Dalsza część tekstu poniżej.
Igrzyska olimpijskie 2026. Władimir Semirunnij wywalczył srebro dla Polski
Władimir Semirunnij wyruszył na olimpijski tor w trzeciej parze i od pierwszych metrów narzucił rywalom zabójcze tempo. Już na samym starcie wyścigu było jasne, że reprezentant Polski mierzy bardzo wysoko - każde z początkowych okrążeń pokonywał w czasie poniżej 30 sekund. To właśnie taki rytm dawał szansę na podium, a Semirunnij potrafił utrzymać go przez znaczną część dystansu.
Na jedenaście okrążeń przed metą pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia - tempo nieco spadło, ale zawodnik zdołał się zmobilizować podczas decydujących ostatnich trzech rund. W końcówce pojechał znów znakomicie, finiszując z czasem 12:39.09.
Po swoim występie 23-latek musiał już tylko obserwować rywali. Kolejni zawodnicy - Holender Jorrit Bergsma, Włoch Davide Ghiotto i Kanadyjczyk Ted-Jan Bloemen - nie zdołali pobić jego wyniku. Dopiero 19-letni Czech Metodej Jilek okazał się szybszy, uzyskując czas 12:33.44 i sięgając po złoto.
O wyniku polskiego reprezentanta miała ostatecznie przesądzić ostatnia para: Francuz Timothy Loubineaud oraz Norweg Sander Eitrem. Początkowo obaj jechali szybciej od Semirunnija, lecz w końcowej fazie stracili tempo. Gdy przekroczyli linię mety, wszystko stało się jasne - srebro jedzie do Polski! Brązowy medal przypadł natomiast Jorritowi Bergsmie.
Dzięki temu sukcesowi reprezentacja Polski ma już dwa krążki na igrzyskach olimpijskich w 2026 roku. Wcześniej srebro na skoczni normalnej zdobył Kacper Tomasiak.
Władimir Semirunnij - co wiemy o panczeniście?
Nowy bohater polskiego łyżwiarstwa szybkiego urodził się i dorastał w Jekaterynburgu, po wschodniej stronie Uralu. W dzieciństwie próbował różnych dyscyplin - trenował judo i kolarstwo, zanim ostatecznie zakochał się w łyżwach.
Semirunnij szybko zaczął osiągać sukcesy na rosyjskich torach - został mistrzem kraju, a w 2022 roku zdobył brązowy medal mistrzostw świata juniorów. Wkrótce potem sytuacja w sporcie zmieniła się diametralnie. Po wybuchu wojny w Ukrainie rosyjscy sportowcy zostali wykluczeni z większości międzynarodowych zawodów. Dla młodego zawodnika oznaczało to niemal koniec marzeń o wielkiej karierze.
Władimir postanowił jednak znaleźć sposób, by dalej się rozwijać. Zwrócił się do Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego z prośbą o możliwość reprezentowania naszego kraju.
- Napisał do mnie, że rozważa przejście i czy byłaby taka możliwość, żebyśmy go przyjęli. My potrzebowaliśmy impulsu na tych długich dystansach, bo mieliśmy pewną stagnację, zawodnicy nie przebijali się na mistrzostwach świata. Ministerstwo wymagało tego, aby nie było zarzutów co do popierania wojny, żeby nie był wojskowym, żeby nie był wspierany przez żadną z dużych firm rosyjskich. Z żadną z tych kwestii nie było problemu - opowiadał ostatnio w materiale Dzień Dobry TVN Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS.
Po dopełnieniu formalności Semirunnij rozpoczął treningi w polskich barwach i szybko stał się jednym z liderów kadry długodystansowców.
Zobacz także:
- Popłakała się, gdy wspomniała o Justynie Kowalczyk-Tekieli. Wzruszające sceny na igrzyskach
- 19-letnia skoczkini mierzy się z falą hejtu. "Granica została przekroczona"
- Olimpijczycy oszaleli na punkcie tego produktu. Każdego dnia zjadają go niemal pół tony
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: China News Service/Contributor/Getty Images