"Rozwód łóżkowy". Dla jednych ratunek, dla innych początek końca
Spanie w osobnych sypialniach nie zawsze musi oznaczać kryzys. Często jest po prostu praktycznym rozwiązaniem codziennych problemów. Chrapanie partnera, wiercenie się w nocy, zabieranie kołdry czy częste wstawanie do łazienki potrafią skutecznie zniszczyć nocny odpoczynek.
Jednak czasami decyzja o oddzielnym spaniu pojawia się w ważnym momencie dla relacji – na przykład po narodzinach dziecka. Tak było w przypadku Julii Hołyńskiej. Jej mąż przeniósł się do innego pokoju, kiedy ich córka zaczęła budzić się w nocy.
Para rozstała się, gdy ich córka miała półtora roku. Julia przyznaje, że przyczyn rozpadu było więcej, ale oddzielne spanie odegrało w tym swoją rolę. – To nie była moja decyzja. Mąż, kiedy córka się budziła, później nie mógł już zasnąć. Ze względu na pracę zdecydował, że zacznie spać w innym pokoju – opowiedziała. Początkowo miało to być rozwiązanie praktyczne. Z czasem jednak zaczęło wpływać na ich relację. – Brakowało mi tej bliskości, która wiadomo, jest bardzo ważna. – wspominała.
Nie każda historia kończy się jednak w ten sposób. Dorota i Mateusz Półtorak od ponad pół roku śpią osobno i w ich przypadku nie oznacza to kryzysu.
– To była praktyczna decyzja. Pół roku temu nasza córka przeniosła się do naszego łóżka – tłumaczył Mateusz. - Zauważyłem, że jest coraz mniej miejsca dla mnie. Przestałem się wysypiać i stwierdziłem, że przeniosę się tam, gdzie będzie wygodnie - dodał. Para traktuje to jako rozwiązanie tymczasowe. Gdy córka zacznie spać w swoim pokoju, Mateusz planuje wrócić do wspólnej sypialni. – Jesteśmy razem pięć lat i mamy stabilną relację. To, że któreś z nas śpi w innym pokoju, nie rzutuje na naszą bliskość – podkreśla. Jak spanie w osobnych sypialniach wpływa na ich relację? - W żaden sposób nie wpłynęło - zaznaczyła Dorota.
Terapeutka: oddzielne spanie często sygnalizuje problem w relacji
Zdaniem terapeutki par Żanety Rachwaniec osobne sypialnie często są sygnałem, że w relacji pojawiły się trudności. – Zazwyczaj separacja łóżkowa pojawia się wtedy, gdy coś w parze nie gra – tłumaczy. Jak podkreślała, wspólne spanie ma również znaczenie biologiczne. Bliskość fizyczna sprzyja wydzielaniu oksytocyny, obniża poziom kortyzolu i zwiększa poczucie bezpieczeństwa. – Na początku relacji chcemy bliskości. Jeśli nagle jej nie chcemy, zwykle coś się zmieniło – mówiła terapeutka.
Czy można zrekompensować bliskość w ciągu dnia, jeśli para nie śpi ze sobą? - Oczywiście, że można. Są pary, które tę bliskość mają w sposób naturalny - zaznaczyła ekspertka.
Jednocześnie zaznacza, że każda relacja jest inna. Jeśli para świadomie decyduje się na osobne spanie i wciąż dba o bliskość, rozmowę i wspólny czas, nie musi to oznaczać kryzysu. - Jeśli jedna osoba chce spać osobno, a druga tęskni, to należy coś naprawić, bo czyjeś potrzeby są w tej relacji frustrowane - dodała ekspertka.
Kluczowe jest jedno pytanie: dlaczego partnerzy przestali spać razem. Bo choć wspólne łóżko nie jest jedynym wyznacznikiem miłości, często to właśnie wieczorne rozmowy, przytulenie i wspólne zasypianie budują codzienną więź między partnerami.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl.
Zobacz także:
- Sen a zdrowie. Czy 9 godzin w łóżku to już zbyt wiele?
- "Mouth taping" - kontrowersyjny trend, który podbija Internet. O co w nim chodzi?
- Czy możemy mieć wpływ na to, o czym śnimy? Ekspert rozwiewa wątpliwości
Autorka/Autor: Katarzyna Lackowska
Źródło zdjęcia głównego: Moment RF