To dlatego córka Tomasza Oświecińskiego przeszła na edukację domową. "Gwiazdeczka była na planie"

Maja Oświecińska
To dlatego córka Tomasza Oświecińskiego przeszła na edukację domową. "Gwiazdeczka była na planie"
Źródło zdj. gł.: ANDRAS SZILAGYI/MWMEDIA WARSZAWA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Maja Oświecińska zrezygnowała z nauki w tradycyjnej szkole na rzecz edukacji domowej. Młoda aktorka, która podąża śladami swojego taty, Tomasza Oświecińskiego, podkreśliła w jednym z wywiadów, że do podjęcia tej decyzji przyczyniły się przykre doświadczenia związane z jej poprzednimi nauczycielami. - Nie mogłam na przykład poprawić sprawdzianów - wyznała.

Dalsza część artykułu znajduje się pod wideo:

Maja Oświeńcimska i Magda pytania na ściance
Mówię Wam: Maja Oświecińska przyjaźni się z Mią Krupską
Kluczowe fakty:
  • Maja Oświecińska dała się poznać szerszemu gronu publiczności dzięki roli Julki w serialu "Na Wspólnej".
  • Młoda aktorka, która podąża śladami swojego taty, Tomasza Oświecińskiego, uczy się na co dzień w domu.
  • Jak przyznała gwiazda w rozmowie z Plejadą, decyzja o zrezygnowaniu z tradycyjnej edukacji była związana z zachowaniem jej nauczycieli, którzy często traktowali aktorkę w lekceważący sposób.

Maja Oświecińska szczerze o edukacji domowej

Maja Oświecińska z powodzeniem rozwija aktorską karierę, występując w serialu "Na Wspólnej". Córka Tomasza Oświecińskiego łączy pracę na planie z edukacją domową, uczęszczając do szkoły w chmurze. W rozmowie z Natalią Wolniewicz z portalu plejada.pl gwiazda zdradziła, dlaczego zdecydowała się na taki krok. Jak przyznała, choć nigdy nie spotkała się z niechęcią ze strony rówieśników, jej relacje z nauczycielami nie wyglądały najlepiej.

- Miałam to szczęście, że w życiu trafiłam na takich ludzi, którzy zawsze to rozumieli (pracę aktorki - przyp. red.) albo w ogóle na to nie patrzyli i nigdy nie czułam się przez to inna czy lepsza. Niestety, spotkało mnie to ze strony dorosłych - głównie nauczycieli. Mam negatywne wspomnienia z nauczycielami ze szkół, dlatego też jestem na nauczaniu domowym przez ilość pracy - to po pierwsze, po drugie przez to, jak byłam traktowana przez nauczycieli. Nie mogłam na przykład poprawić sprawdzianów, bo "gwiazdeczka była na planie". Były też docinki: "zapytajmy naszej gwiazdy", "co powie nasza gwiazda". Jeśli chodzi o rówieśników, to nie mam żadnych negatywnych wspomnień i zawsze trafiałam na wspaniałych ludzi wokół siebie - przyznała.

Aktorka podkreśliła przy tym, że wsparcie kolegów i koleżanek zawsze miało dla niej ogromne znaczenie.

- Cieszę się, że tak wyszło, bo myślę, że gdybym spotykała takich ludzi, którzy by mi docinali, to by mi to podcinało bardzo skrzydła i nie wiem, czy byłabym w tym miejscu, w którym jestem, czy nie zrezygnowałabym z tego wszystkiego. Byłoby trudniej przez to przejść - zaznaczyła.

Na temat edukacji córki wypowiedział się również Tomasz Oświeciński, który często widział, jak jego pociecha wracała do domu przygnębiona.

- Było też dużo innych sytuacji, że Maja po prostu nie chciała iść do szkoły, płakała. Ja też byłem uczniem i też miałem taką sytuację, że "ta pani na mnie się uwzięła", ale jeśli słyszysz, że dziecko drży i nie chce iść do szkoły, to coś musi w tym być. Od zawsze dużo pracowała, bo mieliśmy taką sytuację, że o 7:30 jechała do szkoły, była tam do godziny 13:00, potem przyjeżdżał po nią kierowca na plan zdjęciowy, tam była sześć godzin. Wracała, musiała się uczyć tekstu i oczywiście lekcje odrabiać na następny dzień. Nigdy od swojej córki nie słyszałem, że nie chce się uczyć albo że jest przeciążona. To nasza decyzja - moja i mojej żony, że przenieśliśmy naszą córkę na edukację domową. Podpowiedział mi to Leszek Lichota, bo jego dzieci też tak się uczyły. Powiedział: "Słuchaj, ta twoja Maja tyle pracuje, ciągle się uczy - może warto jej pomóc" - zdradził aktor.

Maja Oświecińska nie planuje powrotu do tradycyjnej szkoły

Maja Oświecińska podkreśliła, że edukacja domowa daje dużą swobodę, ale jednocześnie wymaga odpowiedzialności i systematyczności. Jak zauważyła, nie jest to rozwiązanie dla wszystkich uczniów.

- Nie jest to często spotykane w Polsce, ale uważam, że dla osób, które mają lęki społeczne, czy właśnie mają dużo pracy lub poświęcają się hobby, żeby coś w tym osiągnąć, to uważam, że to jest super szkoła. Trzeba mieć trochę samodyscypliny i rzeczywiście siąść i się uczyć. Na początku myślałam, że sama nie dam rady, ale potem zobaczyłam, jakie to jest przyjemne, że nikt ci nie siedzi nad głową, nikt ci nic nie każe, nie musisz nadążać za nauczycielem, który mówi w szybkim tempie. To ma sens i to jest jeszcze lepsze i jeszcze skuteczniejsze. Jak przerobiłam pierwszy rok tej szkoły, to stwierdziłam, że nie chcę wracać do normalnej szkoły - zaznaczyła.

Aktorka zdradziła również, że uczy się w systemie edukacji domowej od siódmej klasy szkoły podstawowej. Po krótkim powrocie do tradycyjnego liceum tylko utwierdziła się w przekonaniu, że nauka w domu bardziej odpowiada jej potrzebom.

- W międzyczasie byłam przez pół roku w normalnym liceum. Szybko tego pożałowałam. Uważam, że edukacja domowa spadła mi z nieba, ale to nie jest dla każdego. Naprawdę trzeba być bardzo zdyscyplinowanym i jeśli dziecko ma możliwość chodzenia do szkoły, to też jest dobrze chodzić do tej placówki. Edukacja domowa to nie jest sposób na ściąganie. Trzeba się serio uczyć. Nawet jeżeli się prześlizgniesz, to jak napiszesz maturę? - podsumowała.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Kokot