Aleksandra Kurzak - początki kariery
Z okazji jubileuszu kariery Aleksandra Kurzak zabrała kamery Dzień Dobry TVN do Akademii Muzycznej we Wrocławiu, gdzie stawiała swoje pierwsze kroki.
- To był rok 1996 i egzaminy wstępne do akademii muzycznej. Tutaj się odbywały wszystkie najważniejsze momenty całej społeczności studenckiej. Mój dyplom z baletu, gdzie tańczyłam "Kopciuszka" w balecie Prokofjewa - wspominała Kurzak.
Tata Aleksandry grał w operze we Wrocławiu, mama tam śpiewała. Artystka od najmłodszych lat nasiąkała muzyką.
- Wychowywałam się, dorastałam za kulisami. Moi rodzice pracowali w teatrze, więc ja w każdej wolnej chwili już w szkole podstawowej zawsze pytałam: "Tato, co dzisiaj jest wieczorem?". Szybko lekcje odrabiałam, poćwiczyłam i leciałam do opery. Przede wszystkim kochałam spektakle baletowe. To też była moja pierwsza miłość, to było wielkie niespełnione marzenie, żeby zostać tancerką baletową. Przesiadywałam u mamy w garderobie, chodziłam, zbierałam jakieś diamenty, piórka. Wszystko, co odpadało od tych pięknych kostiumów. Absolutnie nasiąkłam tą atmosferą opery i pewnie stąd podświadomie ten wybór zawodu - przyznała gwiazda.
Krystian Kiełb, rektor Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu podkreślił, że Aleksandra Kurzak była wybitną studentką.
- To było po prostu wielkie zjawisko. Jej sztuka wokalna już na tym poziomie, już w okresie studiów, odznaczała się wielką dojrzałością, wielką precyzją, maestrią. Było już widać, że przed nią wielka, światowa kariera - zaznaczył Kiełb.
W domu u Aleksandry Kurzak
Aleksandra Kurzak zaprosiła nas również do swojego pięknego domu, który jeszcze 5 lat temu wyglądał jak plac budowy.
- Nic nie było, schodów nie było, po prostu beton wszędzie. Był generalny remont. Obiecałam wtedy, że kiedyś państwa zaproszę, w takim razie zapraszam do serca domu. Do kuchni - powiedziała artystka.
5 lat temu Aleksandra i jej mąż podjęli decyzję, by na stałe przeprowadzić się do Wrocławia. Czy to był dobry krok?
- Ten powrót po 20 latach, wydawał mi się, że jak to się mówi po naszemu, że wraca się na stare śmieci. Wydawało mi się, że to jest jakiś totalny krok do tyłu. Ja przeżyłam to, ale Roberto od pierwszego momentu był zadowolony, szczęśliwy. Bardzo dobrze się odnalazł - przyznała śpiewaczka.
- To było konieczne ze względu na szkołę córki, a po drugie, czuję się we Wrocławiu naprawdę przyjemnie. Kocham to miejsce, czuję się też świetnie w naszym domu i naprawdę potrafię tu odpoczywać po koncertach - dodał Roberto Alagna, mąż Aleksandry Kurzak.
Cały reportaż znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Siedmioro polskich solistów na scenie Metropolitan Opera. "Powód do wielkiej dumy"
- Polska opera podbija świat. "Opowiada o kobiecie, która straciła swój cień"
- Opera Królewska w Maskacie. To tam znajdują się najcięższe ruchome organy na świecie