Harry i Meghan chcą państwowej ochrony i grożą powrotem do USA. "Coś w rodzaju szantażu"

Książę Harry i Meghan Markle
Książę Harry i Meghan Markle domagają się państwowej ochrony. Dlaczego?
Źródło zdj. gł.: Joshua Sammer/Contributor/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Książę Harry i Meghan Markle od niedawna znów mieszkają w Wielkiej Brytanii. Co kilka dni w mediach na wyspach pojawiają się zatem coraz to nowe doniesienia na ich temat. Ostatnio gorącą dyskusję wywołała kwestia bezpieczeństwa syna króla Karola III i jego rodziny. Para miała zażądać państwowej ochrony, finansowanej przez brytyjskich podatników i zagroziła, że jeśli jej nie otrzyma, wróci do USA. Jak komentują to eksperci?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

DD_20250829_Senkara_napisy
Brytyjska rodzina królewska na celowniku prasy i portali plotkarskich - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Książę Harry i Meghan Markle chcą otrzymać państwową ochronę

W ostatnim odcinku programu "Palace Confidential" redaktor działu "Diary", Richard Eden, wraz z panelem ekspertów zajmujących się rodziną królewską omawiali najnowsze doniesienia dotyczące royalsów. Podobno książę Harry i Meghan Markle już rozważają powrót do Kalifornii, jeśli odmówiona zostanie im ochrona państwowa, finansowana przez podatników.

Jak poinformowała w zeszły weekend Alison Boshoff, redaktorka naczelna "Daily Mail", według znajomych Sussexowie mogą opuścić Wielką Brytanię, jeśli przeprowadzany przez Home Office przegląd zasad bezpieczeństwa nie przyzna im automatycznej ochrony policyjnej.

Rozmawiając z felietonistką Sarah Vine i biografem rodziny królewskiej Robertem Hardmanem, Eden stwierdził, że postrzega rzekome ultimatum pary, przedstawione tak szybko po ich przyjeździe, jako "coś w rodzaju szantażu" i próbę wywarcia presji na osoby prowadzące przegląd. Dodał, że byłoby to "oburzające", gdyby para, którą król niedawno ponownie określił jako osoby prywatne, otrzymała taką samą ochronę jak pracujący członkowie rodziny królewskiej.

Dlaczego Sussexowie stracili prawo do ochrony w Wielkiej Brytanii?

Harry stracił automatycznie przysługującą mu ochronę finansowaną przez podatników w 2020 roku, po tym jak para wycofała się z pełnienia oficjalnych obowiązków i przeniosła się za granicę. Nie udało mu się również zmienić tej decyzji na drodze sądowej. Ich powrót do Wielkiej Brytanii doprowadził teraz do ponownego przeglądu tej kwestii.

- Mój Boże, to sprawia, że cała ta sytuacja wygląda jak… jakiś rodzaj szantażu - argumentował w programie Eden, sugerując, że przekaz pary można sprowadzić do słów: "Przeprowadzimy się do Wielkiej Brytanii, próbując doprowadzić do tego, by podatnicy zapłacili za naszą ochronę".

- Konsekwencje tego są ogromne, ponieważ jeśli otrzymają taką ochronę, oznaczałoby to, że Harry i Meghan mogliby przyjeżdżać i wyjeżdżać, a mimo to nadal mieliby ochronę policyjną. Mogliby również powiedzieć, że chcą takiej ochrony w Ameryce. [...] Harry i Meghan byliby absolutnie zachwyceni. Ogromne koszty ponosiłby ktoś inny - podkreślił dziennikarz.

Eksperci obecni w studiu zastanawiali się też, czy gdyby przegląd przeprowadzany przez Home Office zakończył się pomyślnie dla Sussexów, para mogłaby zostać uznana za osoby podlegające międzynarodowej ochronie. Taki status, podobny do statusu przysługującego dyplomatom, oznaczałby, że również inne państwa musiałyby zapewnić im ochronę podczas ich zagranicznych podróży.

Czy Meghan i Harry wrócą do Kalifornii?

Według ekspertów od rodziny królewskiej, para argumentuje swoją prośbę tym, że Harry - jako syn króla, który dodatkowo służył swojemu krajowi w Afganistanie - jest w takim samym stopniu narażony na ataki i zasługuje na ochronę, jak każdy inny wysoko postawiony członek rodziny królewskiej. Redaktor Eden zwrócił jednak uwagę, że rodzeństwo króla również nie otrzymuje takiej ochrony. Jest ona zapewniana im wyłącznie podczas wykonywania oficjalnych obowiązków królewskich.

Sarah Vine przewidywała natomiast, że w związku z tym "nieunikniony" będzie powrót Harry'ego do pełnienia w jakiejś formie oficjalnych obowiązków, jeśli ceną za przyznanie mu ochrony miałoby być właśnie zaangażowanie w działalność rodziny królewskiej.

- Powiedzą: możecie otrzymać ochronę, ale musicie zacząć wykonywać królewskie obowiązki - stwierdziła. - Być może nie Meghan, tylko Harry. On dobrze sobie radzi w takich sprawach, a jeśli będzie robił to sam, ona nie będzie musiała się w to angażować. Nie będzie mogła się z tego powodu denerwować. To ma pewien sens - podsumowała.

Robert Hardman zaprezentował jednak odmienne zdanie. Stwierdził, że decyzje dotyczące ochrony podejmowane są wyłącznie na podstawie poziomu zagrożenia, a nie w ramach jakiejś transakcji.

- Nie sądzę, żeby można było to rozpatrywać na zasadzie: dostaniesz dodatkowego policjanta ze słuchawką w uchu, jeśli przetniesz kilka wstęg. To tak nie działa - zauważył.

Zobacz także:

Źródło: Daily Mail
Autorka/Autor: Regina Łukasiewicz