Komu należą się pieniądze z komunii - dziecku czy rodzicom? Prawniczka stawia sprawę jasno

komunia
Do kogo należą pieniądze z komunii - do dziecka czy rodziców? Prawniczka stawia sprawę jasno
Źródło zdj. gł.: MoleQL/Getty Images, Avalon_Studio/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
"Gdzie są moje pieniądze z komunii?" - któż z nas nie zadał sobie kiedyś tego pytania. Z okazji przyjęcia sakramentu Eucharystii bliscy i rodzina, chcąc uczcić ten wyjątkowy moment w życiu młodego człowieka, wręczają mu prezenty, które często mają formę koperty z pieniędzmi. Często zdarza się, że rodzice przejmują gotówkę i przechowują ją, umieszczają na lokacie bankowej lub... ślad po niej ginie. Czy dziecko ma prawo do tych pieniędzy i czy są jego własnością? A może jednak należą do rodziców? Jak to wygląda w świetle prawa? Na te i inne pytania w rozmowie z Justyną Piąstą, dziennikarką serwisu Dzień Dobry TVN odpowiedziała radczyni prawna Kinga Kozłowska-Witek.
Kluczowe fakty:
  • Pieniądze z komunii - czyją są własnością?
  • Czy rodzice mają prawo potraktować pieniądze z komunii jako zastrzyk gotówki do domowego budżetu?
  • Czy po latach dziecko może żądać zwrotu pieniędzy?

Dalszą część artykułu znajdziesz pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-365242
Komunia bez przepłacania - modne prezenty do 400 zł - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Czy pieniądze z komunii są własnością dziecka?

Justyna Piąsta: Do kogo w świetle prawa należą pieniądze, które goście przekazują w kopertach z okazji komunii - do rodziców czy do dziecka?

Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna, menedżerka DSK Kancelaria: Co do zasady są to pieniądze dziecka. Jeżeli goście wręczają kopertę z okazji komunii właśnie jemu, to w praktyce najczęściej mamy do czynienia z darowizną na rzecz małoletniego. To oznacza, że środki te wchodzą do majątku dziecka, mimo że samo dziecko - z racji wieku - nie może jeszcze samodzielnie wszystkim rozporządzać. To ważne rozróżnienie, bo wiele osób intuicyjnie zakłada, że skoro dziecko jest małe, to pieniądze "są rodzinne" albo "pozostają do decyzji rodziców". Z prawnego punktu widzenia tak to jednak nie działa. Adresatem prezentu jest dziecko, a rodzice jedynie wykonują pieczę nad jego majątkiem do czasu uzyskania przez nie pełnoletności. W praktyce oznacza to tyle, że koperta komunijna nie powinna być traktowana jak dodatkowy zastrzyk gotówki do domowego budżetu. To majątek dziecka, nawet jeśli fizycznie odbierają go i przechowują rodzice.

Czy rodzice mają prawo zabrać te pieniądze i rozporządzać nimi według własnego uznania?

Rodzice nie są właścicielami tych pieniędzy. Mają natomiast prawo i obowiązek zarządzać majątkiem dziecka, czyli podejmować decyzje dotyczące jego przechowywania i rozsądnego wykorzystania. To jednak nie daje im pełnej dowolności. Najprościej mówiąc: rodzic w takiej sytuacji działa bardziej jako opiekun cudzego majątku, niż jego beneficjent. Powinien kierować się dobrem dziecka, a nie wygodą dorosłych czy bieżącymi potrzebami całego gospodarstwa domowego. Rodzice mogą podejmować zwykłe, rozsądne decyzje, zwłaszcza jeśli służą one dziecku i nie niosą większego ryzyka. Im większa kwota i im poważniejsza decyzja, tym ostrożność powinna być większa. Jeżeli w grę wchodzą działania wykraczające poza zwykły zarząd majątkiem dziecka, może być potrzebna także zgoda sądu opiekuńczego.

Co w praktyce oznacza "zwykły zarząd", a co może być już przekroczeniem uprawnień rodziców?

Prawo nie daje prostej listy wszystkich dozwolonych i niedozwolonych działań, dlatego każdą sytuację trzeba oceniać rozsądnie. Co do zasady w ramach zwykłego zarządu mieszczą się czynności bieżące, ostrożne i ochronne, na przykład bezpieczne przechowywanie pieniędzy, wpłacenie ich na rachunek dziecka albo ulokowanie ich w sposób, który nie wiąże się z istotnym ryzykiem. Większy problem zaczyna się wtedy, gdy rodzice chcą te środki przeznaczyć na cele niezwiązane z dzieckiem, podjąć ryzykowną inwestycję albo rozporządzić większą kwotą w sposób, który trudno uznać za codzienne zarządzanie. Wtedy pojawia się pytanie, czy nie jest to już czynność przekraczająca zwykły zarząd, a więc taka, która wymaga dodatkowej ostrożności, a czasem nawet zgody sądu. Dla czytelnika najważniejsza praktyczna zasada jest prosta: im dalej od ochrony pieniędzy dziecka, a bliżej interesu dorosłych, tym większe ryzyko prawne.

