Wspomnienie Stanisławy Celińskiej
Stanisława Celińska była aktorką teatralną i filmową, wokalistką oraz autorką tekstów. Na szklanym ekranie zadebiutowała w 1970 roku w filmie Andrzeja Wajdy "Krajobraz po bitwie". W pamięci widzów zapisze się, jako zbuntowana, wierna swoim przekonaniom Agnieszka z "Nocy i dni" Jerzego Antczaka.
Sympatię widzów zyskała również dzięki rolom komediowym. Zagrała m.in. Lusię w "Nie ma róży bez ognia" Stanisława Barei. Do historii przeszło jej wykonanie piosenki "Uśmiechnij się. Jutro będzie lepiej" podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Aktorka związana była z warszawskimi teatrami, grała m.in. u Krzysztofa Warlikowskiego.
Artystka głośno mówiła o swoich zmaganiach z chorobą alkoholową. - Jakaś odwaga się z tym łączyła, ale czułam, że to jest potrzebne. Udało mi się chyba pomóc wielu osobom, kobietom i mężczyznom pijącym w całej Polsce - powiedziała kilka lat temu w Dzień Dobry TVN.
Stanisława Celińska odeszła w wieku 79 lat.
Stanisława Celińska nie żyje. Jak zapamiętali ją bliscy?
- Mówiłam jej, że jest naszym dobrem narodowym. Cudowna osoba, wielka gwiazda, która nie miała w sobie nic z gwiazdorstwa. Była po prostu wspaniałą aktorka - powiedziała Lucyna Malec. Aktorka zdradziła, że Stanisława Celińska miała słabość do słodyczy, fascynowały ją też duże maszyny. - Na 35-lecie Stasi Celińskiej grałyśmy przedstawienie, to była premiera tego przedstawienia "Grace i Gloria". Był zaproszony Andrzej Wajda i on jej dał w prezencie taką wiertarkę, wkrętarkę. To była taka nowość, bo to było bezprzewodowe. Stasia była po prostu zafascynowana. Ale np. jak gdzieś jechałyśmy w podróż, to potrafiłyśmy się zatrzymać i popatrzeć sobie tam na dźwigi, jakieś takie maszyny - wyznała.
Jacek Poniedziałek, który wielokrotnie pracował, że Stanisławą Celińską przyznał, że była ona bardzo wymagająca. - Skrajnie dużo wymagająca od siebie i od swoich partnerów, od reżyserów. Ze Stasią nigdy nie było wiadomo, czy Stasia przetrwa do końca projektu. Nie dlatego, że była kapryśna, ale po prostu też dlatego, że czekała przy każdej produkcji na ten moment, w którym nastąpi jakiś cud, że coś, co się wydaje na początku zbyt ogólne, zbyt nieprecyzyjne, za mało uduchowione, bardzo szukała w teatrze duchowości, to wtedy ona nie była tym zainteresowana, nie miała takiej pasji, takiej miłości. Staszka była kobietą pasji. Ta pasja miała różne objawy, różne barwy, czasami one były różowe, puszyste takie jak ona, a czasami tam się pojawiała ostrzejsza nutka. Staszka potrafiła tupnąć nogą w taki sposób, w jaki nikt nie potrafił tupnąć - tłumaczył. Aktor dodał, że miał do Stanisławy Celińskiej szczególny stosunek, ponieważ czterokrotnie grała jego matkę. - Tak się do niej trochę przykleiłem. Ona potrafiła być bardzo ciepła, bardzo rozumieć, co się dzieje w duszy człowieka, a nie tylko, co się dzieje w danym momencie w aktorze - stwierdził.
Małgorzata Różniatowska miała 6 lat, gdy poznała Stanisławę Celińską. - Rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej i trafiłam pod skrzydła mamy Stasi, prof. Basi Celińskiej, która uczyła mnie grać na skrzypcach. Wtedy poznałam Stasię. Znałyśmy się całe życie. Stasia już wiedziała, że będzie aktorką, mając te parę lat ode mnie więcej. Ja jeszcze nie, ale byłyśmy w tym samym typie. Obie byłyśmy rude, obie piegowate. Nawet, jak się okazało stosunkowo niedawno, urodziłyśmy się tego samego dnia, czyli, 29 kwietnia. I tak całe życie dreptałam sobie, parę lat później, za Stasią - wyjaśniła.
Jak wyglądała ich relacja? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Stanisława Celińska nie żyje. "Odeszła Nasza Stasia"
- Grażyna Torbicka o małżeństwie. "Trzeba pamiętać, żeby nie oddawać całej siebie na rzecz domu"
- Szokujące wspomnienia Hayden Panettiere. "Zostałam położona w łóżku obok nagiego mężczyzny"