Adrianna Sułek-Schubert o medale HMŚ Kujawy Pomorze powalczy w domu. "Nie ma nic piękniejszego niż pięciobój rozgrywany w jeden dzień"
Syn lekkoatletki, Leon, przyszedł na świat 8 lutego 2024 roku. Wraz z jego narodzinami rozpoczął się zupełnie nowy rozdział w życiu sportsmenki, dziś ambasadorki HMŚ Kujawy Pomorze 26. Jak sama podkreślała, decyzja o szybkim powrocie do rywalizacji była ogromnym wyzwaniem. Trenowała w trakcie ciąży, a już trzy tygodnie po porodzie zaczęła ponownie ćwiczyć, stopniowo przyzwyczajając organizm do wysiłku.
Pierwsze miesiące były dla niej niezwykle trudne. Sułek-Schubert otwarcie mówiła o emocjach, które towarzyszyły łączeniu macierzyństwa z profesjonalnym sportem. Przyznawała, że zdarzały się momenty zwątpienia.
– Czasami mam ochotę usiąść i po prostu się rozpłakać. Jest niewyobrażalnie ciężko łączyć karierę na najwyższym światowym poziomie i syna, który stał się oczkiem w głowie. Staję na głowie, by wynagrodzić organizmowi znacznie ograniczony sen innymi znanymi mi sposobami regeneracji. Jestem dzielna, mam wsparcie najbliższych i nieskończone pokłady siły, by sportowo sięgnąć po swoje – pisała w mediach społecznościowych, opisując codzienność młodej mamy i zawodowej sportsmenki.
Jednocześnie właśnie narodziny syna stały się dla niej potężną motywacją. Jak podkreślała, od momentu, gdy Leon pojawił się na świecie, podjęła walkę o coś, co wielu uważało za niemożliwe – szybki powrót do światowej czołówki. Zaledwie pół roku po porodzie wystartowała w siedmioboju na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie zajęła dwunaste miejsce. Powrót nie był jednak prosty. Zawodniczka musiała na nowo poznać swoje ciało.
– Czuję się, jakbym zaczynała przygodę z lekkoatletyką od początku. Wszystkiego uczę się na nowo – mówiła po pierwszych startach po przerwie macierzyńskiej.
Macierzyństwo przyniosło również trudniejsze doświadczenia. Lekkoatletka przyznawała, że zmagała się z depresją poporodową i ogromną presją, którą sama na siebie nakładała. Pisała o "rozdartym sercu między macierzyństwem a sportem" i poczuciu, że chce być jednocześnie dobrą mamą i zawodniczką walczącą o najwyższe cele. Dziś Sułek-Schubert znów patrzy w przyszłość z dużą nadzieją. Szczególnym celem są dla niej halowe mistrzostwa świata, bo przecież pochodzi z Kujaw i Pomorza, a zawody odbędą się w dobrze znanej jej Kujawsko-Pomorskiej Areny Toruń. Dodatkowo pełni rolę ambasadorki wydarzenia. W tej roli nie tylko promuje samą imprezę, ale także zachęca dzieci i młodzież do aktywności fizycznej oraz zdrowego stylu życia.
– Przekonuję też do dbania o czyste środowisko i wykorzystywania pojemników wielokrotnego użytku. Cieszę się na te mistrzostwa na naszych pięknych Kujawach i Pomorzu. Nie ma nic piękniejszego niż pięciobój rozgrywany w jeden dzień, a starty w tej hali mają szczególne miejsce w moim sercu – dodaje. Organizację Halowych Mistrzostw Świata Kujawy Pomorze 26 wspierają firmy ORLEN S.A., Polanik i Interrisk.
Pięcioboistki, wśród których będą dwie reprezentantki Polski Adrianna Sułek-Schubert i Paulina Ligarska, rywalizować będą ostatniego dnia mistrzostw, czyli 22 marca. O godz. 10.05 odbędzie się bieg na 60 metrów przez płotki, o 10.43 konkurs skoku wzwyż, o 13.21 konkurs pchnięcia kulą, o 17.40 konkurs skoku w dal, a wielki finał, zwieńczony rywalizacją w biegu na 800 metrów, zaplanowany jest na 20.03 w niedzielę.
Źródło zdjęcia głównego: mat. prasowe