Natalia Bukowiecka: "Medal osłodził mi sezon, bardzo go doceniam"

Natalia Bukowiecka
Natalia Bukowiecka
Źródło: mat. prasowe
Sezon halowy Natalii Bukowieckiej miał wiele odcieni – od niepewności i poszukiwania formy, po sportowe spełnienie w najważniejszym momencie zimy, w dodatku przed polską publicznością. – Medal na pewno osłodził mi sezon w hali – mówi Bukowiecka, która przed polską publicznością w Toruniu wywalczyła srebrny medal halowych mistrzostw świata.

To była kulminacja sezonu halowego, na którą najszybsza polska biegaczka na 400 metrów przywiozła najmocniejszą formę, wyrównując rekord Polski. – Wszystkie biegi, które pobiegłam, może nie były idealne, ale były dobre. Potrafiłam odnaleźć się w różnych sytuacjach i popełniałam mniej błędów niż wcześniej – przyznaje zawodniczka InPost Sport Team podkreślając, że droga do podium nie była wolna od wyzwań. Jak sama zaznacza, kluczowa okazała się nie perfekcja, lecz skuteczność i umiejętność reagowania na zmieniające się warunki rywalizacji. – Biegałam szybko, choć oczywiście chciałabym szybciej. Te mistrzostwa były jednak bardzo wymagające, dlatego ostatecznie jestem zadowolona, bo liczył się przede wszystkim medal.

Halowe Mistrzostwa Świata Kujawy Pomorze 26 okazały się dla niej prawdziwym testem wytrzymałości. – W ciągu trzech dni pobiegłyśmy aż cztery razy, więc było to naprawdę duże obciążenie. Dałam z siebie wszystko, żeby zająć jak najwyższe miejsce. Start był dla mnie stresujący, choć wiedziałam, że jestem w dobrej formie. Wcześniej nie potrafiłam tego w pełni pokazać i brakowało mi pewności siebie. Pomogła mi praca mentalna, czyli zapisywanie myśli i powtarzanie sobie, że jestem dobrze przygotowana – dodaje Bukowiecka, która podkreśla, że bardzo pomogła jej obecność polskich kibiców. – Mam dużo szczęścia, bo moja rodzina często mi towarzyszy na zawodach. Jednak start przed polską publicznością to coś wyjątkowego, bo świadomość, że większość kibiców dopinguje właśnie mnie, daje ogromne wsparcie. Runda honorowa przed własnymi kibicami to niesamowite przeżycie – zaznacza.

Natalia Bukowiecka
Natalia Bukowiecka
Źródło: mat. prasowe

Wicemistrzyni świata z hali i brązowa medalistka olimpijska z igrzysk w Paryżu nie ukrywa, że najważniejszy jest dla niej sezon letni. W tym roku wprawdzie w lekkoatletycznym kalendarzu nie ma mistrzostw świata na stadionie, ale są mistrzostwa Europy w Birmingham, w których Bukowiecka bronić będzie złotego medalu wywalczonego przed dwoma laty w Rzymie.

– W tym roku moje nastawienie jest zdecydowanie lepsze niż w poprzednim sezonie. Czuję dużą motywację, chciałabym już wyjść na stadion i rozpocząć sezon na świeżym powietrzu. Wiem, jak wyglądały moje treningi i wierzę, że przełożą się na dobre wyniki. Konkurencja jest bardzo mocna, co było widać już na mistrzostwach świata, więc przede mną dużo pracy – mówi.

Na razie zawodniczkę InPost Sport Teamu czeka krótki odpoczynek, a później zgrupowanie w Republice Południowej Afryki. – Po zgrupowaniu czekają nas mistrzostwa świata sztafet w Botswanie, więc logistycznie to najlepsze rozwiązanie. Cieszę się, że sezon zaczniemy od sztafet, bo to jest zawsze dobre przetarcie przed startami indywidualnymi. Jako zespół zrobiłyśmy duży krok do przodu, zarówno sztafeta kobieca, jak i mieszana są w ścisłej czołówce. Widać, że brakuje nam już tylko dopracowania detali.

A jak wicemistrzyni świata z Torunia spędzi najbliższe kilkanaście dni? – Teraz przede mną czas na regenerację. Cieszę się, że święta spędzę w domu. Chętnie pomogę rodzicom, choć raczej w mniej wymagających pracach. W czym się najlepiej odnajduję? W przygotowywaniu słodkości i oczywiście… w ich jedzeniu – żartuje Natalia Bukowiecka.

Natalia Bukowiecka
Natalia Bukowiecka
Źródło: mat. prasowe / fot. Paweł Skraba
Czytaj także: