Sprawca zastrzelił siedmioro własnych dzieci
Do tragedii doszło wczesnym rankiem w niedzielę. Służby otrzymały zgłoszenie o strzałach tuż po godzinie 6. rano. Według ustaleń policji siedmioro z ośmiorga zabitych dzieci to prawdopodobnie dzieci sprawcy. Jak podała CBS News, ofiary śmiertelne były w wieku od roku do 14 lat.
- To haniebny czyn - powiedział kapral policji Christopher Bordelon podczas briefingu prasowego w pobliżu miejsca zdarzenia.
Śledczy informują, że Elkins najpierw postrzelił dorosłą kobietę na Harrison Street, a następnie udał się do domu przy West 79th Street, gdzie doszło do zabójstw. W budynku znaleziono ciała ośmiorga dzieci. Ranne zostały trzy osoby, w tym matka dzieci. Do szpitala w stanie ciężkim trafiły dwie dorosłe kobiety, a nastolatek odniósł obrażenia niezagrażające życiu.
Po dokonaniu ataku podejrzany uciekł z miejsca zdarzenia. Według policji miał następnie dokonać kradzieży samochodu pod groźbą broni w pobliżu skrzyżowania Linwood Avenue i West 79th Street. Funkcjonariusze szybko zlokalizowali pojazd i rozpoczęli pościg, który przeniósł się do parafii Bossier.
Pościg zakończył się w Bossier City, gdzie doszło do konfrontacji z policją. Funkcjonariusze otworzyli ogień, zabijając podejrzanego na miejscu. Żaden z policjantów nie odniósł obrażeń.
Policja zidentyfikowała sprawcę. To Shamar Elkins, ojciec siedmiorga postrzelonych dzieci. Mężczyzna służył w Gwardii Narodowej Armii Luizjany w latach 2013-2020. - Nie był kierowany na misje zagraniczne. Opuścił armię w stopniu szeregowca – przekazano w rozmowie z mediami.
Śledztwo w sprawie użycia broni przez funkcjonariuszy prowadzi policja stanowa Luizjany. Równolegle policja w Shreveport bada okoliczności samej zbrodni i apeluje do świadków o zgłaszanie się z wszelkimi informacjami, nagraniami lub zdjęciami, które mogą pomóc w wyjaśnieniu tej tragedii.
Władze Shreveport alarmują: "To czyste zło"
Władze miasta Shreveport w stanie Luizjana ostrzegają przed eskalacją przemocy po dramatycznym ataku domowym, w którym zginęło ośmioro dzieci, a dwie osoby dorosłe zostały ranne. Jak podkreślają lokalni liderzy, skutki tej jednej zbrodni natychmiast odbiły się na statystykach przestępczości - liczba zabójstw w mieście wzrosła ponad dwukrotnie.
- Zmagam się z tym od samego rana, odkąd się obudziłem – powiedział radny Grayson Boucher. - Ponad 30% naszych przestępstw i 30% naszych zabójstw ma związek z przemocą domową. Teraz ta liczba wzrosła. Ponad dwukrotnie zwiększyliśmy liczbę zabójstw przez jeden akt przemocy domowej - dodał.
Boucher nie krył emocji, nazywając zdarzenie "czystym złem" i ostrzegając, że bez zdecydowanych działań podobne tragedie mogą się powtarzać.
- Możemy mieć 100 nowych radiowozów. Możemy mieć nowoczesny posterunek policji za miliony dolarów. Ale dopóki nie powstrzymamy tej przemocy i jej cyklu, nadal będziemy w tym samym miejscu i będzie tylko gorzej - podkreślił.
Głos zabrała również radna Tabatha Taylor, która zwróciła uwagę na szczególny charakter zdarzenia.
- Z tego, czego się dowiedziałam… to przemoc domowa. To czyni tę tragedię jeszcze bardziej przerażającą - powiedziała. - To nie jest żaden żart. To jest rzeczywistość. Takie są skutki, kiedy ktoś traci panowanie nad sobą - dodała.
Władze miasta podkreśliły, że tragedia obnażyła skalę zagrożenia wynikającego z konfliktów domowych oraz pilną potrzebę wcześniejszej interwencji. Zwrócono również uwagę na ogromne obciążenie psychiczne służb ratunkowych, które jako pierwsze pojawiły się na miejscu zdarzenia, szczególnie w obliczu dużej liczby dzieci wśród ofiar.
Sytuację po tragedii w Shreveport relacjonował z USA korespondent TVN24 Jan Pachlowski. - Jak zwykle w tego typu przypadkach w Stanach Zjednoczonych wybucha dyskusja o zbyt łatwym dostępie do broni. Ona jest bardzo gorąca przez kilka dni i następnie ucicha. Ucichnie, bo nie mówi się na ten temat do kolejnej tego typu masowej strzelaniny, których niestety w Stanach Zjednoczonych nie brakuje - ocenił.
Zobacz także:
- Pracował przy największych katastrofach naszych czasów. "Mam za sobą nietypową przeszłość"
- Rocznica zamachu w Berlinie, w którym zginął polski kierowca. Ekspert ds. terroryzmu: "Można było temu zapobiec"
- Strzelanina w Wiedniu, nie żyje pięć osób. Władze apelują o pozostanie w domach