Czy osobne sypialnie ratują związek? "Czyjeś potrzeby są frustrowane"

Rozwód łóżkowy
“Rozwód łóżkowy” - jak oddzielne spanie wpływa na związek?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Coraz więcej par decyduje się na tzw. rozwód łóżkowy, czyli spanie w osobnych sypialniach. Jedni twierdzą, że to sposób na lepszy sen i mniej konfliktów, inni – że pierwszy krok do emocjonalnego oddalenia. Powody bywają bardzo prozaiczne: chrapanie, różne godziny pracy czy nocne pobudki dziecka. Ale czy oddzielne łóżka mogą naprawdę uratować związek, czy raczej powoli go rozmontowują? O tym w Dzień Dobry TVN rozmawialiśmy z Julią Hołodyńską, której małżeństwo rozpadło się przez "łóżkowy rozwód", Dorotą i Mateuszem Półtorakami, którzy od pół roku śpią oddzielnie oraz Żanetą Rachwaniec, terapeutką par.

"Rozwód łóżkowy". Dla jednych ratunek, dla innych początek końca

Spanie w osobnych sypialniach nie zawsze musi oznaczać kryzys. Często jest po prostu praktycznym rozwiązaniem codziennych problemów. Chrapanie partnera, wiercenie się w nocy, zabieranie kołdry czy częste wstawanie do łazienki potrafią skutecznie zniszczyć nocny odpoczynek.

Jednak czasami decyzja o oddzielnym spaniu pojawia się w ważnym momencie dla relacji – na przykład po narodzinach dziecka. Tak było w przypadku Julii Hołyńskiej. Jej mąż przeniósł się do innego pokoju, kiedy ich córka zaczęła budzić się w nocy.

Para rozstała się, gdy ich córka miała półtora roku. Julia przyznaje, że przyczyn rozpadu było więcej, ale oddzielne spanie odegrało w tym swoją rolę. – To nie była moja decyzja. Mąż, kiedy córka się budziła, później nie mógł już zasnąć. Ze względu na pracę zdecydował, że zacznie spać w innym pokoju – opowiedziała. Początkowo miało to być rozwiązanie praktyczne. Z czasem jednak zaczęło wpływać na ich relację. – Brakowało mi tej bliskości, która wiadomo, jest bardzo ważna. – wspominała.

Nie każda historia kończy się jednak w ten sposób. Dorota i Mateusz Półtorak od ponad pół roku śpią osobno i w ich przypadku nie oznacza to kryzysu.

– To była praktyczna decyzja. Pół roku temu nasza córka przeniosła się do naszego łóżka – tłumaczył Mateusz. - Zauważyłem, że jest coraz mniej miejsca dla mnie. Przestałem się wysypiać i stwierdziłem, że przeniosę się tam, gdzie będzie wygodnie - dodał. Para traktuje to jako rozwiązanie tymczasowe. Gdy córka zacznie spać w swoim pokoju, Mateusz planuje wrócić do wspólnej sypialni. – Jesteśmy razem pięć lat i mamy stabilną relację. To, że któreś z nas śpi w innym pokoju, nie rzutuje na naszą bliskość – podkreśla. Jak spanie w osobnych sypialniach wpływa na ich relację? - W żaden sposób nie wpłynęło - zaznaczyła Dorota.

Terapeutka: oddzielne spanie często sygnalizuje problem w relacji

Zdaniem terapeutki par Żanety Rachwaniec osobne sypialnie często są sygnałem, że w relacji pojawiły się trudności. – Zazwyczaj separacja łóżkowa pojawia się wtedy, gdy coś w parze nie gra – tłumaczy. Jak podkreślała, wspólne spanie ma również znaczenie biologiczne. Bliskość fizyczna sprzyja wydzielaniu oksytocyny, obniża poziom kortyzolu i zwiększa poczucie bezpieczeństwa. – Na początku relacji chcemy bliskości. Jeśli nagle jej nie chcemy, zwykle coś się zmieniło – mówiła terapeutka.

Czy można zrekompensować bliskość w ciągu dnia, jeśli para nie śpi ze sobą? - Oczywiście, że można. Są pary, które tę bliskość mają w sposób naturalny - zaznaczyła ekspertka.

Jednocześnie zaznacza, że każda relacja jest inna. Jeśli para świadomie decyduje się na osobne spanie i wciąż dba o bliskość, rozmowę i wspólny czas, nie musi to oznaczać kryzysu. - Jeśli jedna osoba chce spać osobno, a druga tęskni, to należy coś naprawić, bo czyjeś potrzeby są w tej relacji frustrowane - dodała ekspertka.

Kluczowe jest jedno pytanie: dlaczego partnerzy przestali spać razem. Bo choć wspólne łóżko nie jest jedynym wyznacznikiem miłości, często to właśnie wieczorne rozmowy, przytulenie i wspólne zasypianie budują codzienną więź między partnerami.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki oraz Dzień Dobry TVN Extra znajdziesz też na Player.pl. 

Zobacz także: