Spędziła 46 godzin na SOR-ze. Pacjentka onkologiczna nie żyje

szpital
Poznań. Pacjentka onkologiczna czekała na pomoc 46 godzin
Źródło zdj. gł.: Sturti/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pani Maria była pacjentką onkologiczną. Do Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu trafiła przez odwodnienie i biegunkę. Niestety, ponieważ na oddziale zabrakło dla niej miejsca, spędziła na SOR-ze 46 godzin. Kobieta zmarła, a jej bliscy domagają się kontroli placówki.

Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-659987
Onkolog z powołania - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Poznań. Pacjentka onkologiczna czekała na pomoc 46 godzin

Prokuratura bada okoliczności śmierci pani Marii, która zmarła w lipcu w Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu. Rodzina kobiety ma liczne zastrzeżenia, dotyczące zarówno przebiegu udzielanej jej pomocy, jak i warunków, w których przebywała przez 46 godzin. O sprawie jako pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza".

Pani Maria, częściowo sparaliżowana przez swoją chorobę, leczyła się onkologicznie. Była w trakcie chemioterapii. Na Szpitalny Oddział Ratunkowy trafiła 22 lipca po południu. Powodem było podejrzenie zakażenia bakterią oraz trwające od kilku dni zatrucie pokarmowe.

Jak przekazała rodzina zmarłej, choć przyjęcie na Szpitalny Oddział Ratunkowy przebiegło sprawnie, a z panią Marią był logiczny kontakt, to problemy zaczęły się później.

- Mama została umieszczona w takim ciasnym pomieszczeniu. Moim zdaniem zaadaptowanym z byłego magazynu. Gdzieś tam przetrzymywali w tym miejscu koce, była widoczna szafa. Tam było bardzo duszno, taki bardzo nieprzyjemny zapach się unosił - relacjonował na tvn24.pl pan Artur, syn pacjentki.

Niestety opieka medyczna, według rodziny seniorki, była niewystarczająca. Jak przekazał pan Artur, podczas pobytu na SOR-ze, ciśnienie u jego mamy było niemierzalne, puls bardzo wysoki, a kończyny robiły się zimne.

Szpital zabrał głos ws. śmierci pani Marii

Kiedy pani Maria w końcu trafiła na odpowiedni oddział, jej stan określono jako krytyczny.

- Dostaliśmy powiadomienie o skrajnie niepomyślnych rokowaniach, czyli o tym, że mama najprawdopodobniej umrze. Natomiast ci lekarze na oddziale wewnętrznym robili, co mogli. Było widać, że się starają - opowiadał syn kobiety.

Pani Maria trafiła jeszcze na Oddział Intensywnej Terapii. 25 lipca zmarła.

- Największy zarzut mam do pracowników SOR, którzy w mojej ocenie, zbagatelizowali tę sprawę - powiedział pan Artur.

Do sprawy władze szpitala odniosły się w oświadczeniu przesłanym do redakcji tvn24.pl. Potwierdzono, że pani Maria została przyjęta na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie łącznie przebywała 46 godzin i 22 minuty.

- Wydłużony czas pobytu wynikał z braku wolnych miejsc oraz konieczności zapewnienia pacjentce warunków izolacji w Oddziale Chorób Wewnętrznych - czytamy w oświadczeniu.

Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym miała być przeprowadzona niezbędna diagnostyka laboratoryjna, obrazowa i mikrobiologiczna. A medycy, według oświadczenia placówki, ustalili przyczynę zgłaszanych dolegliwości. Rzeczniczka szpitala poinformowała, że "na podstawie uzyskanych wyników wdrożono leczenie adekwatne do aktualnego stanu klinicznego pacjentki".

Szpital nie odniósł się szczegółowo do zarzutów formułowanych przez rodzinę, bo przebieg leczenia jest objęty tajemnicą lekarską. Szpital czeka na pisemną zgodę rodziny na udzielenie informacji o pacjentce.

Natomiast syn pacjentki złożył już zawiadomienie na policji i w prokuraturze. Śledczy mają sprawdzić, jak wyglądały szczegóły pobytu kobiety w poznańskim szpitalu. Służby skontrolują, czy doszło do błędu lekarskiego. Sekcja zwłok już się odbyła. Nie udało się ustalić przyczyny śmierci kobiety. Nikomu jeszcze nie przedstawiono w tej sprawie zarzutu.

Więcej na ten temat przeczytasz na tvn24.pl

Zobacz także:

Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: Zofia Wierzcholska