Leki na ADHD na egzaminach. Młodzi ryzykują zdrowiem dla lepszej koncentracji. "Mój mózg nie wyrabiał"
Tabletki na ADHD popularne wśród nastolatków
Matura, egzaminy i sesja na studiach to dla wielu młodych ludzi czas ogromnej presji. W obawie przed porażką i trudnościami z nauką niektórzy zaczynają szukać sposobów na poprawę koncentracji. Coraz częściej korzystają z leków stosowanych przy ADHD. Problem w tym, że nie wszyscy sięgają po nie po wcześniejszej diagnozie.
Specjaliści zauważają, że do gabinetów trafiają zarówno dzieci i nastolatkowie, jak i młodzi dorośli, którzy przyznają, że przyjmują leki ułatwiające koncentrację. Dla części z nich farmakoterapia jest ważnym elementem codziennego funkcjonowania i pozwala im lepiej radzić sobie z nauką. Szczególnie dużo takich sytuacji pojawia się w okresach wzmożonego stresu, na przykład przed maturą czy w czasie sesji egzaminacyjnej.
Niepokojące jest to, że część młodych ludzi sięga po leki na koncentrację na własną rękę, bez diagnozy i konsultacji z lekarzem.
- To się zaczęło jakoś rok temu w marcu, wziąłem pierwszą tabletkę, to było chyba 20 mg, czyli jeszcze taka w miarę normalna dawka. Brałem to przed jakimiś sprawdzianami na przykład albo jak jechałem na korepetycje. Już były takie momenty, że nie tylko brałem to do nauki, bo już jak wziąłem troszeczkę, jakby więcej niż powinienem, to dawało mi taką euforię - powiedział jeden z uczniów.
Inny młody człowiek zwrócił uwagę na to, jak bardzo zmieniła się jego zdolność do skupienia.
- Po dwóch, trzech tygodniach zauważyłem zmiany w takiej postaci łapania hiperfokusu, czyli siadając do nauki, potrafiłem się uczyć pięć, sześć godzin bez przerwy. Rodzice na pewno widzieli to, że uczyłem się ogromne ilości czasu, bo potrafiłem nie pójść do szkoły, przeliczyć sobie frekwencję i uczyć się po dziesięć godzin dziennie. I na przykład byłem w stanie przerobić jeden dział z matematyki jednego dnia. Na drugi dzień napisać z tego materiału sprawdzian. Brałem tabletkę najlepiej od 10 do 12 godzin, bo ona miała działanie do 10 do 11 godzin. O tej 23 był zjazd i po tej godzinie ja już nie byłem w stanie zrobić nic - przyznał inny uczeń.
Kolejna z nastolatek o lekach dowiedziała się od kolegi. Początkowo działały jak cud.
- Po pewnym czasie zamiast skupienia te tabletki dawały już tylko straszne pobudzenie jak po narkotykach. Mój mózg po prostu nie wyrabiał, stał się ekstremalnie wrażliwy na jakiekolwiek bodźce. Byle hałas czy światło doprowadzały mnie do szału. (...) Zamiast pomóc mi w maturze, po prostu zniszczyłam swoje zdrowie - przyznała.
Odstawienie leków. Skutki uboczne zamieniły naukę w koszmar
Początkowo leki miały pomagać im w nauce i poprawiać koncentrację. Z czasem jednak ich działanie zaczęło przynosić coraz więcej problemów. Bezsenność, brak apetytu, kołatanie serca, niepokój i rozdrażnienie sprawiły, że młodzi ludzie zaczęli zastanawiać się nad odstawieniem preparatów. Nie dla wszystkich była to jednak łatwa droga. Niektórzy wpadli w błędne koło przyjmowania coraz większych dawek, a konsekwencje eksperymentowania z lekami okazały się dramatyczne.
- Byłem rozdrażniony, czułem szybkie bicie serca, większy niepokój, taki lęk, więc ten lek powoli przestawał spełniać tą swoją początkową funkcję. Od czterech miesięcy już nie biorę ich i jest lepiej. Żałuję szczerze mówiąc, że to brałem. Potrafiłem brać już 100 mg, 150, bo jak brałem mniej, to nic nie czułem - wspominał jeden z uczniów.
Niestety wkrótce jego stan zdrowia pogorszył się na tyle, że znalazł się na oddziale toksykologii.
Czarny rynek leków na ADHD
Nielegalny obrót lekami stosowanymi w leczeniu ADHD to kolejny problem, na który zwracają uwagę bohaterowie reportażu. Część młodych ludzi, chcąc poprawić koncentrację i osiągać lepsze wyniki w nauce, zdobywa preparaty bez recepty, korzystając z pomocy znajomych. Tymczasem osoby, które rzeczywiście potrzebują farmakoterapii, coraz częściej napotykają trudności z zakupem przepisanych im leków.
- Bardzo długo diagnozowaliśmy Nikodema pod względem ADHD. Kiedy już się udało i w wieku siedmiu lat trafiliśmy do pani psychiatry, która nas zdiagnozowała, wypisała leki, dowiedziałam się w aptekach, że tego leku nie ma. Rezerwując go online, bądź dzwoniąc po aptekach, lek był niedostępny. Kiedy pytałam, dlaczego te leki są niedostępne, otrzymałam odpowiedź, że grono studentów teraz te leki bierze na koncentrację. Jest czarny rynek leków na ADHD. Jak nie mogłam zdobyć leków, szukałam ich w internecie. Takie opakowanie leków tam, które ja mam bezpłatnie dla dziecka, kosztuje 200 zł za 30 tabletek - powiedziała Magda Szymusińska, rodzina zastępcza Nikodema.
Zobacz także:
- Poruszające słowa syna Moniki Richardson. "Nazywali mnie chorym psychicznie"
- Nauczyciel w spektrum autyzmu, który łamie schematy. "To jego supermoc matematyczna"
- Izabela Kuna o starzeniu się, ADHD i nowym podejściu do życia. "Przeżywam trzecią młodość"