Anna Skura trafiła do szpitala na Bali
Anna Skura to popularna influencerka i była uczestniczka 3. edycji programu "Agent Gwiazdy", która w social mediach regularnie dzieli się kadrami prosto z egzotycznej wyspy Bali, na której na co dzień mieszka. Niedawno Polka wybrała się jednak w podróż na Hawaje, a jej powrót nie przebiegł tak spokojnie, jak mogłaby się spodziewać.
Już w trakcie drogi powrotnej zaczęła odczuwać niepokojące dolegliwości, a po przylocie jej stan zdrowia na tyle się pogorszył, że zdecydowała się zgłosić do szpitala.
- Dostałam gorączki, byłam taka super słaba… no i prawda jest taka, że te objawy miałam przez ostatnie 3 tyg. - napisała w mediach społecznościowych.
Influencerka przyznała, że tuż po przyjściu do placówki, została poddana hospitalizacji. Polka przeszła szereg szczegółowych badań, które wykluczyły podejrzewaną malarię. Ostatecznie okazało się, że zmaga się z zapaleniem płuc.
- Takiej diagnozy się nie spodziewałam, ale powiem wam, że już nawet byłam gotowa usłyszeć 'tak, to malaria', żeby w końcu dowiedzieć się, co mi jest... a nie, że ciągle słyszałam 'wszystkie wyniki są prawidłowe', a ja ledwo 'żyłam' - tak się czułam, jak trafiłam do szpitala, później, jak już dostałam dożylnie antybiotyk, było o wiele lepiej... Ale też cały czas leżałam, jak zrobiłam spacer do łazienki, od razu czułam się zdyszana i zmęczona - napisała Anna.
Anna Skura pokazała szpitalny posiłek na Bali
Influencerka zdecydowała się relacjonować na Instagramie pobyt w szpitalu, na bieżąco informując fanów o swoim stanie zdrowia, wynikach badań i codzienności w balijskiej placówce medycznej. W jednej z relacji zdradziła, jak wygląda szpitalna rutyna. Jak się okazuje, dzień zaczyna się tam wyjątkowo wcześnie.
- Dzień w szpitalu zaczyna się bardzo wcześnie, bo już o 6:30 do mnie przychodzili ze wszystkim, śniadanie 7:50.
Influencerka wypowiedziała się także na temat szpitalnego jedzenia. Jak przyznała, "nie zdążyłam zjeść, a już było drugie śniadanie. Kompletnie nie nadążałam z posiłkami" – przyznała z uśmiechem.
Dopiero po dobie spędzonej w szpitalu Polka poczuła, że wraca jej apetyt i była w stanie zjeść przygotowany posiłek.
- Jem kolację z poprzedniego dnia, tak się cieszę, że mi wrócił apetyt... bo ostatnie dni nic nie jadłam, a ostatni tydzień tak mizernie. Wiadomo, jak choroba, to apetyt maleje - napisała.
W kolejnych relacjach pochwaliła również szpitalne posiłki, porównując je do domowej kuchni. – Jedzenie było pyszne, takie domowe, jak w barze mlecznym – podsumowała.
Ania nie narzeka też na opiekę pielęgniarek i lekarzy. Jak przyznała, cały personel zaangażowany jest w swoją pracę.
- Panie się tak (...) mną opiekują. Pytałam, czy mogę wyjść już po jednej dobie... niestety nie, bo mogłoby się znowu to powtórzyć, że po jednym dniu w domu wróciłabym tu... więc w sumie pomyślałam, że przynajmniej nie mam tu żadnych bodźców. (...) i [jest] taka super opieka - dodała.
Zobacz także:
- Tropikalny raj wprowadza nowy obowiązek dla turystów. Polacy często wybierają ten kierunek
- Substancja z gąbek morskich lekiem na raka? Naukowcy z Wrocławia dokonali ciekawego odkrycia
- Kichasz, kaszlesz, łzawią Ci oczy? Zobacz, co pyli w czerwcu
Autorka/Autor: NB
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA