Ma 22 lata i pracuje za sterami Boeinga 737. "To jest największy mit, że pilot powinien mieć studia"
Dominik Filuś. 22-latek, który pilotuje samoloty pasażerskie
Dla wielu pasażerów pilot samolotu pasażerskiego to zawód kojarzony z wieloletnim doświadczeniem, długą ścieżką kariery i osobą, która za sterami spędziła już znaczną część swojego życia. Historia Dominika Filusia pokazuje jednak, że współczesne lotnictwo daje szansę wejścia do zawodu znacznie wcześniej, pod warunkiem spełnienia rygorystycznych wymagań szkoleniowych i egzaminacyjnych.
22-latek zasiada dziś za sterami Boeinga 737, jednego z najpopularniejszych samolotów pasażerskich na świecie. To maszyna wykorzystywana przez linie lotnicze do realizacji połączeń średniego zasięgu, przewożąca jednorazowo nawet ponad 180 pasażerów. Odpowiedzialność związana z pracą w kokpicie takiego samolotu jest ogromna, dlatego droga do zdobycia uprawnień zawodowych wymaga przejścia przez wiele etapów szkolenia.
Podczas wizyty w programie Dzień Dobry Wakacje Dominik Filuś rozprawił się z jednym z najczęściej powtarzanych przekonań dotyczących zawodu pilota. Jak podkreślił, ukończenie studiów wyższych nie jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia kariery w lotnictwie.
- To jest największy mit, że pilot powinien mieć studia. Nie skończyłem żadnych. Chodzi o kursy. Tak jak na prawo jazdy mamy kategorie B, C i mamy kierowców zawodowych, więc mamy też kursy pilotażu organizowane przez szkoły lotnicze. Można to zrobić w ramach studiów na różnych politechnikach, aczkolwiek jest to ewenement, który jest tylko w Polsce, bo na Zachodzie nie. W zachodniej Europie to jest standard, że się idzie, płaci, dostaje się możliwość robienia tych kursów i witamy w kokpicie za jakiś czas - opowiadał gość Dzień Dobry Wakacje.
Kursy na pilota zawodowego - ile kosztują?
Możliwość latania samolotami pasażerskimi w roli pilota wiąże się nie tylko z dużym zaangażowaniem czasowym, ale również ze znacznymi kosztami. Dominik Filuś przyznał, że zdobycie wszystkich niezbędnych kwalifikacji to inwestycja liczona w setkach tysięcy złotych.
- Dolna stawka to jest 200-250 tys. zł. Czas: 2-3 lata. Są różne etapy licencji. Żeby latać jako pierwszy oficer, czyli ten kolokwialny "drugi pilot" na Boeingu czy Airbusie, trzeba mieć w Europie co najmniej licencję zawodową (to jest drugi stopień licencji) i zdane egzaminy teoretyczne do licencji liniowej (to jest trzeci stopień) - wyjaśnił.
Jak wytłumaczył młody pilot, początkiem lotniczej drogi jest zdobycie podstawowej licencji pozwalającej wykonywać loty rekreacyjne.
- Ja takie kursy mam. Zaczynałem od licencji turystycznej. Ona nam pozwala latać niezarobkowo - zaznaczył 22-latek.
Dopiero kolejne etapy szkolenia otwierają drogę do wykonywania lotów komercyjnych i budowania nalotu wymaganego przez linie lotnicze. W praktyce oznacza to stopniowe zdobywanie doświadczenia, rozwijanie kompetencji oraz przechodzenie następnych egzaminów niezbędnych do pracy w profesjonalnym lotnictwie.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Pilot zdradził, ile trzeba zapłacić za lot prywatnym odrzutowcem. "Są na to chętni?"
- Pilot, który dodaje innym skrzydeł. Łukasz Wilk pomógł powodzianom. "To było dla mnie oczywiste"
- Osiągnął międzynarodowy sukces. Polak zdobył K2 szybowcem: "To są inne światy"