Hobbyamoria - nowy sposób na szczęście czy ucieczka przed samotnością? "Granicy nie wyznacza liczba zajęć"

Hobbyamoria - nowy sposób na szczęście, czy ucieczka przed samotnością?
Hobbyamoria - nowy sposób na szczęście, czy ucieczka przed samotnością?
Źródło zdj. gł.: Phynart Studio/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Czy pasje mogą być kluczem do szczęścia, a życie w pojedynkę świadomym wyborem, a nie etapem oczekiwania na miłość? Hobbyamoria zachęca do budowania codzienności na własnych zasadach, ale rodzi też pytania o granicę między niezależnością a ucieczką przed samotnością. Co na ten temat mówi psychologia? O tym rozmawialiśmy z doktorem Mateuszem Grzesiakiem, psychologiem, wykładowcą akademickim i doradcą strategicznym.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-516042
Ajahn Mudito - znany mnich buddyjski o recepcie na szczęście - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Czy można zbudować szczęśliwe życie wokół własnych pasji, nie traktując ich jako sposobu na przeczekanie samotności? Hobbyamoria, czyli idea wypełniania codzienności zainteresowaniami i aktywnościami, które dają satysfakcję, zyskuje coraz większą popularność. Choć sama nazwa brzmi nowocześnie i wpisuje się w aktualne dyskusje o stylu życia, stojące za nią mechanizmy psychologia zna od dawna. Być może nie mamy więc do czynienia z zupełnie nową receptą na szczęście, lecz ze zmianą podejścia do niezależności i życia w pojedynkę.

Czym jest hobbyamoria?

Hobbyamoria to określenie, które zwraca uwagę na rolę pasji w budowaniu satysfakcjonującego życia. W tym podejściu hobby nie jest jedynie sposobem na spędzanie wolnego czasu ani dodatkiem do codzienności. Staje się jej ważną częścią, źródłem przyjemności, poczucia sprawczości i okazją do poznawania siebie. Zamiast czekać na związek, zmianę sytuacji życiowej czy pojawienie się kogoś, z kim można dzielić doświadczenia, człowiek sam tworzy przestrzeń na to, co sprawia mu radość.

Warto jednak zaznaczyć, że hobbyamoria nie jest uznaną kategorią psychologiczną ani terminem opisującym zjawisko o odrębnie potwierdzonym zapleczu badawczym. To raczej medialna nazwa dla określonego stylu życia i sposobu myślenia o własnym dobrostanie.

- Psychologia motywacji od dekad opisuje trzy podstawowe potrzeby psychologiczne: autonomii, kompetencji i więzi. Ich zaspokajanie sprzyja dobrostanowi. Hobby może wspierać autonomię i kompetencję, a gdy łączy człowieka z ludźmi, również potrzebę więzi. Nie robi tego jednak automatycznie, bo o efekcie decyduje sposób, w jaki dana osoba te zajęcia przeżywa (…) Czy to przepis na szczęście? Dla części ludzi tak. Rzadko jednak decyduje o nim sam grafik zajęć. Częściej to, czy w tym grafiku pojawiają się ludzie, którzy człowieka znają i do których on wraca - powiedział dr Mateusz Grzesiak.

Hobbyamoria a zmęczenie randkowaniem. Czy pasje mogą zastąpić poszukiwanie bliskości?

Aplikacje randkowe miały ułatwiać nawiązywanie relacji, a jednak dla wielu osób stały się źródłem frustracji, zmęczenia i poczucia odrzucenia. Niekończące się przesuwanie profili, rozmowy, które urywają się bez wyjaśnienia, i spotkania, które nie prowadzą do niczego więcej, mogą sprawiać, że coraz trudniej zachować entuzjazm wobec randkowania. Jednocześnie potrzeba bliskości nie znika. W tym kontekście hobbyamoria, czyli budowanie satysfakcjonującego życia wokół własnych pasji, może wydawać się atrakcyjną alternatywą. Pytanie tylko, czy pomaga otworzyć się na relacje, czy pozwala znaleźć wygodny sposób, by przestać ich szukać.

- Może pełnić obie funkcje i to właśnie funkcja jest tu rozstrzygająca. Aplikacje randkowe sprzyjają szybkiej ocenie oraz częstemu doświadczaniu odrzucenia lub ghostingu. Wykluczenie społeczne wywołuje stres i angażuje systemy, które odpowiadają również za przeżywanie bólu fizycznego, więc to zniechęcenie ma realne podłoże. Regularne wspólne zajęcia stwarzają natomiast warunki do stopniowego poznawania się bez presji, że każde spotkanie musi prowadzić do związku. Nie gwarantują bliskości, ale mogą zwiększać szansę na jej powstanie - powiedział psycholog.

Bogaty kalendarz czy ucieczka przed samotnością?

Joga w poniedziałek, ceramika we wtorek, wspinaczka w środę, taniec w czwartek, a do tego kurs włoskiego i klub książki. Na pierwszy rzut oka to życie, którego można pozazdrościć: pełne pasji, nowych doświadczeń i okazji do poznawania ludzi. Ale co, jeśli za napiętym grafikiem kryje się nie tylko ciekawość świata, lecz także lęk przed chwilą, w której nie będzie już nic do zrobienia? Granica między bogatym życiem a ucieczką przed samotnością nie przebiega tam, gdzie kończy się wolny czas. Znacznie więcej mówi o niej to, dlaczego tak bardzo nie chcemy go mieć.

