Jacek Kawalec odchodzi z Budki Suflera. "To był dla mnie chwyt poniżej pasa"

6R2A8995
Dlaczego Jacek Kawalec odszedł z Budki Suflera?
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Adam Burakowski/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Odejście Jacka Kawalca z zespołu Budka Suflera wywołało szeroką dyskusję w środowisku muzycznym. My zapytaliśmy artystę o kulisy głośnej decyzji, emocje towarzyszące rozstaniu z legendarnym zespołem oraz o wyzwania, przed którymi dziś stają twórcy próbujący zachować własną niezależność i artystyczny charakter.

Jacek Kawalec odchodzi z Budki Suflera. "Tego biletu nie akceptuję"

Jacek Kawalec pod koniec sierpnia poinformował o zakończeniu współpracy z Budką Suflera. Aktor i wokalista zamieścił w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie, w którym wyjaśnił powody swojej decyzji. Jak podkreślił, chodzi o konflikt dotyczący jego działalności artystycznej poza zespołem oraz publikacji satyrycznych materiałów w internecie.

- Żart sceniczny, parodia i stand-up to naturalne środowisko aktora zawodowego. Jestem nim i będę na zawsze! I to niezależnie od mojej wokalnej ścieżki, na którą wstąpiłem na długo zanim Budka Suflera zaprosiła mnie do współpracy. Nie sądziłem jednak, że w pakiecie dostanę bilet powrotny do PRL-u. Tego biletu nie akceptuję. Dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu współpracy z zespołem - rozpoczął.

W dalszej części oświadczenia Jacek Kawalec odniósł się do komunikatu Tomasza Zeliszewskiego, który, jak twierdzi aktor, próbował ograniczyć jego wypowiedzi sceniczne. Bezpośrednim powodem konfliktu miał być materiał, w którym Kawalec parodiował Zenka Martyniuka i wykonywał własną wersję popularnej piosenki „Przez twe oczy zielone”. Nagranie trafiło do sieci ponad 5 lat temu.

- Po roku 89 nikt nie ma prawa cenzurować moich, wypowiedzi scenicznych - ani tych satyrycznych, ani tych poważnych. Pan Tomasz Zeliszewski, publikując wczoraj swoje oświadczenie na stronie Budki Suflera, chciał sobie takie prawo przyznać. Winien jednak liczyć się z konsekwencjami tego, co wczoraj kliknął poza moimi plecami, cenzurując moją parodię pana Zenka Martyniuka i tym samym wywołując falę hejtu pod moim adresem. Tym bardziej że proponując mi współpracę, zgodził się na jednoczesne kontynuowanie przeze mnie całej mojej działalności artystycznej poza zespołem – dodał.

Jacek Kawalec podkreślił, że decyzja o odejściu nie była wymierzona w pozostałych członków zespołu. W swoim oświadczeniu podziękował muzykom, chórzystkom, menadżerowi oraz ekipie technicznej za 4,5 roku wspólnej pracy.

- Atak na moją osobę i napuszczanie na hejt ze strony osób, które zaprosiły mnie do zespołu, uważam za rażące przekroczenie zasad i warunków współpracy, dlatego z niej rezygnuję (…) Jednocześnie zgłaszam gotowość do wywiązania się zakontraktowanych najbliższych terminów koncertowych, ponieważ nie chcę psuć planów organizatorom imprez i menadżerowi - podsumował.

Jacek Kawalec o kulisach odejścia z Budki Suflera

Po ogłoszeniu odejścia z Budki Suflera postanowiliśmy zapytać Jacka Kawalca, co dokładnie wydarzyło się między nim a kolegą z zespołu. Aktor i wokalista wyjaśnił, że od lat w swoich występach solowych satyrycznie komentuje zjawisko disco polo. Jak zaznacza, jego tekst jest artystyczną interpretacją tego gatunku i nie zawiera obraźliwych treści.

- Myślę, że natura mediów społecznościowych powoduje, że jest taki konflikt i zamieszanie. Parodia, którą zrobiłem kilka lat temu, krąży w sieci od dawna. Nagle mojemu koledze z zespołu to się nie spodobało, ale dzień wcześniej słyszał ten utwór na żywo. Nie powiedział mi w oczy, że mu się to nie podoba czy że jest niestosowne. Wystosował oświadczenie, pod którym podpisał się jako całe zespół, nie informując ani mnie, ani reszty zespołu. To przekracza warunki współpracy – powiedział Jacek Kawalec.

Kawalec twierdzi, że najbardziej dotknął go sposób, w jaki sprawa została rozwiązana. A sposób komunikacji miał przesądzić o decyzji o zakończeniu współpracy z Budką Suflera.

- Powiedziałem, że kończę współpracę, bo to jest chwyt poniżej pasa wobec kogoś, kogo uważa się za kolegę. Nikt nie ma prawa cenzurować wypowiedzi artystycznej - powiedział.

Jacek Kawalec wspomina pracę z Budką Suflera

Mimo zakończenia współpracy z Budką Suflera Jacek Kawalec dobrze wspomina czas spędzony z zespołem. Jak przyznaje, szczególnie ważne były dla niego reakcje publiczności. Początkowy sceptycyzm części widowni z czasem zamieniał się w entuzjazm i uznanie.

Mimo decyzji o odejściu wokalista zamierza jeszcze pożegnać się z publicznością podczas zakontraktowanych koncertów.

- Na końcu mojego oświadczenia, nie chcąc robić problemu menadżerowi, którego bardzo szanuje za jego pracę i organizatorom wydarzeń, na które zespół podpisał umowy z zastrzeżeniem, że ja mam być w składzie, postanowiłem ostatnie koncerty zagrać. Definitywnie zamierzam zakończyć współpracę z zespołem, bo nie tak sobie to wyobrażałem - powiedział.

Koniec jednej przygody to początek następnej. Jacek przyznał, że jego działalność artystyczna nabiera rozpędu.

- Teraz będę miał więcej przestrzeni na swoją własną działalności. Przygotowuję teraz trzy utwory, jeden może ukaże się już w sierpniu. Ja nigdy nie zawiesiłem także kariery aktorskiej. Niebawem rusza spektakl muzyczny "Po naszej stronie księżyca", opowieść o zespole Pink Floyd. Będziemy grać wszystkie utwory w wersji akustycznej - podsumował.

Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl. 

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch