W Polsce brakuje ponad 5 tys. nauczycieli. "Po usłyszeniu, jakie są warunki, rezygnują"
Nauczyciele pilnie potrzebni
Robert Górniak, wicedyrektor jednej ze szkół w Sosnowcu, od kilku lat śledzi i analizuje ruchy kadrowe oraz liczbę wakatów w polskiej oświacie. Koniec wakacji nie kończy poszukiwań nauczycieli w wielu placówkach.
- Te nowe oferty pracy pojawiają się we wrześniu przede wszystkim dlatego, że albo dyrektor, mimo tego że przez całe wakacje szukał nauczyciela, to jednak ta oferta pozostała bez odpowiedzi. Albo był przekonany, że ma już pełną kadrę, a jednak coś takiego na początku września stało się, że okazało się, że nauczyciel nie będzie z nim współpracował. To może być właśnie kwestia niedokładnie ułożonego planu, który koliduje z pracą w innej placówce. To może być kwestia wynagrodzenia, którego nauczyciel się spodziewał, a jednak nie spełniło to jego oczekiwań - powiedział Górniak.
W których regionach Polski najbardziej brakuje pedagogów?
- Zdecydowanie najtrudniej jest znaleźć nauczycieli w województwie mazowieckim, śląskim, dolnośląskim i w Małopolsce. Co setnego nauczyciela jeszcze nie ma w tych województwach - wskazał wicedyrektor jednej ze szkół w Sosnowcu.
Dlaczego brakuje nauczycieli?
Uczniowie i nowocześnie wyposażone pracownie czekają na nauczycieli między innymi w katowickim Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących.
- Aktualnie poszukujemy nauczycieli przedmiotów zawodowych, którzy kształcą w zawodzie technik elektryk, technik automatyk, technik robotyk. To w tej chwili jest dla nas wyzwanie kadrowe. Nie ukrywam, że wyczekuję tych telefonów z utęsknieniem. Wyczekuję maili z CV. Najczęściej problemem jest dyspozycyjność. Jeżeli zgłaszają się nauczyciele albo też pracownicy innych firm, to mają ograniczone możliwości, w jakich godzinach pracy mogą tutaj z młodzieżą być. Chcemy, aby to był nauczyciel, który zwiąże się ze szkołą, będzie budował relacje z uczniami i kształtował też kompetencje miękkie. Po rozmowach czasami bywa tak, że nie każdy czuje tę pracę z młodzieżą - powiedziała Aldona Skubiszewska, dyrektorka Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 2 w Katowicach.
Jednymi z najbardziej pożądanych na rynku pracy polskiej oświaty są nauczyciele wychowania przedszkolnego.
- Nauczyciele, którzy mają kwalifikacje, niejednokrotnie po usłyszeniu, jakie są warunki, rezygnują bądź też idą do szkoły. W przedszkolu mamy 25 godzin dydaktycznych i są to godziny zegarowe, natomiast w szkole jest 18 dydaktycznych i są to zajęcia 45-minutowe. No i druga sprawa: wakacje. My pracujemy sześć tygodni w ciągu wakacji, natomiast szkoły mają wakacje wolne, więc to też jest taki atut, który sprzyja zatrudnieniu w szkole - przyznała Małgorzata Gałan, dyrektorka Przedszkola nr 34 im. Jasia i Małgosi w Katowicach.
Środowiska nauczycielskie od lat alarmują, że źródłem braków kadrowych są przede wszystkim niskie wynagrodzenia.
- 5300 brutto tyle zarabia początkujący nauczyciel po studiach pedagogicznych dwustopniowych. Czyli to jest około 3800 złotych netto. Dlatego być może jesteśmy postrzegani jako nieudacznicy. Umówmy się, zawsze pieniądz był jakimś nośnikiem poziomu, ale w tej chwili jest jedynym wyznacznikiem poziomu - podkreślił Jerzy Szmajda, prezes oddziału ZNP w Katowicach.
Cały reportaż znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Ile wynosi miesięczne wynagrodzenie nauczyciela? "Zarobki budzą większe emocje niż Oscary"
- Prawa ucznia po nowemu, m.in. wygląd. "Uporządkować chaos informacyjny". MEN zachęca do wyrażania opinii
- Jak to jest być dzieckiem nauczyciela? Radosław Pazura: "Były wymagania"