Kangur w hospicjum. Jak tam trafił?
W jednym z hospicjów w Katowicach mieszka kangur Tadeusz. - Historia jest długa. Zaczęła się w przeddzień Wigilii w zeszłym roku. Do mojego domu zapukał pan, który powiedział: "Pani doktor, chyba mam chorego kangura, chyba coś zrobił w nogę". Ja wtedy byłam, po bardzo ciężkim dyżurze, to była 22.00 i mówię: "Dobra jutro w lecznicy, bo i tak nie mam tutaj nic". Umówiliśmy się w lecznicy, okazało się, że Tadeusz, jeszcze wtedy nie Tadeusz, tylko po prostu kangur złamał sobie kość śródstopia i to dosyć poważnie. W tym momencie telefon do dr. Artura Borkowskiego, który współpracuje z lecznicą, w której pracuję w Nowym Sączu: "Artur, słuchaj mam kangura połamanego. Damy radę go złożyć?". A Artur: "Jasne" - powiedziała Karolina Urbańska, weterynarz.
Po tym, jak zwierzak wyzdrowiał, zaczął wspierać podopiecznych hospicjum. - W naszym hospicjum najważniejsze jest, żeby każdy tutaj dobrze się czuł, żeby przeżył swoje życie do końca i to, że mogą zobaczyć nasi podopieczni obojętnie, czy dorośli, czy dzieciaki, tak egzotyczne zwierzę jest czymś niesamowitym. Australię mamy w domu i Tadeusz robi dużą robotę. Każdy może go pogłaskać, można go nakarmić - dodała Justyna Urbańska - Rakus, specjalistka hematolog i onkolog dziecięcy, kierownik medyczna w Hospicjum Cordis.
Jak podopieczni hospicjum reagują na kangura?
Justyna Urbańska - Rakus przyznała, że częstą reakcją pacjentów hospicjum na kangura jest zdziwienie. - Co to w ogóle jest? (Czy) naprawdę mogą pogłaskać? Czy mogą sobie zrobić zdjęcie? Czy to jest naprawdę kangur? Mieliśmy podopiecznego, który chciał go spotkać jeszcze (....) w lecznicy, mógł go nakarmić, zmienić mu opatrunek - tłumaczyła specjalistka.
Rozmówczyni Żanety Rosińskiej dodała, że w tym hospicjum od zawsze były zwierzęta. Z jamki - poza kangurem - mogą obcować pacjenci? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Lis zakradł się do sypialni i ugryzł niemowlę. "Nagle widzisz krew własnego dziecka"
- Uwięził psa w worku i wywózł go do lasu. "Na szczęście pomoc przyszła na czas"
- Łagodny w domu, nieustępliwy na tropie – wszystko o gończym austriacki