Odbierają nawet 200 telefonów dziennie. Dyspozytorzy linii 999 opisali najtrudniejsze momenty w swojej pracy

OLKU0357
Dyspozytorzy medyczni na granicy wydolności?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Wojciech Olkuśnik/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na dyspozytorach linii 999 ciąży ogromna odpowiedzialność. To właśnie oni odbierają telefony w kryzysowych sytuacjach i podejmują decyzje, od których często zależy ludzkie życie. Jak wygląda ich praca? Dlaczego system działa na granicy wydolności i są braki w obsadzie stanowisk? O tym w Dzień Dobry TVN opowiedzieli Marika Rutka, Marcin Kwiatkowski i Piotrek Kołodziejczyk. Wyjaśnili też, kiedy dzwonić na 112, a kiedy na 999.

Dyspozytorzy na linii 999

Dyspozytorzy linii alarmowej 999 pełnią niezwykle ważną dla społeczeństwa funkcję. W sytuacjach kryzysowych, kiedy zagrożone jest ludzkie życie i zdrowie, stają na wysokości zadania, przeprowadzają pierwszy wywiad na temat okoliczności zdarzenia i decydują, kto i jakiej pomocy potrzebuje. 

W pamięci dyspozytorów jest wiele historii, które wspominają do dziś, bo odcisnęły duże piętno na ich psychice.

- To głównie historie dotyczące dzieci, na przykład zatrzymanie krążenia u dziecka i zapanowanie nad emocjami rodziców. W ogóle zebranie jakichkolwiek informacji od człowieka, który wrzeszczy, krzyczy, bo on chce mieć teraz pomoc. Kolejna kwestia to uspokojenie i przeprowadzenie pierwszej pomocy. Ja mówię, co ma robić wzywający do przyjazdu zespołu. To jest czasami bardzo trudne. Ludzie na nas wywalają swoje frustracje, ale w sytuacjach, kiedy mamy dziecko, które ma 5 lat, to ten poziom stresu sam się podnosi - przyznał Marcin Kwiatkowski.

A jaka historia zapadła w pamięć Piotowi Kołodziejczykowi?

- Zapamiętałem taką historię, kiedy było wezwanie, wypadek w polu w trakcie żniw i tam reanimowali młodego mężczyznę. Na miejscu była żona, przyjaciele, dzieci. Wszyscy płakali. Natomiast ten człowiek miał tak samo na imię jak ja. Cały czas słyszałem krzyki tych ludzi, którzy do niego wołali: "Piotrek, obudź się, Piotrek, otwórz oczy". I oprócz tych emocji, które tam siedziały na miejscu, oprócz tego, że trzeba było skoordynować wszystko, to jeszcze cały czas gdzieś mi dźwięczały te słowa - powiedział dyspozytor medyczny.

Jak wygląda dyżur dyspozytora medycznego?

Goście Dzień Dobry TVN opowiedzieli o kulisach swojej pracy. Jak wyglądają ich dyżury i czy mają czas, aby odetchnąć, zebrać myśli albo dać upust emocjom?

- Na dyżurach mamy zawsze dwie panie psycholog, ale borykamy się z brakami kadrowymi i to w całej Polsce. Borykamy się z takimi brakami kadrowymi, że ja nie wiem czasem, kto siedzi obok, bo nie mamy czasu nawiązać choćby zwykłej rozmowy, bo jakikolwiek temat rozpoczniesz, to już dzwoni telefon - wyjaśnił Marcin Kwiatkowski.

Ile mniej więcej telefonów w ciągu jednego dnia odbierają dyspozytorzy?

- Na dyżurze 12-godzinnym różnie bywa. Najlepszy dzień, jaki miałem, kiedy był prawie cały zespół, to miałem około 40. A w najgorszy dzień miałem ponad 100 telefonów - podkreślił dyspozytor linii 999 w Poznaniu.

- Dla kontrastu mogę powiedzieć, że w Warszawie w ciągu 12-godzinnego dyżuru odbierało się np. 100, czasem 130 telefonów. A były takie osoby, które potrafiły odebrać w danym dniu np. 200 połączeń - dodał Piotr Kołodziejczyk.

W jakich sytuacjach mamy dzwonić pod numer alarmowy 112, a kiedy na 999?

- Na 999 jest dyspozytor medyczny, czyli tam dzwonimy stricte wtedy, kiedy chcemy uzyskać pomoc medyczną. Natomiast 112 jest to takie combo, gdzie mamy policję, straż i pogotowie, więc tam, kiedy są zagrożenia, gdzie potrzebujemy większej liczby służb - tłumaczyła Marika Rutka.

Całą rozmowę znajdziesz w materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Dyspozytorzy linii 999
Marcin Kwiatkowski, Piotrek Kołodziejczyk
Marcin Kwiatkowski
Marcin Kwiatkowski, Piotrek Kołodziejczyk
Marcin Kwiatkowski, Piotrek Kołodziejczyk
+3
Zobacz galerię

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta