Rod Stewart niemal zasłabł w trakcie koncertu. Musiał przyjąć na scenie tlen. Zobacz nagranie
Dalsza część tekstu poniżej.
Rod Stewart przerwał koncert, by przyjąć na scenie tlen
Rod Stewart od dekad pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów na świecie. Brytyjski wokalista ma za sobą imponującą karierę i setki koncertów.
Ostatnie miesiące okazały się jednak dla 81-latka wyjątkowo wymagające pod względem zdrowotnym. W maju i czerwcu artysta był zmuszony odwołać kilka zaplanowanych występów. Powodem było ostre zakażenie górnych dróg oddechowych oraz zapalenie krtani.
Stewart po kilku tygodniach z pełną determinacją powrócił na scenę i wznowił koncertowanie, ale nie odzyskał jeszcze pełni sił. Podczas jednego z ostatnich recitali, który odbył się w West Valley City w stanie Utah, doszło do sytuacji, która zaniepokoiła internautów i fanów legendy rocka.
W sieci opublikowano nagranie pokazujące moment, w którym artysta musiał na chwilę przerwać koncert. Jak opisano pod materiałem udostępnionym na Instagramie, wokalista niemal zasłabł i poprosił o pomoc członków swojej ekipy.
- 81-letni Rod Stewart przerwał na chwilę swój niedawny koncert w West Valley City w Utah, po tym jak prawie zemdlał na scenie. Przyjął przyniesiony przez swoją ekipę tlen. Potem zwrócił się do publiczności: "Show must go on!" i kontynuował występ, siedząc na krześle - czytamy w opisie do nagrania, które zostało opublikowane na profilu @pacificcoastradio na Instagramie.
Czas na emeryturę? Fani Roda Stewarta sugerują, by zakończył koncertowanie
Nagranie szybko zaczęło krążyć po mediach społecznościowych, gdzie tysiące użytkowników skomentowało sytuację, w której znalazł się Rod Stewart. Dla wielu obserwatorów szczególnie wymowny był fakt, że pomimo chwilowego osłabienia wokalista zdecydował się powrócić do śpiewania i dokończyć koncert.
Reakcje internautów podzieliły się między wyrazy wsparcia i życzenia zdrowia a głosy sugerujące, że 81-letni artysta powinien rozważyć zakończenie regularnego koncertowania. Niektórzy komentujący byli przekonani, że zdarzenie, do którego doszło na scenie, powinno skłonić Stewarta do większego odpoczynku.
- Kiedy potrzebujesz tlenu na scenie, to czas na emeryturę - skomentowała jedna z internautek.
- Wokaliści i politycy pracują aż do śmierci. Nie rozumiem tego. Odpocznijcie już - dodała inna użytkowniczka Instagrama.
Pojawiły się również bardziej krytyczne wpisy wyrażające zaniepokojenie stanem zdrowia muzyka.
- Co dalej? Defibrylatory i przywracanie życia? - zapytała retorycznie kolejna obserwatorka.
- Czas się pożegnać, sir Rod. Miałeś wspaniałą karierę - czytamy w kolejnym komentarzu.
Jednocześnie wielu fanów stanęło w obronie artysty, podkreślając, że koncertowanie pozostaje jego pasją, a decyzja o dalszych występach powinna należeć wyłącznie do niego.
- Śpiewaj tak długo, jak zechcesz - stwierdził jeden z sympatyków brytyjskiego gwiazdora.
Szczególne zainteresowanie wzbudził także komentarz osoby, która uczestniczyła w koncercie i obserwowała całe wydarzenie z bliskiej odległości. Według niej sytuacja miała miejsce pod koniec występu, a warunki panujące podczas recitalu były wyjątkowo wymagające.
- Byłam na tym koncercie, w 4. rzędzie. Dał z siebie wszystko - 23 piosenki. To było na końcu. On odzyskiwał siły po chorobie. Było gorąco jak w piekle. Jestem o 20 lat młodsza i umierałam. Dzięki, Rod, za niesamowity koncert. Rod jest świetny. On kocha swoich fanów i sprawia im radość - wyjaśniła jedna z wielbicielek Stewarta.
Zobacz także:
- Roger Glover i Don Airey z Deep Purple o sławie, muzyce i koncertach. "Publiczność dostarcza energię"
- Zaczęło się od Beatlesów. Co warto wiedzieć o rocku progresywnym?
- Damy polskiego rocka wspominają swoje występy. Piosenka jednej z nich wywołała skandal