Weronika Rosati wspomina narodziny córki. "Budziłam się nieprzytomna z czerwonymi oczami"

Weronika Rosati
Weronika Rosati wspomina poród. Jak ją zmieniło macierzyństwo?
Źródło zdj. gł.: Vittorio Zunino Celotto / Staff/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Weronika Rosati łączy życie zawodowe i prywatne między dwoma kontynentami - bywa niemal "równocześnie" w Warszawie i Los Angeles. W niedawnym wywiadzie zdradziła, jak udaje jej się zachować spokój i porządek w szybko pędzącej codzienności. Jak się okazuje - to opieka nad ukochaną córką Elisabeth, daje jej ukojenie. Jak macierzyństwo zmieniło Weronikę Rosati?

Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.

DD_20250809_Rosati_napisy
Pracuje na dwóch kontynentach - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Czego macierzyństwo nauczyło Weronikę Rosati?

Weronika Rosati od wielu lat pracuje w Stanach Zjednoczonych i nigdy nie kryła ze to w Los Angeles czuje się jak w domu. To tutaj buduje swoją karierę filmową oraz wychowuje 8-letnią córkę Elisabeth. Jak wyznała w rozmowie z dwutygodnikiem "Viva" - macierzyństwo zmieniło jej priorytety i nauczyło, co jest najważniejsze w życiu.

- Przede wszystkim jestem mamą, macierzyństwo zakotwiczyło mnie w rzeczywistości. Zmieniło priorytety, styl życia, wybory, postrzeganie czasu. Czuję, z jaką pędzi prędkością, ale nie mam poczucia, że coś mnie omija. [...] Dręczyło mnie poczucie winy, że gdzieś mnie nie ma, a powinnam być. Chciałam być wszędzie jednocześnie. Córka definitywnie wyleczyła mnie z tej przypadłości. Już wiem, gdzie mam być - wyznała aktorka.

Jak przyznała Weronika - jej zawód pozwala łączyć macierzyństwo z obowiązkami, choć stara się by 8-latka była skupiona przede wszystkim na szkole. Równocześnie - niejednokrotnie zabierała swoją córeczkę na plan zdjęciowy.

- Zapytałam: "Ela, możesz pójść na zieloną szkołę, na tańce lub ze mną". "Idę z mamą na sesję". Zawsze daję jej wybór - dodała gwiazda.

Weronika Rosati wspomina poród

Weronika Rosati wróciła pamięcią do narodzin swojej upragnionej córki. Dziewczynka przyszła na świat w 2017 roku. Choć prywatnie był to dla niej wspaniały czas, wiązał się też z trudnym czasem pożarów w południowej Kalifornii.  - Parę tygodni przed porodem w okolicach Burbank i Glendale wybuchł największy od 50 lat pożar, La Tuna Fire. Pamiętam, że byłam spakowana i do szpitala, i w razie ewakuacji. Kiedy Ela przyszła na świat, ugasili w końcu te pożary, ale powietrze było koszmarnie zanieczyszczone, przez długi czas unosił się dym i pył. Budziłam się nieprzytomna z czerwonymi i spuchniętymi oczami - wspominała trudny okres Weronika. Gdy pożary ustały, aktorka wraz z malutką córką znalazły swoje miejsce na ziemi nad oceanem. To tam udało im się zbudować wspólny, spokojny dom. Z czasem obowiązki zawodowe sprowadziły gwiazdę z powrotem do centrum Los Angeles. - Z przerwami na dłuższe pobyty w Polsce mieszkałyśmy tam z Elą ponad cztery lata. Pokochałam to miejsce, ale w którymś momencie okazało się, że moja praca, znajomi, a przede wszystkim fantastyczne przedszkole, które znalazłam dla Eli, są godzinę drogi od domu, więc zamieszkałyśmy bliżej centrum - podsumowała aktorka.

Zobacz także:

Źródło: "Viva"
Autorka/Autor: Zofia Wierzcholska