Rodziny zaginionych latami walczą o prawdę. "To była moja misja życiowa, żeby go odnaleźć"

BWAL1557
Rodziny szukają swoich bliskich
Źródło: Dzień Dobry TVN
Rodziny zaginionych często mierzą się z licznymi problemami na drodze do odnalezienia swoich bliskich. Zniknięcie odciska olbrzymie piętno na całej rodzinie, często determinując jej dalsze losy. Swoimi historiami podzieli się w Dzień Dobry TVN Magda Brzozowska, córka zaginionego Roberta Wieczorka, zidentyfikowanego po 24 latach, Olga Herring, podcasterka i reporterka oraz Przemysław Strybulewicz, detektyw i kryminolog.

Jak postępować, gdy zaginie nasz najbliższy?

Magda Brzozowska miała 2 lata, kiedy jej tata wyszedł z domu i nie wrócił. Jak wspomina, to wydarzenie zupełnie zmieniło jej Rodzinę. Z dnia na dzień zostali sami: mama, 10-letni wówczas brat i ona. Sytuacja była o tyle trudna, że tata jako zaginiony był uznawany cały czas za osobę żyjącą, a więc z dnia na dzień rodzina została także bez środków do życia. Przez wiele lat bliscy Roberta Wieczorka żyli w zawieszeniu.

- Jak byłam mała, to mama mówiła, że tata jest w pracy i wyjechał. Jak byłam starsza, to poznałam prawdę, że zaginął. Najgorsze były urodziny. Zamiast życzyć sobie samej, żeby dostać cokolwiek, zawsze myślałam o tym, żeby tata wrócił do domu. To była moja misja życiowa, żeby go odnaleźć. Nawet moja mama w pewnym momencie się poddała i powiedziała, że nie poznamy tej historii, co się stało - przyznała.

Nasza gościni łapała się każdej szansy, by dowiedzieć się prawdy. Pewnego dnia w 2024 roku jej mama dostała informację z policji, że zidentyfikowali tatę.

- Ciało ojca zostało odnalezione w tym samym roku, w którym zaginął, ale przez 21 lat nie został wyodrębniony profil DNA, a potem w 2021 roku, gdy został wyodrębniony do innej sprawy. On był na typowaniu osoby zagnionej, ale zupełnie innej. Po wyodrębnieniu profulu DNA zostawili to na 3 kolejne lata w aktach prokuratorskich policyjnych. Dopiero wtedy Martyna Sokołowska, dziennikarka TVN24, która interesowała się tamtą sprawą, pisała do policji i prokuratury, aby wprowadzili tej profil do systemu, bazy. Ja w tamtym okresie chodziłam po różnych instytucjach i szukałam odpowiedzi, co stało się z moim tatą. Wtedy policjant przeprowadził przeszukanie bazy DNA i wyszło trafienie - tłumaczyła.

Dzięki dziennikarskiemu śledztwu Martyny Sokołowskiej udało się doprowadzić do identyfikacji ojca Pani Magdy - Roberta Wieczorka, a także do wydania jego szczątków Rodzinie.

Rodziny przez lata szukają zaginionych

Przemysław Strybulewicz jako detektyw działa od ponad 15 lat. W tym czasie miał tysiące spraw dotyczących zaginionych osób.

- Rodziny szukają zaginionych, bo chcą przeżyć żałobę. Chcą pochować bliskiego, pożegnać z nim i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego. Ja jako detektyw spotykam się z różnymi osobami zaginionymi. Czasami klienci przychodzą po miesiącu, roku, 10 czy 20 latach. Praca z rodziną jest najważniejsza, bo rodzina będzie wiedziała najwięcej – podkreślił.

Od zeszłego roku udało się włączyć alert RCB do poszukiwań zaginionych. Udało się to zrobić m.in. dzięki ojcu Krzysztofa Dymińskiego, którego 16-letni syn zaginął w 2023 roku.

- Wystarczyło się zebrać w kilkanaście osób, które chciały coś zmienić. Rodzice Krzysztofa cały czas walczą z systemem. Teraz dzięki alertowi RCB mamy szybką informację docierającą do wielu osób. Ułatwia to poszukiwania – powiedział detektyw i kryminolog.

Olga Herring ma swój podcast true crime, gdzie analizuje poruszające Polskę historie kryminalne, które wydarzyły się naprawdę.

- Najczęściej spotykam się z rodzinami, które prowadzą własne śledztwa. Sami podsuwają tropy, piszą do prokuratury prośby o określone czynności. To są ludzie, których łączy ogromna determinacja, walka o prawdę, która trwa latami. Zawsze sugeruję rodzinom, żeby zgłaszali się, gdzie się da. Tu liczy się czas, każda minuta. Im dłużej zwlekamy, tym ciężej tę prawdę osiągnąć. Nie można dawać się zbywać – stwierdziła podcasterka.

Zaginięcia, które wciąż czekają na wyjaśnienie

Ania potrzebowała specjalnej opieki edukacyjnej. Jedyna szkoła, do której mogła uczęszczać, znajdowała się z dala od jej rodzinnego domu. Brak wolnych miejsc w internacie sprawił, że dziewczynka zamieszkała u swojej cioci. To, co miało być wsparciem, stało się początkiem dramatycznych wydarzeń. 

- Gdy Ania zaginęła, miałam 9 lat. Jestem rok młodsza od Ani. 42 lata temu 15 września 1983 roku w Strzelcach Krańskich zaginęła moja siostra Anna Smolińska. Cały czas staram się ją odnaleźć. Bardzo bym prosiła wszystkich, którzy pamiętają to zdarzenie, którzy pamiętają moją siostrę, żeby pomogli nam w odnalezieniu Ani – apelowała Grażyna Jóźwiak, siostra zaginionej Ani.

Zobacz cały materiał:

Klatka kluczowa-217372
Zaginięcia, które wciąż czekają na wyjaśnienie - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: