"Proszę mamę, żeby nie wrzucała moich zdjęć do Internetu". Nadchodzi zakaz publikacji wizerunku dziecka
Dzieci chcą zadbać o swoją prywatność. Jak reagują na publikowane przez rodziców treści?
Jeszcze kilkanaście lat temu zdjęcia z dzieciństwa były przechowywane jedynie w rodzinnych albumach i oglądali je wyłącznie najbliżsi. Rozwój mediów społecznościowych diametralnie zmienił tę sytuację. Wizerunki dzieci są notorycznie publikowane w sieci zarówno przez rodziców, jak i placówki oświatowo-wychowawcze. Wiąże się to z naruszeniem prywatności malucha - co gorsza, często bez jego świadomości i zgody.
Jakie konsekwencje może mieć pozornie niewinne wrzucenie do sieci zdjęcia dziecka? Bartek Dajnowski w swoim reportażu dla Dzień Dobry TVN porozmawiał z nastolatkami, którzy odczuwają dyskomfort, gdy rodzice lub opiekunowie udostępniają w Internecie kadry z ich prywatnego życia.
- Gdy widzę, że zdjęcia potem wlatują na Facebooka, jestem zmieszany. Mówię, żeby mama usunęła - zaznaczył 16-letni Paweł.
- Proszę mamę, żeby nie wrzucała takich zdjęć do Internetu, bo trochę mnie to krępuje - stwierdził Michał.
- Później, jak rodzice chcą to wstawić do Internetu, to moi znajomi mogą się ze mnie śmiać - wyjaśnił Igor.
- Rówieśnicy często stalkują profil i się naśmiewają z tego. Koledzy np. znaleźli jakieś moje stare zdjęcie i wysyłali na grupę - wyznał 16-letni Aleksander.
Zakaz publikacji wizerunku dzieci - nowe zasady dla żłobków i klubików
1 września 2027 roku ma wejść w życie zakaz udostępniania w sieci przez placówki opiekuńczo-edukacyjne wizerunku dzieci poniżej trzeciego roku życia. Oznacza to, że żłobki i klubiki dziecięce, które do tej pory promowały swoją działalność w formie publikacji zdjęć z organizowanych w instytucji zabaw, będą musiały zmienić strategię marketingową.
- Myślę, że to jest bardzo dobry kierunek, że jesteśmy w momencie, żeby się zastanowić, jak my możemy robić to inaczej, żeby placówka dalej mogła dotrzeć do większej liczby klientów, zachęcić do przyjścia do nas, ale już bez pokazywania dzieci na profilach - skomentowała w studiu Dzień Dobry TVN Karolina Aleksandrowicz, właścicielka klubiku opieki dziennej dla dzieci do lat trzech.
Nowe przepisy pochwalają szczególnie rodzice, którzy są świadomi zagrożeń wynikających z pokazywania w Internecie twarzy swoich pociech.
- Uważam, że to prawo nowe jest czymś dobrym. Super, że prywatność dzieci jest chroniona i że te normy społeczne nam się troszeczkę zmieniają, i przestajemy akceptować, że prywatność dzieci jest wystawiana na widok publiczny bezrefleksyjnie - oceniła Pola Madej-Lubera, mama czworga dzieci.
Gościnie Dzień Dobry TVN zwróciły uwagę, że kwestią, która powinna zostać jeszcze prawnie uregulowana, jest komercyjne wykorzystywanie wizerunku dziecka przez rodziców. Mowa tutaj głównie o influencerach i celebrytach, którzy czerpią korzyści finansowe, pokazując codzienność swoich pociech.
- Dzieci od zawsze były w filmach, w teatrze, w reklamie, natomiast to jest uregulowane, kiedy ta reklama jest w telewizji, że musi być psycholog, musi być zgoda szkoły, że to dziecko jest wystarczająco dojrzałe, liczba godzin pracy nie może być przekroczona. Natomiast w Internecie taka "praca na rzecz rodziców" zupełnie jest nieuregulowana - zaznaczyła Renata Szredzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Przykładem osoby publicznej, która sprzeciwia się panującym obecnie trendom na rozpowszechnianie zdjęć i filmików, których głównymi bohaterami są dzieci, jest m.in. Beata Sadowska.
- Jeszcze zanim się o tym mówiło, intuicyjnie czułam, że to nie jest ok - wyznała dziennikarka.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jakie zagrożenia wiążą się z sharentingiem? "Dzieci mają prawo do prywatności"
- Ponad połowa dzieci wchodzi na TikToka tuż po przebudzeniu. Przerażające dane nowego raportu
- Przełomowy wyrok w sprawie bezpieczeństwa dzieci. "To historyczne zwycięstwo"