Opera Leśna w Sopocie - ponad 100 lat historii i niezwykłe wymagania gwiazd. "Trzeba było szukać grzejników"
Opera Leśna w Sopocie - kultowe miejsce z tradycją
Są miejsca, które na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki. Jednym z nich jest Opera Leśna w Sopocie – wyjątkowa scena położona wśród zieleni, na której przez ponad sto lat występowały największe gwiazdy. To miejsce ma nie tylko niezwykłą historię i akustykę, ale także atmosferę, która sprawia, że dla wielu artystów występ tutaj jest czymś szczególnym
- To był 76 rok, było mnóstwo artystów polskich, słynnych i my jako debiutanci. W ogóle wtedy byłem troszeczkę speniany i przytłaczało mnie to miejsce, bo dla mnie był to symbol czegoś w ogóle wielkiego - powiedział Grzegorz Skawiński, wokalista
Nazwa Opera Leśna nie jest przypadkowa, ponieważ to miało być miejsce poświęcone klasyce, operze.
- Kiedy obiekt powstawał w 1909 roku, faktycznie odbywały się tutaj wielkie festiwale operowe, ale obiekt przez ten czas naprawdę przeszedł ogromną metamorfozę - powiedziała Helena Hołd, kierowniczka działu promocji i komunikacji Opery Leśnej.
Jak wspomina Eugeniusz Terlecki, były dyrektor Opery Leśniej, na spockiej scenie występowali m.in. Bryan Adams, Lionel Richie, Ricky Martin, Elton John i Whitney Houston.
Charakterystycznym miejsce jest także klub pod sceną zwany Piekiełkiem
- Bywały piekielne historie, albo nazwa pochodzi od temperatury, która tutaj panuje. Czasami bywało tu piekielnie gorąco. Cała nasza polska scena muzyczna, wszyscy artyści byli chociaż raz w Operze Leśnej. Być na deskach Amfiteatru Sopockiego, to wciąż jakieś wyróżnienie. Przede wszystkim Nagroda Bursztynowego Słowika jest ważna dla artystów - powiedziała Beata Majka, dyrektorka Opery Leśnej.
Gwiazdy miały swoje wymagania. Tak wyglądało życie za kulisami Opery Leśnej
Występy największych światowych gwiazd w Operze Leśnej wiązały się nie tylko z muzyką i emocjami na scenie, ale także z licznymi wymaganiami artystów. Za kulisami często trzeba było zadbać o każdy, nawet najmniejszy szczegół, a niektóre sytuacje wymagały od organizatorów szybkiego działania. Jedną z najbardziej stresujących historii, związana była z koncertem Whitney Houston. Jak wspomina Eugeniusz Terlecki, były dyrektor Opery Leśnej, w kontrakcie artystki zapisano, że temperatura podczas jej występu nie może być niższa niż 19 stopni Celsjusza.
- Niestety, to jest las, otoczenie, wilgoć, akurat tego dnia było 15 stopni. Trzeba było w ostatniej chwili szukać grzejników, które będą ogrzewać. Trzeba było zbudować na scenie garderobę 2x2 metry, do której ona będzie mogła wejść, jeżeli zmarznie na scenie, żeby się ogrzać. Pamiętam do dzisiaj, że w tej małej garderobie temperatura miała wynosić 27 stopni – powiedział Eugeniusz Terlecki, były dyrektor Opery Leśnej.
Nietypowe zachowanie miał także Elton John, który nie chciał wyjść z garderoby, bo oglądał mecz.
- Na szczęście było niewiele czasu do zakończenia, chyba z 15 minut, więc trzeba było odczekać, i wyszedł na scenę - powiedział były dyrektor Opery Leśnej.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- O czym naprawdę jest piosenka "Kocham Cię jak Irlandię?". "Dużo osób pewnie się zdziwi"
- Paweł Dudek oddziela pracę od prywaty. "Wracając do domu, odkładam uniform Czadomana i jestem głową rodziny"
- Jak Lauri Ylönen z The Rasmus radzi sobie z hejtem? "Myślałem, że nie jestem dość dobry"