Warszawiacy na wakacjach. Tak widzą ich w Zakopanem, nad morzem i na Śląsku

Turysta z Warszawy. Po czym go poznać?
Po czym rozpoznać turystę ze stolicy?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Czy turystę z Warszawy rzeczywiście można rozpoznać z daleka? W Dzień Dobry TVN rozmawialiśmy o stereotypach dotyczących mieszkańców stolicy podróżujących po Polsce. Przewodniczka ze Śląska, przedsiębiorca z Podhala i restaurator z Międzyzdrojów opowiedzieli o zachowaniach, które najbardziej kojarzą im się z warszawskimi gośćmi.
Kluczowe fakty:
  • Turyści z Warszawy mają według rozmówców wyróżniać się stylem bycia, zainteresowaniem lokalnymi atrakcjami i potrzebą podkreślania swojego pochodzenia.
  • Przedsiębiorcy z Podhala i Międzyzdrojów przyznają, że Warszawiacy bywają wymagający, ale jednocześnie chętnie podróżują po Polsce.
  • Rozmowa miała żartobliwy charakter i wielokrotnie podkreślano, że stereotypy nie dotyczą wszystkich mieszkańców stolicy.

Warszawiacy na wakacjach. Tak widzą ich mieszkańcy różnych regionów Polski

Justyna Dropik z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu zwróciła uwagę, że Warszawiacy nie zawsze od razu przyznają się do swojego pochodzenia.

- I wbrew pozorom u nas, w kopalni Guido i w Sztolni Królowa Luiza, turyści z Warszawy nie do końca przyznają się, że są z Warszawy. Przewodnicy często pytają, skąd przyjechali turyści i ci ze stolicy przyznają się jako ostatni. I często kwitują to, jak już się przyznają, że przyjechali z Warszawy, że nikt nie może być idealny - mówiła Justyna Dropik.

Przewodniczka podkreślała również, że mieszkańcy stolicy aktywnie interesują się śląską kulturą i lokalnym językiem. - Faktycznie dopytują. Bardzo ich interesuje ślōnsko gŏdka i często proszą o to, żeby coś po śląsku powiedzieć. I takim sztampowym zdaniem jest w antryju na byfyju stoi szolka tyju (w przedpokoju na kredensie stoi filiżanka). I wtedy wspólnie cała grupa łącznie z turystami z Warszawy zastanawia się, cóż to znaczy - dodawała.

Zakopane i Międzyzdroje o turystach ze stolicy. "Muszą się pokazać"

W dalszej części rozmowy przedsiębiorcy z Podhala i wybrzeża opowiadali o zachowaniach, które najczęściej kojarzą im się z warszawskimi gośćmi. Jakub Lasyk przyznał, że wielu turystów przywozi do Zakopanego sprzęt narciarski, który później pozostaje nieużywany przez cały pobyt.

- Bardzo często się to zdarza. Jak podróżują i mam klientów, to często biorą ze sobą rekwizyty do Zakopanego w postaci nart. No i te narty po prostu leża najczęściej albo w narciarni w hotelu, albo w aucie. Przejechały się przez pół Polski tylko i po to, żeby zobaczyć sobie Podhale - mówił przedsiębiorca z Podhala.

Z kolei restaurator z Międzyzdrojów zwracał uwagę na styl bycia i modowe trendy widoczne w nadmorskich kurortach.

- Na pewno stała zasada jest taka, że nie jest to ostateczny stereotyp, ale często wielu turystów z Warszawy przyjeżdża i w pierwszy dzień, kiedy przyjeżdżają, otwierają walizkę, wyciągają świeżo zakupione ciuchy, ściągają metki, zakładają od razu najnowsze. Firmowe z wielkimi logami. Wtedy widzimy, że jeden wielki chodzący slogan idzie przez Międzyzdroje i to wszystko jest świecące. Często białe. Często old money style, bo taki teraz trend panuje w Warszawie - mówił Łukasz Frankowicz, restaurator z Międzyzdrojów.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski