- Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces Anny Sz.
- Kobieta została wcześniej skazana na 7 lat więzienia za śmiertelne potrącenie 10-latka na pasach w Redzie.
- W chwili wypadku kierująca samochodem była pod wpływem leków o działaniu zbliżonym do alkoholu.
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:
Oskarżona nie wyraziła skruchy i nie przeprosiła za spowodowanie śmierci dziecka
Apelację od wyroku złożyli zarówno obrońca oskarżonej, jak i rodzice zmarłego chłopca, występujący w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi. Podczas czwartkowej rozprawy Anny Sz. nie było na sali rozpraw. W sądzie stawili się prokurator Jakub Chrząszcz z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, obrońca kobiety adw. Tomasz Tuturusz oraz rodzina 10-letniego Filipa wraz z pełnomocnikiem. Po czwartkowej rozprawie bliscy chłopca powiedzieli, że oskarżona do tej pory nie wyraziła skruchy ani nie przeprosiła za spowodowanie śmierci dziecka.
Matka Filipa podkreśliła, że oczekuje surowego rozstrzygnięcia.
- Chciałabym, żeby wyrok był na tyle wysoki, by dotarło do społeczeństwa, że za niebezpieczną jazdę przy pasach są poważne konsekwencje. Nie ma tu okoliczności łagodzących - powiedziała. Jak dodała, mimo upływu czasu wciąż zmaga się ze skutkami tragedii.
- Mija czwarty rok, a ja wciąż płaczę wieczorami do poduszki. Żyję, ale jakie to jest życie, kiedy rano i wieczorem mam w głowie tylko Filipa. W pracy staram się nie myśleć, ale poza nią ta myśl wraca. Widzę chłopców w jego wieku i odwracam wzrok - mówiła. Przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Marek Skwarcow odroczył rozprawę do 11 marca.
W krwi kobiety, która potrąciła chłopca wykryto silnie działające leki
Do wypadku doszło 20 grudnia 2022 r. w Redzie. Kierująca Oplem Mokka kobieta ominęła pojazdy zatrzymane przed oznakowanym przejściem dla pieszych i uderzyła w 10-latka prawidłowo przechodzącego przez pasy. Chłopiec zmarł kilkanaście dni później w wyniku rozległych obrażeń, m.in. czaszki. Jak ustalili śledczy, w chwili wypadku Anna Sz. była pod wpływem leków działających podobnie do alkoholu. We jej krwi wykryto m.in. estazolam, tramadol, diazepam w dużych stężeniach. Prokuratura zarzuciła jej niemyślne spowodowanie wypadku drogowego poprzez umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu. We wrześniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Wejherowie wydał w tej sprawie nieprawomocny wyrok. Uznał winę Anny Sz. i skazał ją na siedem lat pozbawienia wolności oraz orzekł dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kobieta została także zobowiązana do zapłaty po 50 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom chłopca oraz do pokrycia kosztów postępowania. W uzasadnieniu tego wyroku sędzia Piotr Rogoziński stwierdził, że okoliczności wypadku nie budzą żadnych wątpliwości. - Oskarżona po prostu na to przejście z rozpędem wjechała - powiedział wówczas sędzia Rogoziński. Podkreślił, że na ulotkach leków, które wykryto u Anny Sz., były informacje, że nie należy po nich prowadzić samochodu. Przed sądem pierwszej instancji kobieta przyznała się do spowodowania wypadku, nie przyznała się jednak do prowadzenia pojazdu pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu.
Zobacz także:
- Sprawa Jeffreya Epsteina. Ujawniono listę ponad 100 nazwisk. Wśród nich gwiazdy i prezydenci
- Kate Middleton na BAFTA. Zachwycająca stylizacja księżnej Walii zwróciła uwagę tłumu
- Królewski dramat. Córki księcia Andrzeja mierzą się z konsekwencjami jego przeszłości
Autorka/Autor: Aleksandra Kokot
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images/BrianAJackson