Realia życia na Erasmusie. Polki pokazały, co zastały w Porto. "Zdjęcia wyglądały ładnie"

Studentki_2
Studenckie mieszkanie za granicą hitem internetu
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Filmik tych dziewczyn z Polski pokazujący tragiczne mieszkanie w Porto stał się viralem. My postanowiliśmy zapytać je o realia wyjazdów na Erasmusa. Jak wygląda szukanie dachu nad głową, na co trzeba uważać i z jakimi niespodziankami trzeba się liczyć? O tym legendach i mitach studenckich wyjazdów opowiedziały nam Aleksandra Turno, Emilia Zientara, Daria Zielińska, Julia Mezer-Żubkowska.

Wyjazd na Erasmusa a szukanie mieszkania

Ola, Emilia, Daria i Julia w tym roku wybrały się po raz kolejny na Erasmusa. Po włoskich doświadczeniach sprzed 2 lat tym razem postawiły na Portugalię. Jeszcze będąc w Polsce, szukały mieszkania. Jak przyznają, kluczowa była lokalizacja. I choć na zdjęciach zdawało się, że znalazły ofertę idealną, rzeczywistość nieco je zaskoczyła.

Po przyjeździe do Porto okazało się, że lokal jest ciemny, nie ma okien, oprócz jednego w łazience. Brakuje również szaf i pralki. A oprócz nowych lokatorek, są także lokalni bywalcy - insekty. Mizernym widokiem studentki podzieliły się w sieci, czym zrobiły ogromne zasięgi.

- Dało się znaleźć coś lepszego, ale była to też kwestia kwoty i wysokich cen mieszkań w Portugalii. Dodam również, że zdjęcia też ładnie wyglądały. Mieszkanie było jasne, ładne, czyste, a na miejscu się okazało troszkę inaczej - powiedziała Julia Mezer-Żubkowska.

Dziewczyny nie ukrywały też, że studenci dostają z góry określoną sumę w zależności od kraju, do którego jadą. Tymi pieniędzmi muszą dysponować przez cały wyjazd. Wartość miesięczna wynosi  700 euro miesięcznie. Zależało im więc, by tak rozdysponować gotówką, aby po opłacie noclegu zostało im jeszcze kieszonkowe na życie codzienne.

- To mieszkanie kosztowało akurat tysiąc euro, jak dzielimy je na czwórkę, to jest całkiem okej, ale inne ogłoszenia zaczynały się d 1800 euro, co już było zdecydowanie za dużo na nasz studencki budżet - dodała Julia.

Ostatecznie Polki znalazły inne mieszkanie, do którego się przeprowadziły.

Erasmus i krążące legendy. Jak wyglądają realia?

O Erasmusie od lat krąży wiele mitów. Głośno mówi się o częstych imprezach, gorących romansach i zabawie. Dziewczyny przyznały jednak, że wszystko zależy od człowieka. Oczywiście na miejscu zapewnionych jest wiele rozrywek, jednak część osób rezygnuje z nich na poczet podróżowania.

- My jesteśmy z tych spokojnych, które cieszą się wspólnymi wieczorami i wycieczkami, bo nie ukrywamy, że bardzo staramy się podróżować, żeby poznać kraj (…) - jest zgrupowanie tutaj na miejscu ESN, które organizuje różne wydarzenia i tak naprawdę jest harmonogram na cały miesiąc wypełniony. Są różne integracje, wyjścia na plażę, na surfing, naprawdę nie ma tutaj nudy - zdradziły.

Na pytanie, czy co zmienił w ich życiu tego typu wyjazd studencki, odpowiedziały.

- To jest bardzo ogromna przygoda, szczególnie jak się jedzie z kimś. Samemu oczywiście też, ale masz okazję poznać uczelnię za granicą, masz okazję pomieszkać w innym kraju, poznać kulturę, posmakować jedzenia. My teraz mamy idealne słońce 20 stopni, gdzie podejrzewamy, że w Polsce jest plucha zimno i nie chce się żyć, szczególnie zimą, więc nasi rodzice przeżyli pierwszego Erasmusa, teraz i drugiego. To jest idealna okazja dla młodych, żeby się rozwinąć i zaczerpnąć życia za granicą, bo takiej drugiej okazji to myślimy, że nie będzie.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch