Jedni zachwyceni efektami, drudzy wrócili z powikłaniami. "Dwie twarze" operacji plastycznych w Turcji
Lecą do Turcji "po urodę", wracają z powikłaniami
Martyna Szczygielska poleciała do Turcji, by spełnić swoje marzenie.
- W wieku 33 lat chciałam mieć piękne pośladki. Jestem po dwóch ciążach, więc ta skóra była bardzo obwisła. Chciałam zmniejszyć brzuch. Chciałam poczuć się piękna i pewna siebie - powiedziała w materiale Dzień Dobry Wakacje Martyna Szczygielska.
Zaznaczyła, że nie jest osobą zamożną, więc skusiła się na to, by skorzystać z oferty przeprowadzenia zabiegów w atrakcyjnej cenie. W załatwieniu wszelkich formalności związanych z wyjazdem w takim przypadku pomagają pośrednicy, którzy ogłaszają się w mediach społecznościowych.
- Moje marzenie przerodziło się w koszmar. Początkowo doszło do zakażenia pępka. Sączyła mi się z niego ropa. Kolejno na pośladkach pojawiły się opływowe warstwy skóry i wyglądało to tak, jakby nagromadził się tłuszcz. Zaczęły mieć coraz brzydszy kształt. Zostałam bez kontaktu, bez pomocy, sama ze sobą i ze swoim problemem - wspomniała Martyna Szczygielska.
Turcja nie jest jedynym krajem, do którego Polacy chętnie lecą na zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Prym wiedzie także Albania.
- Cena była atrakcyjna. Była znacznie niższa niż w Polsce. Mój poprzedni nos był dosyć duży, nie był on estetyczny, natomiast nie było to głównym powodem. Ja z nim żyłam na co dzień, akceptowałam się taką, jaką byłam. Gdybym miała przeprowadzać operację tylko z powodów estetycznych, to bym tego nie zrobiła. Główną motywacją był fakt, że ciężko mi się oddychało, konieczne było prostowanie przegrody nosa, więc stwierdziłam, że skoro już musimy zrobić zabieg operacyjny, to przy tej okazji wykonam również plastykę nosa - powiedziała Oliwia Matoszuk.
Realia nie zbiegły się jednak z oczekiwaniami pacjentki, która po wykonanym zabiegu musiała zmierzyć się z licznymi powikłaniami.
- Po operacji byłam przerażona opieką, gdyż lekarza nie widziałam ani razu. Zwykle po przeprowadzonej operacji lekarz przychodzi i sprawdza stan pacjenta, informuje, pyta, czy wszystko jest w porządku. Niestety tam takiej sytuacji nie było. Ponadto byłam przerażona, bo w pewnym momencie z mojego nosa wydostawało się tak dużo krwi, że cały opatrunek, który mi założono, był we krwi i w osoczu - powiedziała Oliwia Matoszuk.
Zdaniem chirurga plastycznego Samira Ibrahima, takie zagraniczne zabiegi medycyny estetycznej często okazują się pułapką, bo pacjenci nie zawsze trafiają w ręce specjalistów, a komplikacje pojawiają się dopiero po powrocie do Polski.
- Jedna osoba, która sprzedawała w sklepie rzeźniczym mięso, na drugi dzień robiła przeszczep włosów. Albo taksówkarz, który odbierał pacjenta z lotniska, okazywało się, że też operował go na drugi dzień - uświadamił lekarz.
Przeszczep włosów w Turcji - rzeczywistość, koszty, efekty
Nie wszystkie zabiegi z zakresu medycyny estetycznej wykonywane w Turcji lub Albanii kończą poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Drugą stronę medalu przedstawili w Dzień Dobry Wakacje pacjenci, którzy w przeciwieństwie do bohaterów naszego materiału są zadowoleni z efektów pracy zespołów z zagranicznych klinik.
- Ja nie miałem żadnych obaw. Stwierdziłem, że lepiej zrobić to w Turcji niż w Polsce. Kierowałem się też doświadczeniem, bo u nich to idzie maszynowo. Oni to robią codziennie, od wielu lat, tych przeszczepów jest naprawdę mnóstwo, a w Polsce zdarza się to raz na jakiś czas - przekonywał Wojciech Zawadzki, który w Turcji poddał się przeszczepowi włosów.
Podobne wrażenia miał również Piotr Borecki.
- Zobaczymy, co pokaże przyszłość, natomiast podczas jednego zabiegu udało się na tyle uzupełnić ubytki, że fryzura mi się podoba i patrząc w lustro, mówię: "Tak, to jest to, co chciałem osiągnąć". Jeżeli chodzi o długość zabiegu, to łącznie było to 10 godzin, ale cały przebieg zabiegu był na tyle sprawny, że najbardziej bolało jedynie wtłoczenie znieczulenia - stwierdził gość Dzień Dobry Wakacje.
- Cena była bardzo atrakcyjna. To jest przebitka pięciokrotna - dodał Wojciech Zawadzki, wskazując, że koszty takiego zabiegu w Polsce są kilkukrotnie wyższe.
Planujesz operację plastyczną w Turcji? Zrób dokładny research
Każda ingerencja medyczna wiąże się z dużym ryzykiem, dlatego warto pamiętać, że jeżeli już z własnej woli decydujemy się na zabieg z zakresu medycyny estetycznej, należy być pewnym co do posiadanych przez lekarza umiejętności i uprawnień.
- Wydaje mi się, że największym błędem przedstawianych w materiale przykładów jest to, że nie było weryfikacji. Ja dużo wcześniej starałem się dość wnikliwie przejrzeć i sprawdzić, kto korzystał [z danej kliniki - przyp. red.]. Jeżeli faktycznie ta firma miała [wśród swoich pacjentów - przyp. red.] osoby bardziej znane, starałem się napisać, zapytać, czy faktycznie byli zadowoleni. Odpowiednie przygotowanie "przed" zmniejsza możliwość, że trafimy do nieodpowiedniej osoby - wyjaśnił Piotr Borecki.
- Bardzo ważna jest kwalifikacja pacjenta i umiejętności chirurga oraz zespołu, który to wykonuje. Podczas kwalifikacji [dotyczącej przeszczepu włosów - przyp. red.] pytanie, jakiego efektu oczekujemy, jakie jest miejsce dawcze, czy jest tutaj wystarczająca ilość, którą będzie potem miejsce biorcze przyjmowało - wskazała trycholog i psycholog Magdalena Szymczak.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Tania operacja plastyczna w Turcji zrujnowała jej życie. "Nie można już tego naprawić"
- Hejt na TikToku doprowadził ją do operacji nosa. Historia Agaty poruszyła tysiące internautów
- Poleciała do Turcji, by się upiększyć. Kilka dni później polscy lekarze walczyli o jej życie