Srebrny medalista olimpijski deklaruje zmianę nazwiska. "Udowodnię, że jestem w 100% Polakiem"

Władimir Semirunnij
Władimir Semirunnij deklaruje zmianę nazwiska
Źródło: Dean Mouhtaropoulos/Getty Images
Władimir Semirunnij, panczenista, który podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich we Włoszech zdobył dla Polski srebrny medal na dystansie 10 000 metrów, po powrocie do kraju podzielił się zaskakującą deklaracją. Urodzony w Rosji sportowiec, który od sierpnia 2025 roku posiada polskie obywatelstwo, zapowiedział, że zamierza zrobić kolejny krok, by jeszcze mocniej podkreślić swoją więź z Polską.

Władimir Semirunnij chce zmienić nazwisko

Władimir Semirunnij wrócił do Polski jako jeden z bohaterów igrzysk olimpijskich. Jego srebrny medal na dystansie 10 km był jednym z największych osiągnięć polskich panczenów w ostatnich latach. Po intensywnych tygodniach rywalizacji sportowiec udzielił wywiadu serwisowi WP SportoweFakty, w którym opowiedział o tym, jak zmieniło się jego życie od momentu wyprowadzki z Rosji i rozpoczęcia treningów w Polsce.

W rozmowie podkreślił, że od dawna czuje się częścią polskiej społeczności, a zdobycie medalu w biało-czerwonych barwach było dla niego czymś naturalnym. Jak zaznaczył, Polska stała się jego domem na długo przed olimpijskim sukcesem.

- Mieszkam tutaj trzy lata, przez cały czas rozmawiam po polsku, myślę po polsku, w trakcie zawodów śpiewam polski hymn i chcę tutaj mieszkać do końca życia. Niedługo zrobię kolejny krok, by udowodnić, że jestem stuprocentowym Polakiem - wyznał panczenista.

Sportowiec zapowiedział, że postanowił zmodyfikować swoje nazwisko, by brzmiało ono mniej obco dla Polaków. Semirunnij przyznał, że obecna pisownia bywa problematyczna zarówno dla dziennikarzy, jak i kibiców, a on sam od dawna zastanawiał się nad jej uproszczeniem.

- Chciałbym zaktualizować swoje nazwisko w urzędzie. Wiem, że obecna pisownia nie jest łatwa dla Polaków. Ja też uważam, że nie jest dobrze przetłumaczone z cyrylicy i trochę się nie dziwię, że dziennikarze mają problem. W najbliższych tygodniach zamierzam zmienić nazwisko na takie, które będzie dobrze brzmiało w języku polskim. Będę nazywał się Władimir Semirunni - oznajmił olimpijczyk.

Zmiana ma być jedynie formalnością, ale dla sportowca niesie za sobą ogromne znaczenie symboliczne. Jak podkreśla Władimir, to kolejny krok w procesie pełnej integracji z krajem, który dał mu szansę na rozwój sportowy i życiową stabilizację.

Co Władimir Semirunnij zawdzięcza Polsce?

Urodzony w Rosji Władimir Semirunnij nie ukrywa, że jego sportowy progres nastąpił dopiero po przeprowadzce do Polski. W wywiadzie otwarcie mówi o różnicach w podejściu do treningu oraz o tym, jak wiele zawdzięcza polskim szkoleniowcom.

- Tak naprawdę obecnie jestem wdzięczny za wsparcie trenerskie tylko trenerowi Rolandowi Cieślakowi. To przy nim zrobiłem taki progres i jemu zawdzięczam medal. Gdy trenowałem w Rosji, nie miałem choćby zbliżonych wyników. Na pewno nauczyłem się tam ciężkiej pracy, systematyczności i za to dziękuję trenerom w Rosji. Technikę, siłę i wytrzymałość zyskałem już w Polsce. Bez polskich trenerów nie byłbym w tym miejscu. Nie byłoby mowy, by przy takim treningu jak w Rosji, móc walczyć o medale - zaznaczył wicemistrz olimpijski.

Jego wyniki z czasów, w których startował w barwach rosyjskich, są ponoć nieporównywalne z tym, co obecnie prezentuje na międzynarodowych arenach.

- Wszystko, co mam, zawdzięczam Polsce. Śmieje się za to z opinii o tym, że bez Rosji to wszystko by się nie udało. Gdy opuszczałem Rosję, mój rekord na 5 kilometrów wynosił 6:28, a na 10 km 13:30. Teraz moje wyniki trudno nawet porównywać z tamtymi, bo na 10 km jeżdżę minutę szybciej, co w naszym sporcie oznacza kosmiczną różnicę. Decyzja o przyjeździe do Polski była najlepszą w moim życiu - ocenił 23-latek.

Choć Semirunnij od lat mieszka w Polsce, jego sukces odbił się szerokim echem również w Rosji. Sportowiec przyznał, że otrzymał wiele wiadomości od dawnych znajomych.

- Naprawdę odezwało się do mnie wielu przyjaciół z Rosji i wszyscy cieszyli się z mojego sukcesu. Tak naprawdę dopiero ich zainteresowanie sprawiło, że uświadomiłem sobie, co tak naprawdę osiągnąłem. Na szczęście do tej pory z Rosji nie otrzymałem żadnej negatywnej wiadomości. Cieszy mnie to, choć teraz czuję się Polakiem. Z rosyjskimi działaczami nie mam żadnego kontaktu, zmieniłem numer i cieszę się tym stanem - wyjaśnił olimpijczyk.

Zobacz także: