Wakacje Doroty Wellman. "Celowałam z łuku w chłopaków"

Urle. To tutaj Dorota Wellman spędzała wakacje w dzieciństwie
"Nie wiedziałam, czy chcę być księciem czy królewną"
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: ddtvn
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Tajemnicze ruiny, niesamowita natura. Jeszcze 50 lat temu to miejsce w Urlach rozbrzmiewało śmiechem, muzyką i rozmowami. To ukochane miejsce Doroty Wellman, które dziennikarka zaprezentowała widzom w ramach "Kolonii letnich Dzień Dobry TVN". Jak wyglądały wakacje jej dzieciństwa?

Urle. To tutaj Dorota Wellman spędzała wakacje w dzieciństwie

Kilkadziesiąt lat temu Dorota Wellman każde wakacje spędzała w nieistniejącym już dzisiaj ośrodku wypoczynkowym radia i telewizji we wsi Urle. W sentymentalną podróż do miejsc znanych z dzieciństwa gospodyni Dzień Dobry TVN zabrała swojego syna Kubę. - Tutaj przyjeżdżało się na atrakcje typu łucznicy, armaty, broń, mury, lataliśmy tu jako oszalali. To miejsce mojego dzieciństwa, byłam po prostu królewną na zamku - wspomniała Dorota Wellman.

To właśnie w murach pięknego zamku mała Dorotka biegała i zaczepiała swoich rówieśników.

- Strzelałam w dzieciństwie, teraz już nie chcę, bo jestem przekonana, że trafię w was wszystkich. Moje łuki nie były profesjonalne, ale celowałam w chłopaków - powiedziała dziennikarka.

Dorota Wellman i wakacyjne przygody sprzed lat

Dorota Wellman uwielbiała wakacje na Mazowszu. To tutaj nawiązywały się przyjaźnie na całe życie. Wspólne jedzenie lodów jagodowych, jagodzianek i pączków, zwiedzanie lasów i długie zabawy na polanach to była wówczas letnia codzienność. Podczas swojej podróży dziennikarka odwiedziła ukochaną cukiernię z czasów dzieciństwa.

- Lody jagodowe są trudne, bo brudzą maszyny, babcia przez chwilę je tylko robiła. Jagodzianki, pączki były wożone na kolonie w Urlach. Po 600, 1000 sztuk jagodzianek było robionych - powiedziała właścicielka Lodów z Jadowa - Agnieszka Zuch.

Nie tylko słodkości cieszyły małą Dorotkę podczas wakacji. Letnie dni w Urlach mijały na zabawach w wodzie, które pewnego razu mogły skończyć się dramatycznie.

- Cały dzień się tu bawiliśmy, bo to była rzeka naszego dzieciństwa. Rzeka płytka, bezpieczna. A ja, co ja tu robiłam? Ja się tu topiłam. Po prostu okazało się, że w pewnym momencie jest głęboko i grunt osunął się spod nóg. Kto mnie uratował? Kompromitacja. Młodszy ode mnie chłopiec, 6-latek - dodała dziennikarka.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Zofia Wierzcholska
Reporter: Dominika Łukaszewska