi własnymi ścieżkami - czytamy w komunikacie.

Wdzięczny mrównik nie zapomniał jednak o swoim opiekunie. Relacja, która narodziła się między mężczyzną a zwierzakiem, jest nadal widoczna.

- Pana Andrzeja nie zapomniał. Wyczuwa go przez zamknięte drzwi i przychodzi się przywitać - przekonują przedstawiciele wrocławskiego zoo.

Zobacz także: