Chirurdzy na ulicy uratowali życie rannemu policjantowi po strzelaninie. "Pobiegliśmy, żeby im pomóc"

Chirurdzy na ulicy uratowali życie rannemu policjantowi po strzelaninie. "Pobiegliśmy, żeby im pomóc"
Chirurdzy na ulicy uratowali życie rannemu policjantowi po strzelaninie. "Pobiegliśmy, żeby im pomóc"
Źródło zdj. gł.: Getty Images Europe
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dwóch krakowskich chirurgów znalazło się w sobotę w środku dramatycznych wydarzeń w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej, gdzie po wymianie ognia policjanci zatrzymali sprawcę ataku. - Gdy tylko strzały się uspokoiły, pobiegliśmy na pomoc - zrelacjonował PAP prof. Michał Pędziwiatr.

Lekarze przypadkiem na miejscu tragedii w Krakowie

W sobotę po południu zamaskowany 24-latek wjechał autem na krakowski Rynek i otworzył ogień do przypadkowych osób. Po pościgu oraz wymianie ognia z policją został ranny i zatrzymany. W wyniku ataku zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych, w tym sprawca. Wśród rannych jest dwóch policjantów.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-836702
Kraków dzień po tragedii
Źródło: Dzień Dobry TVN

Moment zatrzymania sprawcy w rejonie ul. Stradomskiej widzieli m.in. przebywający w restauracji na przeciwko specjaliści ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, chirurdzy prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. Jak opisał prof. Pędziwiatr, uciekający samochodem sprawca po zderzeniu z innym autem wyskoczył z pojazdu i zaczął strzelać. Mimo odniesionych ran jeden z policjantów kontynuował obezwładnianie napastnika.

- Jak strzały się uspokoiły, pobiegliśmy, żeby im pomóc. Nie rozumieliśmy jeszcze, co się dzieje - powiedział PAP prof. Pędziwiatr

Podkreślił, że na miejscu nie był sam - towarzyszący mu znajomy lekarz okrył najciężej poszkodowanego policjanta płaszczem, aby się nie wychłodził i tamował krwawienie z jego klatki piersiowej. - Dzisiaj wiemy, że to przyniosło mu przeżycie. W innym przypadku on by po prostu tego nie przeżył, bo nie zdążyłaby przyjechać karetka - ocenił profesor. Dodał, że na miejscu działali też m.in. policjanci i strażnicy miejscy.

Kraków po zamachu. Lekarze walczyli o życie rannych

Równolegle Michał Pędziwiatr koordynował logistykę medyczną i rozdysponowanie poszkodowanych do właściwych placówek. Za jego inicjatywą ciężko rannego policjanta skierowano do szpitala dysponującego oddziałem chirurgii klatki piersiowej - Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II. Zdaniem lekarza to dodatkowo zwiększyło jego szanse na przeżycie. Według informacji specjalisty drugi poszkodowany funkcjonariusz został przetransportowany do Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza w Krakowie. 

Lekarz opisał, że na miejscu poszkodowany został także przypadkowy kierowca samochodu, który znalazł się na linii strzału napastnika i doznał urazu głowy. Według chirurga jego stan również był ciężki.

Po udzieleniu pomocy na miejscu lekarze pojechali do Szpitala Uniwersyteckiego, w którym pracują.

- We wszystkich szpitalach w Krakowie personel zorganizował się, lekarze przyjeżdżali z własnej woli, w wolnym czasie, by udzielać pomocy z własnej inicjatywy, bo nikt z nas nie wiedział, ilu poszkodowanych będzie, ile trzeba będzie wykonać w tym samym czasie operacji - przyznał chirurg. Dodał, że w Szpitalu Uniwersyteckim rannych przejął dyżurujący zespół specjalistów.

- Myśmy zrobili to, co każdy z przeszkoleniem medycznym zrobiłby na naszym miejscu, nie uważamy się za bohaterów - podsumował Michał Pędziwiatr. 16 osób, które zostały poszkodowane, przebywa w sześciu szpitalach. Jak przekazał wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar, wśród nich jest 11 Polaków i pięciu obcokrajowców. Stan 14 z nich jest stabilny, jedna osoba jest w stanie ciężkim, a sprawca w stanie krytycznym. Wojewoda poinformował, że jeden z dwóch poszkodowanych policjantów został już wybudzony, natomiast drugi pozostaje w stanie śpiączki.

Rzeczniczka małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło przekazała, że dwie z kilkunastu osób, które odniosły rany w sobotnim ataku w Krakowie, zostały wypisane ze szpitala. 

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. sobotniego zamachu pod kątem czynu o charakterze terrorystycznym.

Zobacz także:

Źródło: PAP
Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska