Od urodzenia nikt nie potrafił jej zdiagnozować. Trwało to 18 lat. "Wiedziałam, że coś jest nie tak"

kobieta siedzi tyłem na szpitalnym łóżku i wpatruje się w okno
Pacjentka była źle diagnozowana przez 18 lat. Na co choruje?
Źródło zdj. gł.: Portra Images/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Lucia Adarve przez całe dzieciństwo i młodość żyła z objawami, których nikt nie potrafił wytłumaczyć. Usłyszała dziesiątki diagnoz i próbowała wielu terapii, ale żadne leczenie nie przynosiło poprawy. Dopiero po 18 latach, dzięki zaawansowanym badaniom genetycznym, udało się odkryć prawdziwy powód jej cierpienia. Na świecie odnotowano mniej niż 500 przypadków choroby, z którą się zmaga.

Dalsza część tekstu poniżej.

DD_20231210_Mukowiscytoza_REP
Mukowiscydoza – rzadka choroba genetyczna
Źródło: Dzień Dobry TVN

Przez 18 lat słyszała błędne diagnozy - trudna droga do odkrycia choroby

Lucia Adarve nie rozwijała się jak inne zdrowe dzieci - miała problemy z równowagą, przetwarzaniem bodźców, reagowała nadwrażliwie na światło i dźwięk. Z czasem pojawiły się napady padaczkowe, omdlenia i wstrząsy mózgu. Mimo licznych wizyt u lekarzy, nikt nie potrafił jej skutecznie pomóc.

Jej matka, Lisa Adarve, nie zamierzała jednak się poddać. Przez lata gromadziła opinie specjalistów i wyniki badań, które tylko pogłębiały chaos.

- Stos jej dokumentacji medycznej stawał się coraz większy - wspomina Lisa. - Pomyślałam: "Niemożliwe, żeby jedno dziecko miało wszystkie te choroby i problemy. Musi być coś innego i ukrytego - dodaje kobieta.

Lucia usłyszała wiele diagnoz: epilepsję, toczeń, fibromialgię, ADHD, dysleksję. Żadna natomiast nie tłumaczyła wszystkich objawów występujących u dziewczynki.

Edukacja w cieniu rzadkiej choroby

Problemy zdrowotne utrudniały Lucii naukę i codzienne funkcjonowanie. Po nieudanych próbach pobierania lekcji w kilku szkołach mama dziewczynki, która była nauczycielką, podjęła decyzję o zapewnieniu córce edukacji domowej. Istotną częścią tego procesu były zajęcia praktyczne takie jak np. ćwiczące precyzję ruchów robienie na drutach czy pomagająca w utrzymaniu równowagi jazda konno.

- Miałam ogromne szczęście, że trafiłam na mamę - mówi dziś z perspektywy czasu Lucia. - To jedna z najlepszych osób, jakie znam - dodaje 18-latka.

Zespół Jordana - diagnoza po 18 latach i walka z ultrarzadką chorobą genetyczną

Mimo wsparcia rodziny Lucia z każdym rokiem coraz bardziej traciła wiarę w sens kolejnych konsultacji lekarskich.

- Nikt mnie nie słuchał. Nie traktowałam lekarzy jak "coś dobrego". Traktowałam ich jak kogoś, do kogo chodziłam od czasu do czasu, ale nic to nie dawało - przyznaje młoda pacjentka.

Przełom nastąpił dopiero w 2025 roku, gdy Lucia i Lisa trafiły do dr Todda Arthura w Cincinnati Children's Hospital Medical Center. Neurolog, jak przekonuje matka, "poświęcił mnóstwo czasu na wysłuchanie". Gdy usłyszał o licznych, niespójnych diagnozach, zaproponował skierowanie nastolatki do Kliniki Chorób Niezdiagnozowanych w Cleveland Clinic.

Dr Adnan Alsadah, założyciel wspomnianej placówki, tłumaczy, że jej misją jest niesienie pomocy pacjentom, którzy przez lata bezskutecznie szukają odpowiedzi na pytanie, co im dolega.

- Średnio diagnoza u pacjentów z chorobami ultrarzadkimi trwa ponad 10 lat - uświadamia Alsadah.

Klinika wykorzystuje zaawansowane technologie, m.in. sekwencjonowanie całego genomu, pozwalające przeanalizować DNA w poszukiwaniu nieznanych mutacji. Z tej szansy skorzystała właśnie Lucia.

Po wypełnieniu obszernego kwestionariusza i pobraniu próbki genetycznej nastolatka zaledwie cztery tygodnie później otrzymała wyniki, na które czekała przez całe swoje 18-letnie życie i które pozwoliły postawić diagnozę.

Analiza wykazała mutację w genie PPP2R5D, potwierdzając u Lucii zespół Jordana - niezwykle rzadkie zaburzenie neurorozwojowe. Na świecie udokumentowano mniej niż 500 takich przypadków.

Dr Wendy Chung, specjalistka genetyki medycznej, wyjaśniła, że schorzenie może objawiać się powiększoną głową, charakterystycznymi rysami twarzy, problemami z ruchem, mową i nauką. Często towarzyszą mu napady padaczkowe, autyzm lub ADHD, a w dorosłości również objawy przypominające chorobę Parkinsona.

- W końcu poczułam, że to wszystko dzieje się naprawdę. Nie byłam nadopiekuńcza. Wiedziałam, że coś jest nie tak - skomentowała Lisa, mama młodej pacjentki.

Lucia przyjęła wiadomość o chorobie z mieszanymi uczuciami. - Przez miesiąc lub dwa byłam z tego powodu naprawdę szczęśliwa. Potem zaczęłam się trochę irytować, bo frustrowało mnie, że uzyskanie odpowiedzi zajęło 18 lat - przyznała nastolatka.

Dzięki diagnozie lekarze opracowali "jasny plan działania". Nowe leki zmniejszyły częstotliwość napadów padaczki, a zespół specjalistów z Cleveland Clinic dopasował terapię do pozostałych objawów.

Lucia nie tylko odzyskała kontrolę nad swoim zdrowiem, ale też zaangażowała się w działania na rzecz innych pacjentów z zespołem Jordana. Dziś studiuje psychologię behawioralną w kryminologii i marzy o pracy, która pozwoli jej pomagać innym.

Zobacz także:

Źródło: cbsnews.com
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Czytaj także: