Popychanie, obelgi. Nauczyciele stają się ofiarami przemocy w szkołach: "Wielokrotnie płakałam"
Nauczyciele są ofiarami przemocy w szkołach
W materiale Bartka Dajnowskiego zachowujące anonimowość nauczycielki opowiadają o sytuacjach, które trudno uznać za jednostkowe.
- Jest to zarówno agresja słowna, jak i fizyczna. (...) Uczeń potrafił powiedzieć zarówno do mnie, jak i do innych nauczycieli w szkole: "Spie***laj, zamknij r*j s**o. Rzucanie przedmiotami w klasie, również we mnie, jak i w dzieci inne. Wywracanie ławek - wyznaje jedna z bohaterek materiału.
Problem nie dotyczy jednego ucznia ani jednej klasy. To zjawisko, które, jak wynika z wypowiedzi, obejmuje całe szkoły. - Dyrekcja wie. Co ciekawe, w każdej klasie w szkole są takie przypadki z innymi uczniami. To nie jest tak, że to jest jeden przypadek - kontynuuje nauczycielka.
Przemoc wobec pedagogów nie kończy się wraz z ostatnią lekcją. Nauczyciele zabierają ją ze sobą do domu, a jej skutki odczuwają psychicznie i fizycznie.
- Nie musiałam iść do lekarza, ale sprawia mi to ból i jest to naruszenie mojej przestrzeni osobistej, i mojej nietykalności cielesnej. (...) Wielokrotnie płakałam. Nawet wielokrotnie zastanawiałam się, czy nie powinnam zmienić branży, w której obecnie pracuję i nie przenieść się do czegoś innego - zdradza rozmówczyni Bartka Dajnowskiego.
Podobne relacje zdaje kolejna bohaterka reportażu. - Uderzano we mnie różnymi przedmiotami, rzucano książkami, zeszytami. Przy tym były wyzwiska: "Ty ku*wo wypie***laj" - cytuje następna nauczycielka i uświadamia, że nie każdy pedagog jest odporny i gotowy na takie zachowania uczniów.
- Nauczyciele czasami, kiedy uczeń podniesie głos, już wykazują lęk i strach, co sprawia, że druga strona zaczyna dominować, a jeżeli to dochodzi do skutku, to wtedy problem się zwiększa, bo jeżeli dziecko zdominuje raz sytuację, to później pozwala sobie na więcej - dodaje kobieta.
Współczesna szkoła to także przestrzeń internetowa, w której nauczyciele stają się celem ataków. Pedagog specjalna Daria Wellman zwraca uwagę na skalę problemu.
- Nauczyciele pisali, że ich zdjęcia zostały przerobione i stworzone zostały z tego memy. To były memy ośmieszające albo z takim podtekstem seksualnym. To może sprawiać, że nauczyciel po prostu przestaje czuć się komfortowo w pracy - wyjaśnia ekspertka.
Przemoc wobec nauczycieli - dlaczego system zawodzi?
W studiu Dzień Dobry TVN nauczycielka, która nie ujawniła widzom swojej tożsamości, podkreśliła, że mimo rosnącej skali problemu, wciąż brakuje przestrzeni do otwartej rozmowy.
- Jest to temat tabu zdecydowanie. Może niekoniecznie wśród nauczycieli, co wśród społeczeństwa. Bo w pokoju nauczycielskim oczywiście rozmawiamy o tym, jednak jesteśmy bezradni i nic nie możemy z tym zrobić - wyznała.
Gościni programu zwróciła uwagę na trudności związane z reakcją szkoły na przemoc.
- Rzeczywistość jest taka, że procedury nie działają. Druga sprawa jest taka, że my mamy do czynienia z młodym człowiekiem i sami szukamy rozwiązań, jak możemy mu pomóc. Sytuacja może wyglądać tak, że jeden rodzic będzie współpracował, a kolejny rodzic stanie w opozycji i mogą być ogromne problemy zarówno dla nauczyciela, jak i dla szkoły - wyjaśnia nauczycielka.
Leszek Dowgiałło, społeczny rzecznik praw nauczyciela, przedstawił szerszy kontekst systemowy. Jego słowa pokazują, że problem nie wynika wyłącznie z zachowań uczniów, ale także z mechanizmów kontrolnych.
- Mamy np. sytuację, gdzie szkoła zrobiła wszystko, co mogła zrobić, czyli złożyła do sądu zawiadomienie, wgląd w sytuację rodzinną i od trzech lat męczy się z rzecznikiem praw dziecka, z kuratorium, teraz też na sesji będzie musiała się pani dyrektor tłumaczyć, co zrobiła. Bo system działa w ten sposób, że jeżeli szkoła zgłosi, to jest kontrola szkoły, a nie ma kontroli strony rodzinnej. Jeżeli rodzic zgłasza szkołę, kontrolowana jest szkoła. Jeżeli szkoła prosi o pomoc, kontrolowana jest szkoła - zaznacza Dowgiałło.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Skąd się bierze znieczulica wśród nastolatków? "To podnosi agresję"
- 16-latka była gnębiona przez rówieśników. "Nadal ją wyzywają. Nawet po śmierci"
- Czy w polskich szkołach jest bezpiecznie? "Musiałyby tam obowiązywać procedury policyjne"
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Reporter: Bartek Dajnowski