Para na korcie i w życiu. Historia miłości Uli Radwańskiej i Piotra Gadomskiego. "Musiałem mocno się zastanowić"
Ula Radwańska i Piotr Gadomski - tenisowa para
Ula i Piotr poznali się 12 lat temu podczas jednej z imprez branżowych, na grillu u Jurka Janowicza. Jak przyznała tenisistka, nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.
- Ja musiałem się mocno zastanowić, czy chcę w to wchodzić, przeanalizowałem to i stwierdziłem, że wydaje się to warte grzechu. Ciężko popracowałem i dotarliśmy do mety. Nie starczyłby nam programu, żeby opowiedzieć, jak to się wydarzyło - dodał Piotr Gadomski
Z czasem relacja zaczęła się rozwijać, choć nie było to proste. W momencie, gdy Piotr poznawał Urszulę, sam był jeszcze czynnym zawodnikiem tenisa. Wkrótce jednak zakończył karierę sportową i został trenerem. Po zdobyciu doświadczenia, cztery lata temu zaczął również trenować swoją partnerkę.
Tenisistka dodała jednak, że łączenie życia prywatnego z zawodowym wymaga pewnych ustaleń i wypracowania narzędzi komunikacji. Zarówno ona, jak i jej ukochany mają silne charaktery i swoje zdanie. Początkowo pojawiały się więc spięcia. Pomocna okazała się wówczas współpraca z psychologiem sportowym.
- Nie jest łatwo. Musimy sporo pracy wkładać w to, żeby nie przekładać rzeczy z kortu do domu. Znamy się tyle lat, że doskonale wiemy, co nam pomaga. Psycholog dał nam narzędzia, których się trzymamy - powiedziała Ula.
Poza kortem Radwańska i Gadomski dzielą także wspólne pasje, w tym podróże i odkrywanie nowych miejsc. Jak przyznają, dzięki tenisowym wyjazdom często mogą łączyć obowiązki sportowe z krótkim zwiedzaniem i poznawaniem nowych kultur.
- Jak się gra zawodowo w tenisa to jest się w wielu fajnych miejscach, ale zazwyczaj ciężko jest zwiedzać. Są tylko korty i turniej. Teraz gdzieś lecimy i potrafimy zostać 2 dni dłużej, żeby coś ciekawego zobaczyć - dodała Ula.
Ula Radwańska marzy o powrocie na Wielki Szlem
Urszula Radwańska mimo problemów zdrowotnych wciąż nie rezygnuje z tenisa i marzy o powrocie na wielkoszlemowe korty. Tenisistka zmagała się przez lata z licznymi kontuzjami, przeszła cztery operacje, chorowała m.in. na mononukleozę, a obecnie mierzy się także z zespołem POTS. Mimo to podkreśla, że nadal ma w sobie ambicję i motywację do dalszej gry.
- Były momenty zwątpienia, była frustracja. Przeszłam cztery operacje, aktualnie mam powkładania po covidzie, gdzieś z tym zdrowiem nie jest u mnie super, ale cały czas walczę. Mam nadzieję, że znajdę swoją formę, która pozwoli mi wrócić na korty. Mam już swoje lata, w zawodowym tenisie gram 20 lat, ale wciąż mam ambicje i motywacje - powiedziała Ula.
Zawodniczka przyznaje, że w jej karierze były momenty zwątpienia i frustracji, jednak dziś patrzy na sport z większym dystansem i świadomością. Jak mówi, nie zawsze kluczem do sukcesu jest wielogodzinny trening, a czasem ważniejsza jest jakość niż ilość pracy na korcie.
- Teraz jestem starsza, mądrzejsza, wiem, że nie muszę trenować 7 godzin dziennie, żeby dotrzeć do celu. Byłam ambitna, trenowałam więcej niż Agnieszka, chciałam ją dogonić. Ona była moją motywacją. Teraz wiem, że czasami warto odpuścić - powiedziała.
Obecnie Urszula Radwańska oprócz treningów wraz z partnerem angażuje się także w projekty tenisowe. Organizują kameralne campy sportowe, które mają przybliżać uczestnikom realia profesjonalnego sportu i budować pasję do tenisa. Pierwsze edycje odbyły się w Marbelli, a kolejna planowana jest po raz pierwszy w Polsce w Juracie.
- My sami lubimy jako sportowcy rzeczy, które sprawiają, że na chwile zapominamy o całym świecie. Byliśmy na skuterach śnieżnych i to nas zainspirowało, żeby stworzyć coś dla ludzi. Chcemy przybliżyć świat profesjonalnego sportu. Każdy może przyjechać. Mamy kameralne grupy - powiedział Piotr.
Zobacz także:
- Gwiazdy wylicytowały trening z Wimem Fissettem. "To ogromna przyjemność móc wesprzeć fundację"
- Polak w akademii Rafaela Nadala. Młody talent wśród mistrzów światowego tenisa
- Czy to talent na miarę Igi Świątek? Nadia Affelt chce być rakietą numer jeden na świecie!