Czy rodzice powinni "przechować" pieniądze z komunii na przykład na lokacie bankowej i przekazać te środki dziecku, gdy ukończy 18. rok życia?

Prawo nie nakazuje wprost, by rodzice zakładali lokatę, konto oszczędnościowe czy konkretny produkt finansowy. Nakazuje jednak coś równie istotnego: chronić majątek dziecka i zarządzać nim racjonalnie. To oznacza, że pieniądze z komunii nie powinny po prostu "rozpłynąć się" w codziennych wydatkach bez żadnego śladu. Z praktycznego punktu widzenia najrozsądniej jest te środki oddzielić od domowych finansów. Może to być konto dziecka, subkonto, rachunek oszczędnościowy albo inne rozwiązanie, które pozwala pokazać, że pieniądze rzeczywiście są przechowywane z myślą o dziecku. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo, ale też o późniejszą przejrzystość. Jeżeli rodzice chcą tymi środkami zarządzać aktywniej, powinni wybierać rozwiązania bezpieczne i łatwe do uzasadnienia. W tego typu sprawach rozsądek, przejrzystość i możliwość późniejszego rozliczenia mają często większe znaczenie niż sama forma przechowywania pieniędzy.

Pieniądze z komunii. Czy dziecko można żądać zwrotu od rodziców?

Jeśli rodzice zabiorą pieniądze z komunijnych kopert, to czy po latach dziecko ma prawo oczekiwać zwrotu?

Tak - co do zasady po osiągnięciu pełnoletności dziecko może oczekiwać wydania swojego majątku. Dotyczy to także pieniędzy otrzymanych wcześniej w darowiźnie, w tym z okazji komunii, jeżeli nadal istnieją albo można wykazać, co się z nimi stało. Jeżeli rodzice zarządzali tym majątkiem prawidłowo i w interesie dziecka, zwykle nie ma problemu. Jeżeli jednak środki zostały wydane w sposób sprzeczny z tym interesem, dorosłe już dziecko może próbować dochodzić swoich praw, na przykład żądać rozliczenia albo zwrotu pieniędzy. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że w praktyce takie sprawy bywają trudne. Po wielu latach często brakuje dokumentów, pamięć stron jest różna, a sąd patrzy nie tylko na sam fakt wydania pieniędzy, ale też na to, czy rzeczywiście doszło do działania na szkodę dziecka. Dlatego najlepszą ochroną przed późniejszym konfliktem jest nie tyle sama teoria prawna, ile rozsądne i przejrzyste postępowanie rodziców od początku.

A jak to wygląda w kontekście podatków? Od jakiej kwoty trzeba zapłacić podatek od prezentu komunijnego?

Tu najważniejsza zasada jest jedna - fiskus nie patrzy na wszystkie koperty razem, tylko na to, kto konkretnie i ile dał dziecku. Darowizny analizuje się osobno dla każdego darczyńcy, a do tego bierze się pod uwagę także wcześniejsze darowizny od tej samej osoby z 5 lat poprzedzających rok ostatniego nabycia. To oznacza, że jeśli dziecko dostało po kilkaset złotych od kilku różnych krewnych, zazwyczaj nie ma większego problemu podatkowego. Inaczej może być wtedy, gdy jedna osoba przekazuje większą kwotę albo regularnie daje pieniądze, które po zsumowaniu przekraczają ustawowy limit. W najbliższej rodzinie możliwe jest nawet pełne zwolnienie z podatku, ale przy większych kwotach trzeba pilnować formalności. Co istotne, przy pieniądzach bardzo duże znaczenie ma sposób ich przekazania. Jeśli darowizna ma korzystać z pełnego zwolnienia przewidzianego dla najbliższych, najbezpieczniej, by była przekazana w sposób, który da się udokumentować, na przykład przelewem. W przypadku gotówki wręczonej w kopercie robi się trudniej, bo później trudniej też wykazać sam przepływ pieniędzy.

Czy to znaczy, że każdą kopertę trzeba zgłaszać do urzędu skarbowego?

Nie. W typowych, rozproszonych prezentach komunijnych bardzo często nie powstaje ani obowiązek zapłaty podatku, ani problem praktyczny z rozliczeniem. Nie chodzi więc o to, by rodzice po przyjęciu każdej koperty biegli do urzędu. Trzeba natomiast zachować czujność przy większych kwotach od jednej osoby, zwłaszcza gdy jest to ktoś z najbliższej rodziny i rodzice chcą skorzystać z pełnego zwolnienia podatkowego. Wtedy formalności mogą mieć znaczenie, a brak dokumentacji bywa większym kłopotem niż sam podatek. Najprostsza rada jest więc bardzo praktyczna: małe koperty zwykle nie rodzą problemu, większe darowizny warto już porządkować i dokumentować.

Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna, menedżerka DSK Kancelaria
Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna, menedżerka DSK Kancelaria
Źródło zdjęcia: mat. prywatne

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta