Prośby o spowiedź i ochrzczenie dzieci, czyli nietypowe reakcje widzów na serialowych księży. "Miałem takie sytuacje"
"O, kolega z branży". Gdy widzowie biorą aktorów za prawdziwych księży
Popularność seriali takich jak "Ranczo", "Plebania" lub "Ojciec Mateusz", sprawiła, że widzowie szybko przyzwyczaili się do ekranowych księży, nierzadko traktując ich jak prawdziwych duchownych. Włodzimierz Matuszak, który w postać proboszcza w "Plebanii" wcielał się przez 12 lat, wspominał sytuacje z pociągów, w których pasażerowie prosili go o o chrzest dzieci, które wkrótce miały przyjść na świat.
- Miałem też takie sytuacje, że przychodzili do mnie ludzie i mówili: proszę księdza, ja też jestem księdzem i my bierzemy wzór z pana – przyznał aktor.
Podobne sytuacje spotykały Bartłomieja Kasprzykowskiego, który w rolę księdza wcielał się w serialu "Ranczo". Prawdziwi duchowni potrafili żartobliwie witać się z nim, nazywając go "kolegą z branży", a panie spotykane na ulicy zagadywały go z prośbą o rozgrzeszenie.
- Wyspowiada mnie ksiądz? Bo mam akurat chwilę – mówił nasz gość.
Piotr Kozłowski, grający w "Ojcu Mateuszu", podobną sytuację miał w dniu wizyty w Dzień Dobry TVN, gdy tuż przed wejściem do studia telewizyjnego usłyszał od mijanej kobiety serdeczne "Szczęść Boże".
Czy trudno jest zagrać księdza?
Wiarygodne zagranie księdza w Polsce, dosyć spolaryzowanej pod względem religijnym, wymagało od aktorów odpowiedniego przygotowania. Bartłomiej Kasprzykowski zaznaczył, że wiele rzeczy przyswoił już przez samą obserwację.
- Tak naprawdę to są lata doświadczeń. Lekcje religii w szkole, pierwsze komunie, bierzmowania. Cała galeria wspaniałych postaci, bo często księża są po prostu bardzo charyzmatycznymi osobami – zauważył aktor. - Nasz zawód chyba też na tym polega. Obserwujemy ludzi i z tych ciekawych przebłysków ich osobowości i nawyków kleimy jakieś postaci. Z księżmi jest tak samo jak z każdym innym człowiekiem - stwierdził.
Nieco inaczej wyglądało to u Włodzimierza Matuszaka, którego przed rozpoczęciem zdjęć do "Plebanii" producent serialu wysłał do Krasiczyna, gdzie u nieżyjącego już księdza Stanisława Bartmińskiego (który był również współscenarzystą serialu) poznawał tajniki kapłańskiego życia.
- Wieczorami dużo rozmawialiśmy i zadawałem mu absolutnie wszystkie pytania – wyjaśnił.
Piotr Kozłowski do roli księdza w serialu "Ojciec Mateusz" musiał podejść z zupełnie innej strony. Wcielając się w postać reprezentującą wady duchownych, musiał szukać różnych sytuacji, w których księża nie dają rady.
- Moja postać jest skonstruowana jako postać negatywna, która reprezentuje wszystkie te rzeczy, o które ludzie mogą kler oskarżać. Cały trud polegał na tym, żeby z tej postaci zrobić coś, co będzie również w jakimś sensie zabawne - podsumował.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Pielgrzymowanie jako alternatywna forma wakacji i aktywny wypoczynek. "Znam osobę, która była 36 razy"
- "Wiele osób odchodzi od Kościoła". Ewa Chodakowska opowiedziała o swojej wierze
- Porzucił kapłaństwo, bo stracił wiarę w Boga. Rok później się zaręczył. Poruszająca historia byłego księdza