"Mama zamykała się w pokoju i płakała". Z hodowli zwierząt na mięso powstał dla nich azyl

Rodzina przestała wysyłać krowy do rzeźni
Robili to ich dziadkowie i rodzice, ale oni przestali
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przez lata w jednym z gospodarstw obowiązywał schemat znany wielu rolnikom: zwierzęta były hodowane, a następnie trafiały do rzeźni. Z czasem jednak podejście domowników zaczęło się zmieniać, aż zapadła decyzja o całkowitym odejściu od hodowli nastawionej na mięso. Dziś w miejscu dawnego gospodarstwa funkcjonuje azyl, w którym krowy, byki i kozy mogą dożyć spokojnej starości.

Hodowali zwierzęta na mięso

Historia gospodarstwa Kowalczyków przez dziesięciolecia była związana z hodowlą zwierząt przeznaczonych na mięso. Jednak dla niektórych członków rodziny trudno było pogodzić się z ich losem.

- Za każdym razem, jeżeli zapadła decyzja o tym, żeby zwierzę sprzedać do rzeźni, to mama szukała jakichś innych rozwiązań. Mówiła, że może nie, a może jeszcze chwilę niech zostanie ten zwierzak - powiedziała Kinga Kowalczyk, córka gospodarzy.

Najbardziej dramatyczne chwile przychodziły w momencie przyjazdu samochodu z rzeźni.

- Mama się zamykała na cztery spusty w pokoju. Nikt nie mógł do niej wtedy podejść, dlatego że tak głośny był wtedy płacz. Płakała, że zwierzę idzie do rzeźni, że ona nie mogła z tym nic zrobić, że ona nie mogła temu zapobiec - dodała Kinga.

Stworzyli azyl dla zwierząt

Po namyśle zapadła ostateczna decyzja o zakończeniu hodowli. Zamiast jednak opuścić gospodarstwo i znaleźć inne zajęcie, rodzina Kowalczyków postanowiła stworzyć azyl dla zwierząt. Obecnie mieszka w nim 8 kóz, 10 krów i 10 byków. Zwierzęta nie są traktowane jak anonimowe sztuki hodowlane. Każde ma swoje imię, a opiekunowie znają ich charaktery i zwyczaje. Utrzymanie takiego miejsca wiąże się jednak ze sporymi kosztami.

- Bardzo często nasze konto świeci pustkami. Ja nie potrafię prosić, tak żeby słuchajcie, robimy akcję, czy coś, to nie jestem ja. No i to jest takie ciężkie. To są te chwile, kiedy człowiek siada i mówi: "Boże, czy to ma sens?". No ale dla nich [zwierząt - przyp. red.] dalej (...) zbieramy się, ruszamy dalej - podsumowała Katarzyna Kowalczyk.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski
Reporter: Bartek Dajnowski