Parawaning i bitwy o leżak wciąż żywe. "Widziałem taką totalną walkę między Polką a Anglikiem"

Parawaning i bitwy o leżak wciąż żywe. "Widziałem taką totalną walkę między Polką a Anglikiem"
Rezerwacje leżaków
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Paweł Wodzyński/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na polskich plażach i w zagranicznych kurortach od rana trwa cicha rywalizacja o najlepsze miejsca. Kto pierwszy rozłoży ręcznik, ten wygrywa dzień - a przynajmniej ma pewność, że jego leżak czeka, gdy wróci z późnego śniadania. W Rewalu, na Majorce czy w Egipcie - scenariusz jest podobny. Skąd bierze się potrzeba "rezerwowania" wspólnej przestrzeni?

Poranny sprint po leżak. Polacy w akcji

Wielu Polaków przyznaje, że wstaje na wakacjach o świcie, by zająć najlepsze miejsca przy basenie lub na plaży. Ręcznik, książka, czasem but - to symbole rezerwacji, które mają moc większą niż hotelowa karta.

W nadmorskim Rewalu już o ósmej rano trudno było znaleźć wolny skrawek piasku, a parawany tworzyły kolorowe "miasteczka". Dziś, choć zjawisko nieco osłabło, nadal widać Polaków pilnujących swoich terenów. Wielu tłumaczy to troską o rodzinny komfort i chęcią uniknięcia chaosu. Inni widzą w tym potrzebę kontroli i poczucie bezpieczeństwa - nawet podczas urlopu. Co ciekawe, podobne zachowania obserwuje się też w zagranicznych hotelach typu all inclusive, gdzie ręczniki rozkładane o szóstej rano to codzienność.

- Pamiętam moje pierwsze wakacje w Turcji, dokąd poleciałem za pierwsze miesięczne wynagrodzenie. Rzeczywiście, sam walczyłem o leżaki. Dwa lata temu byłem w Tajlandii i tam widziałem taką totalną walkę między Polką a Anglikiem, bo pani sobie rano, przed śniadaniem, zarezerwowała leżak, a Anglik nie mógł tego zrozumieć. Była jedna wielka awantura, on zabrał jej ten ręcznik, a ona była bardzo oburzona. Przegrała tę walkę, niestety - powiedział Szymon Czerwiński, którego gościliśmy w studiu.

- To nie jest nasz "sport narodowy", robią to też na przykład Niemcy, Anglicy. Czasami jednak musi tak być, bo jak sobie nie zarezerwujemy miejsca, to nie będziemy mieli gdzie leżeć - dodała Anita Tarnowska-Kowal.

Influencer Kamil Dąbrowski zwrócił z kolei uwagę na to, dlaczego tak chętnie oznaczamy na wakacjach swoje terytorium.

- Uważam, że to chodzi bardziej o taki "prestiż", że "ja wygrałem, to moje, zapłaciłem za te wakacje". To taka bardziej nasza mentalność niż fakt, że podejdziemy te dwa metry do wody - stwierdził.

W jaki sposób możemy uniknąć "leżakowej bitwy"?

- Staram się wybierać hotele, w których to obsługa dokonuje takiego rodzaju rezerwacji i jeżeli leży na leżaku ręcznik, a gościa nie ma w pobliżu, to taki ręcznik jest sprzątany - podsumował Szymon Czerwiński.

Parawaning, kolejki i inne rytuały wakacyjne

Nie tylko leżaki są przedmiotem wakacyjnych rezerwacji. Polacy potrafią "zająć" także miejsce w kolejce do recepcji, stolik w restauracji czy ławkę w parku.

- Polacy to niezwykle barwny naród. Oczywiście jesteśmy przy tym bardzo skupieni na naszych rytuałach. Ustawiające się kolejki na trzy godziny przed check-inem mogą tylko wskazywać na to, że obawiamy się. A może dla nas braknie miejsca, a może nam bagażu nie załadują do kargo. Mamy skłonność do zajmowania miejsc rzeczami. Możemy sobie gdzieś pójść, ale musi być ławka zablokowana tylko dla nas, żeby nikt tam nie usiadł - stwierdziła w naszym materiale stewardessa Angelika Głaczkowska.

Parawaning, choć często krytykowany, dla wielu jest symbolem prywatności i rodzinnego porządku. Z biegiem lat zjawisko to stało się niemal kulturowym rytuałem - częścią wakacyjnego krajobrazu.

- Pamiętam do tyłu lata, tak to wyglądało. Na Fuercie było tak, też były parawany, no bo tam wieje bardzo, ale to tak bardziej technicznie było. A tutaj to chyba tak izolacyjnie bardziej. To znaczyć swój teren, że tak powiem. Mniej tego dzisiaj widzimy. Dwa, trzy lata temu, pamiętam to, każdy miał swoją bazę - podsumował jeden z plażowiczów.

Klatka kluczowa-553469
Rezerwacje – wakacyjny sport Polaków?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Zobacz także:

Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska
Reporter: K. Chętnik, P. Stolc