Billy Crystal ma kryzys wiary po pożarze domu i śmierci przyjaciół. "Wydarzyło się zbyt wiele złych rzeczy"

Billy Crystal
Billy Crystal odniósł się do relacji z Bogiem po pożarze domu i utracie przyjaciół
Źródło zdj. gł.: John Nacion/Contributor/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pożar odebrał Billy'emu Crystalowi dom, w którym przez niemal pół wieku budował rodzinne życie. Kilka miesięcy później komik musiał zmierzyć się ze śmiercią bliskiego przyjaciela, Roba Reinera, i jego żony Michele. W rozmowie z CBS amerykański aktor opowiedział, jak nagromadzenie bolesnych doświadczeń wpłynęło na jego relację z Bogiem, a także dlaczego osobistą żałobę postanowił przenieść na broadwayowską scenę.

Dalsza część tekstu poniżej.

Klatka kluczowa-77356
Wiara w czasie kryzysu – jak nie tracić nadziei
Źródło: Dzień Dobry TVN

Billy Crystal w smutnym wyznaniu o swojej obecnej relacji z Bogiem

Billy Crystal opowiedział o osobistych doświadczeniach w wywiadzie dla "CBS Sunday Morning". 78-letni aktor i komik został zapytany, czy po serii bolesnych wydarzeń nadal rozmawia z Bogiem. Pytanie nawiązywało do monodramu "700 niedziel", w którym Crystal podejmował między innymi temat takich rozmów. Tym razem jego odpowiedź była krótka i jednoznaczna.

- Nie, bo Mu nie ufam - powiedział.

Aktor wyjaśnił następnie, że jego stanowisko nie wynika wyłącznie z jednej osobistej tragedii. Odniósł się również do szerszego poczucia niepewności oraz do sytuacji, w jakiej - jego zdaniem - znajduje się współczesny świat.

- Wydarzyło się zbyt wiele złych rzeczy - przyznał Crystal. - Ziemia jest w złym stanie. To dziwne, przerażające czasy. Więc nie, już nie - dodał komik.

Pożar domu i śmierć przyjaciela - o tym Billy Crystal opowiada w nowym spektaklu

Jednym z przełomowych momentów w życiu Billy'ego Crystala był pożar w Pacific Palisades w styczniu 2025 roku. Ogień zniszczył dom komika i jego żony Janice, z którym rodzina była związana przez 46 lat. W tym miejscu Crystalowie wychowywali dzieci, a później spędzali czas z wnukami.

Skala tej straty wpłynęła na sposób, w jaki aktor zaczął opowiadać o własnej przeszłości. Artysta zdecydował się przełożyć swoje doświadczenia na język teatru. Jego traumy znalazły się w centrum nowego broadwayowskiego przedstawienia zatytułowanego "860". Liczba wykorzystana w tytule pochodzi od adresu zniszczonego domu.

Spektakl nie ogranicza się jednak wyłącznie do historii posiadłości. Crystal odnosi się w nim również do śmierci swojego wieloletniego przyjaciela Roba Reinera oraz jego żony Michele. Oboje zginęli w grudniu 2025 roku.

Crystal i Reiner przez lata pozostawali bliskimi przyjaciółmi, a ich relacja wykraczała poza kontakty zawodowe. W wywiadzie komik ujawnił, że widział się z małżeństwem Reinerów podczas świątecznego przyjęcia w noc poprzedzającą ich śmierć.

- Pożegnaliśmy się - wspominał Billy Crystal. - A potem… co?!? - kontynuował z niedowierzaniem.

Zobacz także:

Źródło: foxnews.com
Autorka/Autor: Berenika Olesińska