Magdalena Cielecka 24 godziny na scenie. "Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam"

Magdalena Cielecka
Magdalena Cielecka
Źródło zdj. gł.: Anita Walczewska/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Magdalena Cielecka zakończyła niezwykły, trwający 24 godziny performance "The Second Woman", który został zaprezentowany podczas Malta Festival w Poznaniu. Aktorka przez całą dobę odgrywała tę samą scenę pożegnania z setką różnych partnerów, mierząc się z ogromnym wysiłkiem fizycznym i emocjonalnym. Tuż po zejściu ze sceny opowiedziała o kulisach wydarzenia. Co najbardziej zaskoczyło ją podczas tego wyjątkowego doświadczenia?
Kluczowe fakty:
  • Magdalena Cielecka przez 24 godziny występowała w performansie "The Second Woman", powtarzając scenę pożegnania ze 100 partnerami.
  • Do udziału w projekcie zgłosiło się 750 mężczyzn, z których wybrano stu uczestników - amatorów i zawodowych aktorów.
  • Aktorka przyznała, że najbardziej zaskoczyła ją reakcja publiczności, porównując atmosferę do koncertu Rolling Stonesów.
Klatka kluczowa-522540
Najważniejsze newsy w DD Wakacje
Źródło: Dzień Dobry TVN

Magdalena Cielecka o emocjach po 24-godzinnym performansie

Występ był dla Magdaleny Cieleckiej nie tylko aktorskim wyzwaniem, ale również intensywnym doświadczeniem, które - jak sama przyznała - trudno porównać z czymkolwiek, co przeżyła wcześniej na scenie. Aktorka podkreślała, że mimo ogromnego wysiłku przez cały czas towarzyszyły jej silne emocje oraz energia płynąca od publiczności.

- Na szybko mogę powiedzieć, że czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. Emocje były mega wysokie. Ani przez chwilę nie poczułam zmęczenia, nie zmrużyłam oka. Właściwie nic nie jadłam poza tym, co było na scenie, bo naprawdę nie chciało mi się jeść. Czułam adrenalinę i wsparcie widowni - mówiła gwiazda.

"The Second Woman". Atmosfera na widowni zaskoczyła Magdalenę Cielecką

Performans "The Second Woman" autorstwa Anny Breckon i Nat Randall został pokazany podczas Malta Festival w Poznaniu. Przez całą dobę Magdalena Cielecka powtarzała ten sam scenariusz pożegnania z setką różnych mężczyzn, zarówno amatorów wyłonionych w castingu, jak i zawodowych aktorów. Jak przyznała po zakończeniu wydarzenia, największym zaskoczeniem okazała się dla niej reakcja publiczności, zupełnie inna niż podczas tradycyjnych spektakli teatralnych.

- Czułam się trochę jak Rolling Stonesi, bo bardziej jak na koncercie, bo też ta świadomość sali, która wstrzymuje oddech, totalna cisza, a potem wrzaski, feria, oklasków, plus na przykład, czego ja przecież z teatru nie znam, bo w teatrze to jest niedozwolone, wszechobecne telefony i kręcenie, więc ja się trochę czułam jak w takim terrarium - skwitowała aktorka.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski