Neapol zakazuje podawania surowych owoców morza. Tak władze miasta walczą z groźną chorobą

owoce morza
Neapol zakazał podawania surowych owoców morza
Źródło zdj. gł.: Alexander Spatari/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Ze względu na rosnącą liczbę pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby typu A władze Neapolu zakazały podawania w restauracjach surowych owoców morza. Za złamanie tego przepisu właścicielom lokali grozi wysoka grzywna.
Kluczowe fakty:
  • W Neapolu gwałtownie rośnie liczba chorych z wirusowym zapaleniem wątroby typu A.
  • Władze są zdania, że to schorzenie dotyka osoby, które spożyły surowe owoce morza.
  • Aby zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby władze zakazały serwowania surowych owoców morza w restauracjach. Za złamanie zakazu grozi wysoka grzywna.

Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.

Na co zwrócić uwagę na targowisku?
Na co zwrócić uwagę, kupując na targowisku?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Neapol. Wprowadzono zakaz serwowani surowych owoców morza

Burmistrz Neapolu Gaetano Manfredi wprowadził zakaz podawania surowych owoców morza we wszystkich restauracjach oraz punktach gastronomicznych na terenie miasta. Władze podkreślają, że decyzja ma na celu ochronę zdrowia mieszkańców i ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby.

To obostrzenie ma związek z gwałtownie rosnącą liczbą pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby typu A. Tylko w ostatnich tygodniach odnotowano ponad 150 przypadków. To znacznie więcej niż w poprzednich latach. Służby sanitarne ustaliły, że źródłem zakażeń były skażone partie małż i ostryg pochodzących z okolicznych akwenów. Zakażone owoce morza trafiły do lokalnych restauracji, co przyczyniło się do rozprzestrzenienia się choroby.

Władze miasta apelują do mieszkańców, aby nie spożywali surowych owoców morza także w domach. Zalecają przestrzeganie zasad bezpieczeństwa żywności, takich jak dokładne gotowanie produktów pochodzenia morskiego oraz dbanie o higienę podczas przygotowywania posiłków.

Zakaz serwowania surowych owoców morza. Za jego złamanie grozi grzywna

Wprowadzenie zakazu wywołało protesty wśród sprzedawców ryb i owoców morza. Przed siedzibą urzędu miasta zgromadzili się przedsiębiorcy, którzy podkreślają, że restrykcje prowadzą do poważnych strat finansowych. Domagają się oni dokładniejszego zbadania przyczyn wzrostu zachorowań i wprowadzenia bardziej precyzyjnych rozwiązań.

Restauracje czy punkty gastronomiczne, które złamią zakaz muszą się liczyć z nałożeniem grzywny. Może ona wynieść nawet 20 tysięcy euro.

Zobacz także:

Źródło: PAP/RMF FM
Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik