Miała 11 lat, kiedy złamała rękę. Później dostała udaru. "Dyspozytor odmówił wysłania karetki"
Udar u dziecka
Antonina Zych w wieku 11 lat przeszła udar. Pierwszym sygnałem, że coś złego dzieje się z jej zdrowiem, były zawroty głowy i dezorientacja.
- Musiałam się położyć i nie mogłam mówić. Myślałam w mojej głowie, że mówię, ale to, co wychodziło z moich ust, było zupełnym bełkotem. To było trochę przerażające, bo próbowałam powiedzieć mojej mamie, co się dzieje i nie byłam w stanie. Oprócz tego miałam takie objawy, że straciłam władzę w połowie ciała. Nie byłam w stanie podnieść jednej strony, na przykład ręki albo nogi. Miałam też mocną asymetrię twarzy, czyli widać było, że jeden kącik ust jest wyżej. Taki udar, jak babcia albo dziadek przechodzą, to ja przeszłam w wieku 11 lat - powiedziała Zych.
Przed tym zdarzeniem Antonina złamała rękę.
- Ostatecznie lekarze powiedzieli, że to prawdopodobnie była przyczyna, ale nie mogą tego stwierdzić na 100 proc. W ogóle to też była taka o tyle ciężka sytuacja, że moja mama wtedy dzwoniła na pogotowie i dyspozytor odmówił wysłania karetki, bo uznał, że to niemożliwe, żeby dziecko miało udar. Żeby nie zawracała głowy, bo to na pewno nie jest udar, to pewnie jest migrena. Migrena też w dużej mierze ma podobne objawy - zaznaczyła gościni Dzień Dobry TVN.
Złamanie i udar - co mają wspólnego?
Neurochirurg Łukasz Rakasz potwierdził, że następstwem złamania kości może być udar.
- Tak naprawdę trzeba się zastanowić, czym jest udar. To jest brak odżywiania pewnych części komórek. Zawał serca jest udarem mięśnia sercowego. I tak samo w mózgu, jeżeli krew nie dociera do pewnych tkanek, to te tkanki obumierają. To jest udar. Jeżeli w przebiegu złamania stworzy się zakrzep i on przejdzie do tętnicy w mózgu, albo troszkę tłuszczu, który może się wydobyć z takiej złamanej kości, wejdzie do krążenia, przejdzie do mózgu i zatka tętnicę, która odżywia pewien obszar mózgu, to może to dać takie objawy - wskazał lekarz.
Zarówno w przypadku udaru u dzieci, jak i dorosłych bardzo ważny jest czas reakcji i wezwania pomocy.
- Przy wszystkich tego typu niedokrwiennych incydentach, kiedy komórki nie są odżywiane, liczy się czas, kiedy one znowu zaczną być odżywiane. I to tak naprawdę nie chodzi o odżywianie, tylko chodzi o dostarczenie tlenu, bo ten tlen jest najbardziej potrzebny - podkreślił neurochirurg.
Ekspert dodał również, że udary u dzieci nie zdarzają się często. - Na 100 tysięcy dzieci 2 albo 4 dostaną takiego udaru - powiedział Rakasz.
Całą rozmowę znajdziesz w wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jak zmieniło się życie Muńka Staszczyka po udarze? "Dzięki Bogu wyszedłem z tego"
- Wstrząsająca historia miłości Marii i Jacka Rozenków. "Zaciskali już pętle na jego szyi"
- Miała udar w trakcie transmisji w Internecie. "Rekordowo siedziałam 30 godzin ciągiem podczas streama"