Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.
Ojciec i syn wyhodowali największą dynię w Polsce
Wszystko zaczęło się od dziecięcej fascynacji dyniami, która z czasem przerodziła się w prawdziwą rodzinną tradycję i ambitne ogrodnicze wyzwanie. Tomasz Olejniczak wraz z synem Krzysztofem po raz kolejny udowodnili, że cierpliwość i determinacja przynoszą imponujące efekty. Podczas Bania Fest 2026 w Krapkowicach zaprezentowali okaz o imieniu "Renia", który ważył aż 918 kilogramów. Tym samym ustanowili nowy rekord i wyhodowali największą dynię w Polsce.
- Mój syn już jako taki mały chłopiec widział dynie u nas w ogrodzie. Bardzo mu się one podobały i chciał koniecznie prowadzić własną uprawę. Zależało mu, żeby mieć coraz większe i większe te okazy. Kiedy miał dziesięć lat po raz pierwszy pojawiliśmy się na konkursie w Krapkowicach - opowiada Tomasz Olejniczak w rozmowie z tvn24.pl
Dziś trudno uwierzyć, że ich pierwsza konkursowa dynia ważyła zaledwie 136 kilogramów. Państwo Olejniczakowie pojawili się z nią na zawodach po raz pierwszy, gdy Krzysztof miał zaledwie 10 lat. Wówczas ogromne okazy innych uczestników robiły na nich wielkie wrażenie, ale zamiast zrezygnować, postanowili spróbować ponownie.
- Pamiętam, jak wtedy z na nich zazdrością patrzyliśmy. Ale nie zamierzaliśmy się poddać - wspomina Tomasz.
Syn przejął stery, tata wspiera
Początkowo dynie rosły w przydomowym ogrodzie. Chwilę później okazało się, że wymagająca uprawa potrzebuje znacznie lepszych warunków. Rodzina Olejniczaków zaczęła więc od niewielkiego tunelu foliowego, który później zastąpiła szklarnia. Ta, co sezon stawała się coraz większa i bardziej zaawansowana technologicznie. Zmiana szybko przyniosła korzyści, a Krzysztof poszedł o krok dalej i samodzielnie zamontował system nawadniania kropelkowego.
Dziś podział obowiązków w gospodarstwie jest jasny. Głównym specjalistą od dyni jest nastolatek, a tata pełni rolę technicznego wsparcia. Pomaga przede wszystkim przy bardziej skomplikowanych zadaniach, wymagających między innymi umiejętności elektrycznych czy spawalniczych.
Jednak wyhodowanie kilkusetkilogramowego okazu nie jest kwestią przypadku. Ojciec i syn zgodnie podkreślają, że podstawą sukcesu jest odpowiednio przygotowane podłoże.
- Musi być odpowiednio przepuszczalne i napowietrzone. Potem trzeba przycinać pędy, żeby nie zarosło za gęsto. Do tego dochodzi obcinanie dodatkowych zawiązek, bo na jednej może być tylko jedna dynia - wylicza Krzysztof.
Nastolatek zapewnił, że w zależności od etapu rozwoju rośliny, na pielęgnację dyni poświęca od 30 minut do nawet czterech godzin dziennie. Im jest większa, tym mniej prac ogrodowych.
- Dwa razy zlecaliśmy badanie, żeby sprawdzić, dlaczego w pewnym momencie doszło do zastoju. Do badań przekazaliśmy liść. Okazało się, że brakuje manganu. Jeden oprysk wystarczył, żeby roślina znów zaczęła rosnąć - mówi pan Tomasz.
Jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa
Choć ojciec z synem mają na swoim koncie dwie wygrane, nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Jak przyznają, za rok też wystartują w konkursie. Co więcej, liczą na to, że dynia będzie ważyć tonę.
- Przygotowania już trwają. Kupiłem też nasionko. Ta sama odmiana i z tego samego źródła - powiedział Krzysztof.
Warto podkreślić, że aktualny rekord świata w przypadku dyni to 1431,5 kilograma. Taki olbrzym wyrósł w tym roku na polu Rona Wallace'a w Stanach Zjednoczonych.
Więcej czytaj na tvn24.pl
Zobacz także:
- Mroczne atrakcje i nietypowe widowiska. Co robić w Halloween 2026 w Poznaniu?
- Demony, upiory i mocna muzyka. Tak Wrocław świętuje Halloween 2026
- Gdzie poczuć dreszczyk emocji i dobrze się bawić? Oto najlepsze atrakcje na Halloween 2026 w Łodzi