Monidła - nośniki rodzinnych historii. "Były pierwowzorem dzisiejszych filtrów"

Monidła - nośniki rodzinnych historii. "Były pierwowzorem dzisiejszych filtrów"
Góralska miłość zaklęta w monidłach
Źródło: Dzień Dobry TVN
Nakładane na zdjęcia i nagrania filtry to coś, co towarzyszy nam od lat. W XIX w. sporą popularnością cieszyły się zwłaszcza monidła, czyli rodzaje portretowego wizerunku, najczęściej malowane na podstawie zdjęcia ślubnego. Czym dokładnie się charakteryzowały?
Artykuł w skrócie:
  • Monidła pojawiły się w Polsce w XIX w.
  • Tworzone na podstawie zdjęcia ślubnego wizerunki małżonków cieszyły się wówczas sporą popularnością.
  • W czym tkwił ich fenomen?

Monidła - rodzinne wizerunki utrwalone na portretach

W rozmowie z Dzień Dobry TVN Ewa Cudzich, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Istebnej, wyjaśniła, w jaki sposób tworzono monidła.

- Monidło jest, przede wszystkim, kojarzone z portretem ślubnym, poddanym mocnemu retuszowi. Jakbyśmy technicznie mieli teraz zrobić monidło, to mamy dwie postacie, wycinamy je, nakładamy na formę kartonową i zostawiamy sobie je tak, jak chcemy. Do tego dodajemy malowanie, a czasem były to też elementy trójwymiarowe - podkreśliła.

Choć monidła pojawiały się dawniej w wielu domach, nie zawsze odzwierciedlały prawdziwy wizerunek danej osoby.

- One niekoniecznie były wiernym odbiciem tego, jak dana osoba wyglądała w rzeczywistości. Można powiedzieć, że były takim pierwowzorem dzisiejszych filtrów instagramowych - podkreśliła Ewa Cudzich.

- Przynoszono nam te obrazy, zdjęcia, jako historię babci, dziadka, rodziców - dodała.

Aranżowane małżeństwa były powszechne wśród mieszkańców Istebnej

Małżeństwa, które przedstawiano na monidłach, niejednokrotnie były aranżowane.

- Na tym monidle są moja babcia Anna i dziadek Franciszek. Małżeństwa był aranżowane, oni słabo się znali. Babcia zawsze mówiła, że miłość przyszła dopiero po ślubie - wyjaśnił Michał Ligocki, mieszkaniec Trójwsi Beskidzkiej.

Jak podkreśliła etnografka Katarzyna Rucka-Ruś, wiązało się to przede wszystkim z ówczesną tradycją oraz sposobem zarabiania pieniędzy.

- Społeczność Istebnej, Jaworzynki i Koniakowa żyła w takim miejscu hermetycznym, otoczona górami. Tutaj, na miejscu, nie było fabryki, kopalni. Rodzina miała do dyspozycji swoje własne pole, kąsek lasu i na tym trzeba było się wyżywić. Rodzice chcieli dobrze, a małżeństwa były często aranżowane po to, żeby zabezpieczyć własne dzieci - zaznaczyła.

Nie każde aranżowane małżeństwo było jednak spisane na straty.

- Moi rodzice byli bardzo szczęśliwi. Dziadkowie byli trochę przeciwni, że mama za tatę wychodzi, ale później to się jakoś udobruchało. On był trochę może bogatszy, a tu zaś była biedniejsza rodzina - podsumowała Maria Michałek, mieszkanka Trójwsi Beskidzkiej.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: