Ceremonia czterech żywiołów i wianki z polnych kwiatów, czyli słowiański ślub Julii i Karola. "Zafascynowałem się tym"
Cztery żywioły i symbolika natury. Jak wyglądał słowiański ślub?
Ceremonia Julii i Karola Teter-Rewera była pełna symboli i emocji. Zamiast klasycznej przysięgi w urzędzie czy kościele, para wybrała obrządek czterech żywiołów. Każdy z nich miał głębokie znaczenie - ziemia symbolizowała płodność i stabilizację, woda oczyszczenie i wspólne zmiany, ogień - siłę uczuć, a powietrze - wolność i duchową jedność. W trakcie ceremonii para przesypywała ziemię z jednej miseczki do drugiej, obmywała ręce w wodzie i wspólnie rozpalała kadzidło. Wszystko odbywało się w otoczeniu natury, przy ognisku i dźwiękach muzyki.
Ślub miał miejsce w pierwszy dzień wiosny, co nie było przypadkowe - dla pary był to symbol nowego początku. Dodatkową atrakcją było palenie Marzanny, przygotowanej własnoręcznie przez pana młodego i jego brata. Goście, ubrani w luźne, inspirowane słowiańską kulturą stroje, tworzyli niepowtarzalny klimat. Kobiety miały na głowach wianki z polnych kwiatów, a druhny panny młodej - identyczne ozdoby.
- W naszym przypadku po prostu od pochodni była rozpalane kadzidło i na koniec okadzanie właśnie tym kadzidłem przez świadka nas wspólnie. Wszystkie te symbole są po to, żeby nas złączyć w parę. Żebyśmy byli taką jednością, żebyśmy razem szli przez to życie wspólnie i w tych zmianach sobie towarzyszyli - tłumaczyła Julia.
Ślub inspirowany dawnymi tradycjami
Pomysł na słowiański ślub narodził się po uczestnictwie Karola w obchodach Nocy Kupały w miejscowości Sobótka. To wydarzenie, pełne ognia, tańców i wianków, zafascynowało go na tyle, że zapragnął w podobnym klimacie przeżyć własne wesele.
- Zainspirowała nas impreza, jaką robił mój wujek w miejscowości Sobótka. Jakieś 8 miesięcy, prawie rok przed weselem. Bo to była Noc Kupały. Sobótka to jest najkrótsza noc w roku w miejscowości Sobótka. Więc zrobili taką imprezę i po prostu zafascynowałem się tym, jak to wyglądało. Ogromne ognisko, przemarsze, wianki z pochodniami. Przepięknie to wyglądało i postanowiliśmy z Julą, że w tym samym podobnym klimacie zrobimy sobie wesele - przyznał Karol.
Jak podkreśla para, nie chodziło o odtworzenie dawnych obrzędów w dosłowny sposób, ale o stworzenie atmosfery bliskości z naturą i duchowej harmonii. Choć ceremonia miała charakter symboliczny, Julia i Karol dopełnili formalności później w urzędzie, w kameralnym gronie świadków.
Wesele trwało dwa dni - pierwszego odbyła się ceremonia i zabawa w słowiańskim stylu, a drugiego poprawiny, podczas których królowały już dzieci i współczesne przeboje. Wśród prezentów dla gości znalazły się słoiczki miodu i nasiona polnych kwiatów - drobne, ale znaczące pamiątki. Obrączki młodej pary również nie były przypadkowe - przypominały splecione gałązki z trzema listkami symbolizującymi trzeci rok związku, miesiąc marca i ich wspólny rozwój.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wodzirej zdradza weselne sekrety. Te zabawy zawsze wyciągają gości na parkiet
- Ślub bez wspólnego nazwiska. Dlaczego nadal budzi emocje? "Zostałam trochę przymuszona"
- Czy ślub w bardzo młodym wieku to dobry pomysł? "Musieliśmy szybko dorosnąć"