Marcin Rozynek wraca na scenę. Tym razem z synem. "Nie trzeba było daleko muzyków dobrej klasy szukać"

Marcin Rozynek z synem na Pol'and'Rock Festival
Atmosphere znów na festiwalowych scenach
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Paweł Cętka-Sobotkiewicz/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Po latach muzycznych poszukiwań, zmian i przerw Marcin Rozynek znów staje przed publicznością. Tym razem jednak jego powrót ma wyjątkowy wymiar. Na jednej scenie występuje bowiem wraz ze swoim dorosłym synem Filipem. O rodzinnej współpracy i drodze, która doprowadziła go do tego momentu, opowiedział w programie Dzień Dobry Wakacje prosto z Pol'and'Rock Festival.

Marcin Rozynek z synem na Pol'and'Rock Festival

Pol'and'Rock Festival od lat przyciąga zarówno uznanych artystów, jak i młodych wykonawców szukających kontaktu z wyjątkową festiwalową publicznością. W tym roku jednym z najciekawszych rodzinnych akcentów wydarzenia jest wspólny występ Marcina Rozynka i jego syna Filipa.

Dla Marcina Rozynka będzie to kolejny ważny etap w artystycznej drodze, która w ostatnich latach zatoczyła koło. Artysta wrócił do koncertowania i działalności muzycznej, a teraz na scenie partneruje mu przedstawiciel kolejnego pokolenia rodziny.

Sam Filip Rozynek nie ukrywa, że festiwal jest dla niego wyjątkowym doświadczeniem.

- Nigdy nie byłem. Przyjechałem po raz pierwszy zagrać koncert. Zawsze chcieliśmy się z kolegami wybrać, ale jakoś nigdy to się nie udało - wyznał w Dzień Dobry Wakacje.

Równie osobiste refleksje towarzyszą Marcinowi Rozynkowi. Artysta podkreślił wyjątkowy charakter samego wydarzenia i atmosfery, jaka od lat przyciąga tysiące uczestników Pol'and'Rock Festival.

- Mam taką cichą nadzieję, że to jest miejsce, w którym naprawdę nauczę się po raz pierwszy w życiu uśmiechać - zaznaczył.

Dlaczego Marcin Rozynek rozpoczął muzyczną współpracę z synem? Historia kariery

Historia Marcina Rozynka to opowieść o sukcesach, trudnych decyzjach i kilku zupełnie nowych początkach. Muzyk przypomniał, że jego droga zawodowa wielokrotnie zmieniała kierunek.

- Po założeniu zespołu, nagraniu dwóch płyt wspólnie z chłopakami w 1997 roku, rozeszliśmy się, bo każdy chciał rodzinę założyć, studia skończyć i tak to się posypało w młodzieńczych latach. Potem był Grzegorz Ciechowski. Leszek Biolik wyprodukował płytę "Księga Urodzaju", na której był "Siłacz", "Najlepszy" i cała reszta, a potem parę moich albumów, po których po raz drugi w życiu trafił mnie grom z jasnego nieba i zostawiłem to wszystko na parę lat, ale spotkałem kolegów z tamtych lat jeszcze raz na swojej drodze - zaznacza wokalista.

Wraz z odradzającymi się muzycznymi relacjami pojawiło się również miejsce dla młodszego pokolenia. Okazało się bowiem, że synowie - zarówno Marcina, jak i dawnych kolegów - dorastali w bardzo podobnym środowisku, rozwijali muzyczne zainteresowania i naturalnie trafili do wspólnych projektów.

- My, z kolegą, który ze mną gra i nagrywał płyty, mamy synów, którzy obaj chodzili do szkoły podstawowej, do gimnazjum i do muzycznej. To się naturalnie złożyło. Po prostu nie trzeba było daleko muzyków dobrej klasy szukać - stwierdził Marcin Rozynek, argumentując współpracę z własnym dzieckiem.

Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska