Hanna Bieluszko przejmująco o reakcjach na jej chorobę. "Rak to jedno, ale rak jelita grubego..."
- Aktorka Hanna Bieluszko choruje na nowotwór jelita grubego.
- W rozmowie z Onet Kultura opowiedziała, jaki jest obecnie jej stan zdrowia.
- Zdradziła też, czy chce umrzeć na scenie i jak środowisko teatralne zareagowało na jej otwartość w mówieniu o chorobie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Hanna Bieluszko choruje na nowotwór
Początkiem kwietnia media obiegła wiadomość, że Hanna Bieluszko zmaga się z ciężką chorobą. Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, z którym współpracuje znana z wielu ról filmowych i serialowych aktorka, opublikował w mediach społecznościowych poruszający apel. Instytucja poprosiła obserwujących, by wsparli zbiórkę, której celem jest sfinansowanie leczenia oraz rehabilitacji 71-latki.
- Nie umiemy wyrazić, jak bardzo poruszyła nas wiadomość o tym, co spotkało Hanię. Wiemy jednak jedno, chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by JEJ pomóc. - napisano w poście.
Teraz głos zabrała sama aktorka. W najnowszym wywiadzie dla Onet Kultura wyjawiła, że zmaga się z nowotworem jelita grubego. Chorobę wykryto u niej trzy lata temu.
- Nie chcę trzymać mojego raka w tajemnicy, zamkniętego w czterech ścianach szpitalnej sali - zaznaczyła.
Hanna Bieluszko opowiedziała o chorobie
Rozmowa z dziennikarzem Onetu odbyła się przez telefon, gdyż aktorka przebywa obecnie w szpitalu w Krakowie.
- Zabrali moją sąsiadkę na blok operacyjny, więc jestem sama w pokoju. To znaczy, wszystko się może zdarzyć, co rusz ktoś tu wpada, żeby zmierzyć, sprawdzić, dopytać - wyjaśniła, zapytana, czy może swobodnie rozmawiać. Zdradziła również, jaki jest teraz jej stan zdrowia.
- U mnie dziś gorzej. Wczoraj był taki dzień euforii, uwierzyłam, że zaraz będę mogła samodzielnie chodzić. Tymczasem musieli mnie zbierać z podłogi w łazience. Przewróciłam się i tak leżałam jak ta żaba, nie sięgając do dzwonka alarmowego - mówiła aktorka.
Jak środowisko tetralne zareagowało na chorobę Hanny Bieluszko?
Gwiazda wyjawiła również, jak zmieniło się jej podejście do pracy, gdy dowiedziała się o nowotworze.
- Choroba na nowo ustawia priorytety. Sprawy, które do tej pory często nie pozwalały spokojnie zasnąć, w jednej chwili stały się zupełnie nieistotne - stwierdziła. - Nagle okazuje się, że mogę odmówić roli, która mi się nie podoba. W jednym, a później w kolejnym sezonie. Teoretycznie zawsze mogłam coś takiego zrobić, zgodnie z zasadami, ale do tej pory sama sobie na to nie pozwalałam. I nic się nikomu nie stało. Za to ze mną został spokój, uśmiech i satysfakcja z mówienia "nie", dbania o własny komfort, bez wyrzutów sumienia - dodała.
Artystka nawiązała też do reakcji środowiska filmowo-teatralnego na fakt, że od początku bardzo otwarcie mówiła o swojej chorobie.
- Kiedy w eleganckim towarzystwie zaczynałam mówić o moim raku, czułam, jakbym zrobiła coś niestosownego. Taki bąk puszczony między kulturalnymi ludźmi, którzy zupełnie nie wiedzą, jak się zachować: skomentować czy lepiej udawać, że się nie usłyszało. Rak to jedno, ale rak jelita grubego... Bo ja mam raka jelita grubego, proszę państwa. A przecież "damy" nie tylko nie puszczają bąków, ani nawet mają jelita, zwłaszcza grubego - stwierdziła Hanna Bieluszko. - Niektórzy reżyserzy, wykształceni, obyci, światli ludzie, słyszeli, co mi jest i zachowywali się, jakbym zrobiła kupę na środku pokoju. A tłumaczyłam za każdym razem wyraźnie: mam raka, konieczne będą zastępstwa, ponieważ muszę się leczyć. Tak naprawdę coraz częściej mówiłam o chorobie ze względów praktycznych - tłumaczyła.
Hanna Bieluszko o umieraniu
Hanna Bieluszko zadeklarowała też stanowczo: "nie chcę umrzeć na scenie".
- Wydaje mi się to strasznie egoistyczne. Nie zrobiłabym tego ani moim kolegom, ani publiczności - podsumowała.
Zobacz także:
- Od dłuższego czasu zmaga się z nowotworem. Marta Nieradkiewicz: "Sama odkryłam guza"
- Małgorzata Potocka opowiedziała o nowotworze. "Najgorszy dzień mojego życia"
- Gwiazda "Słonecznego patrolu" wygrała z rakiem. "Wpadam w panikę, gdy uświadamiam sobie, ile przeszło moje ciało"