Kosmiczne zdjęcia Marcina docenione przez NASA . "Trzeba próbować, próbować i jeszcze raz próbować"
Marcin Rosadziński wyróżniony przez NASA. Nad jednym zdjęciem pracował nawet kilka lat
Marcin Rosadziński jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich astrofotografów. Jego prace aż sześciokrotnie otrzymały prestiżowy tytuł Astronomy Picture of the Day przyznawany przez NASA. Jak sam przyznał, każde wyróżnienie wciąż wywołuje u niego ogromne emocje. Szczególnie wymagającym przedsięwzięciem okazało się zdjęcie przedstawiające mgławicę Oriona nad wulkanem Teide. Fotograf przygotowywał je przez niemal trzy lata, wielokrotnie wracając na Teneryfę i czekając na odpowiednie ustawienie obiektu na niebie.
- Zdarza się tak, że niektóre zdjęcia planuję. Tak było w przypadku jednego ze zdjęć, które też otrzymało to wyróżnienie od Amerykańskiej Agencji Kosmicznej. Planowałem zdjęcie przez prawie trzy lata. Chciałem sfotografować mgławicę Oriona nad wulkanem Teide. Byłem kilkakrotnie na Teneryfie, ale za każdym razem praktycznie coś było nie tak. Czyli ta mgławica była albo za bardzo z lewej strony nad tym wulkanem, albo za bardzo z prawej, więc trzeba było wstrzelić się w odpowiednią porę roku, odpowiednią godzinę, odpowiedni dzień, żeby to wszystko zagrało i żeby to później wszystko wyglądało tak, jak miało wyglądać - powiedział fotograf.
Jak podkreślił, również samo przygotowanie gotowej fotografii wymaga czasu. - Każde takie zdjęcie wymaga na pewno odpowiedniego przygotowania. Wcześniej przeglądałem jakieś mapy terenu, później oczywiście staram się zawsze odwiedzić takie miejsce w trakcie dnia, żeby uniknąć jakichś niespodzianek wieczorem. Następnie muszę pojechać wykonać to zdjęcie, więc to chwilkę zajmuje. To nie jest tylko zostawienie sprzętu i one same się może do końca nie robią. Natomiast później jeszcze trzeba poświęcić chwilkę czasu na przygotowanie tego zdjęcia, żeby je pokazać. To też zajmuje trochę czasu w zależności od tego, ile mamy doświadczenia. Czasem godzinę, półtorej, czasem kilkanaście godzin, czasem nawet kilka dni przy bardzo skomplikowanych projektach - tłumaczył Marcin Rosadziński.
Jak fotografować gwiazdy? Liczy się przede wszystkim miejsce
Osoby, które chciałyby rozpocząć przygodę z fotografowaniem nocnego nieba, wcale nie muszą od razu inwestować w profesjonalny sprzęt. Zdaniem Rosadzińskiego znacznie ważniejsze jest znalezienie miejsca z dala od sztucznego światła. Fotograf wskazał Tatry i Bieszczady jako szczególnie dobre kierunki dla miłośników nocnego nieba w Polsce.
- Najważniejsza kwestia w fotografowaniu nocnego nieba to jest oddalenie się od świateł dużych aglomeracji miejskich. Nie jesteśmy w stanie takiego zdjęcia wykonać w centrum miasta ze względu na zbyt duże oświetlenie światłem. Po prostu jak spojrzymy w niebo w Warszawie nocą, to praktycznie żadnej gwiazdy na niebie nie widać, więc musimy trochę odjechać od tej aglomeracji, od tych sztucznych świateł, żeby zobaczyć to piękne niebo - radził twórca.
- Warto pojechać na przykład gdzieś w Tatry, czy w Bieszczady, które są perełką w Polsce jeśli chodzi o tą nocną fotografię, bo tam są najlepsze warunki do tej fotografii. Drogę Mleczną widać gołym okiem. (...) Żeby w ogóle zacząć taką przygodę i robić takie zdjęcia, absolutnie nie potrzeba jakiegoś zaawansowanego sprzętu. Jeżeli mamy w domu jakąś lustrzankę cyfrową, szerokokątny obiektyw, statyw, to wystarczy. Odjeżdżamy od tej aglomeracji miejskiej, celujemy tym aparatem w niebo i próbować, próbować i jeszcze raz próbować - dodał.
Zobacz także:
- Przy okazji Światowego Dnia Fotografii poznaj rodzaje fotografii artystycznej. Co warto o nich wiedzieć?
- Fotograf dzikiej przyrody odsłania kulisy swojej pracy. "Jedno zdjęcie robiłem przez 2 lata"
- Dzięki tej metodzie zrobisz niezwykle nastrojowe zdjęcia. Dziś swoje święto ma fotografia otworkowa