Jak podkreśla psycholog, nie liczy się liczba zajęć, lecz powód, dla którego na nie chodzimy.

- Granicy nie wyznacza liczba zajęć. Wyznacza ją motywacja i sposób, w jaki człowiek z tych zajęć korzysta. Psychologia odróżnia działanie z przyciągania od działania z unikania. Jedna osoba idzie na wspinaczkę, bo ją to cieszy. Druga idzie, bo wolny wieczór w pustym mieszkaniu wywołuje niepokój, którego nie umie nazwać. Z zewnątrz obie wyglądają identycznie. Badania nad pasją rozróżniają pasję harmonijną, która pozostaje w równowadze z innymi obszarami życia, i obsesyjną, nad którą człowiek traci elastyczną kontrolę. Ważniejsze od liczby wpisów w kalendarzu jest więc to, czy człowiek potrafi zrezygnować z zajęć bez silnego przymusu, czy hobby nie wypiera relacji i obowiązków oraz czy nadal przynosi satysfakcję, zamiast służyć wyłącznie regulowaniu lęku- przekazał.

Bogate życie zostawia bowiem miejsce na wieczór bez planu. Kalendarz używany jako tarcza takiego wieczoru zwykle nie znosi.

Wyścig o najciekawsze życie. Dlaczego pasje stały się sposobem na autoprezentację?

W mediach społecznościowych coraz częściej pokazujemy nie tylko to, co kupujemy i gdzie podróżujemy, lecz także to, jak spędzamy wolny czas. Każda aktywność może stać się częścią wizerunku osoby, która ma ciekawe życie i świetnie radzi sobie w pojedynkę.

- W zagranicznych mediach i serwisach społecznościowych pojawiło się określenie "hobbymaxxing", choć jego znaczenie nie jest jeszcze ustalone: raz oznacza maksymalizowanie liczby zainteresowań, raz odzyskiwanie przyjemności wolnej od wymogu produktywności - dodał Mateusz Grzesiak.

Problem zaczyna się wtedy, gdy hobby przestaje być przyjemnością, a staje się kolejnym zadaniem do wykonania. Zamiast cieszyć się lepieniem ceramicznej miski, zastanawiamy się, czy dobrze wygląda na zdjęciu. Zamiast uczyć się tańca dla własnej satysfakcji, porównujemy swoje postępy z efektami innych. Nawet czas wolny zaczyna podlegać ocenie: czy jest wystarczająco ciekawy, rozwijający i atrakcyjny, by pokazać go światu?

- Mechanizm psychologiczny jest prosty. Czynność wykonywana dla niej samej ma szansę regenerować. Gdy hobby zaczyna służyć przede wszystkim budowaniu wizerunku, może tracić spontaniczność i coraz częściej uruchamiać samoobserwację oraz porównywanie się z innymi. Stara presja mówiła: musisz mieć partnera, żeby być kimś. Nowa mówi: musisz mieć imponujące życie, żeby twoja samodzielność była usprawiedliwiona. Zmienił się wymóg, a mechanizm oceniania działa dalej - wyjaśnił psycholog.

Niezależność kontra związek. Czy hobbyamoria może wzmacniać relacje?

Współczesny styl życia coraz częściej zachęca nas do budowania świata, w którym nie musimy czekać na partnera, by realizować swoje plany. Podróże w pojedynkę, własne rytuały, rozwijanie pasji i satysfakcjonująca codzienność bez związku stają się czymś naturalnym. Ale czy osoba, która świetnie radzi sobie sama, jest bardziej gotowa na bliskość, czy może z czasem dochodzi do wniosku, że drugi człowiek wcale nie jest jej potrzebny?

- Umiejętność bycia samemu może sprzyjać wchodzeniu w związek z wyboru, a nie wyłącznie z lęku przed samotnością. Sama w sobie nie gwarantuje jednak dobrej relacji (…) Bezpieczne przywiązanie łączy zdolność do autonomii z gotowością do bliskości, proszenia o pomoc i korzystania ze wsparcia innych - powiedział psycholog.

Co więcej, hobbyamoria, czyli budowanie życia wokół własnych pasji i zainteresowań, może okazać się nie konkurencją dla miłości, lecz sposobem na stworzenie dla niej zdrowszej przestrzeni. Oczekiwanie, że jedna osoba zaspokoi wszystkie nasze potrzeby emocjonalne, społeczne i rozwojowe, może być dla związku dużym obciążeniem. Własne zainteresowania, przyjaźnie i cele pozwalają zachować poczucie niezależności, a jednocześnie zdejmują z partnera odpowiedzialność za całe nasze szczęście. Dzięki temu relacja nie musi być jedynym źródłem bliskości, satysfakcji i poczucia, że nasze życie ma sens.

- Człowiek, który ma własne źródła sensu, przyjaźnie i pasje, zdejmuje z partnera część tego ciężaru. Ostrożnie natomiast podchodziłbym do tezy, że doświadczenia przywożone z zewnątrz same z siebie ożywiają relację. Mocniejsze dowody dotyczą nowych i angażujących aktywności podejmowanych wspólnie przez parę, a nie osobno. Optymalny układ wygląda więc tak, że każda strona ma swój świat, a para ma jeszcze obszar, który buduje razem i w którym pojawia się coś nowego. Gdy zostają same osobne światy, powstaje związek sprawnie zorganizowanych współlokatorów - podsumował psycholog.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch
Czytaj także: